Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 19-10-2017, imieniny Jana, Pawła
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

O sztuce dmuchania słów kilka

 
Elbląg, O sztuce dmuchania słów kilka Jerzy Małek zagrał w Mjazzdze (fot. Michał Skroboszewski)
Rek

Przy (no)stalgicznych dźwiękach głowa sama szukała poduszki, ale za chwilę nogi zaczęły podrygiwać i rwać się na podbój ulic San Francisco. Tak Jerzy Małek, jeden z czołowych polskich trębaczy, poruszający się w jazzie niczym primabalerina (choć posturą przypomina bardziej Andrzeja Gołotę), rozprawiał się wczoraj (5 maja) wieczorem w Mjazzdze z elbląskimi słuchaczami. Postawił na balancé, a nie na nokaut i był to dobry wybór. Pokazał, jak trzeba dmuchać, by publiczność dźwiękami oczarować, a nie ogłuszyć. Zobacz zdjęcia.

Małek to nazwisko nie byle jakie. Trębacz jazzowy, kompozytor, aranżer, producent, wykładowca akademicki. Zdobywca wielu nagród, współpracował z najznamienitszymi muzykami polskiej sceny jazzowej, ale i z międzynarodowymi gwiazdami muzycznymi. Chętnie podkreśla swoje związki z Elblągiem (tu się urodził, tu rozpoczął przygodę z muzyką). Wybrał instrument niby niepozorny, ale jakże dźwiękonośny. Sam przyznaje, że zdecydował o tym aspekt praktyczny - dla 13-latka trąbka była na tyle poręcznym instrumentem, by wozić ją ze sobą na rowerze. Ale swojego wyboru nie żałuje: "Powtarzam swoim studentom na akademii w Gdańsku, że w muzyce - tak, jak w życiu - najważniejsze jest dmuchanie" - żartował w jednym  wywiadów.
     Wczoraj w Mjazzdze również żartował. Bawił się słowem, prezentował "lues blues", jednocześnie czarując profesjonalnymi dźwiękami. Raz płynęła no(stalgia) ["Stalgia" to tytuł płyty Jerzego Małka], innym razem dynamicznie przenosił słuchaczy na ulice San Francisco (do inspiracji serialem o takim tytule, jak również popularnym "Kojakiem" sam się przyznał). Było i kobieco ("Elle"), i z dedykacją dla synka ("Benio").
     Wcale nie w cieniu lidera stała pozostała trójka z kwartetu Małka, czyli Max Mucha - kontrabas, Sławomir Koryzno - perkusja i Dominik Kisiel - piano. Trębacz zresztą chętnie ustępował miejsca na scenie młodszym kolegom, z którymi przygotowuje płytę (premiera jesienią). Publiczność doceniła taki podział ról.
     Jerzy Małek dumnie prężył pierś w koszulce promującej festiwal, którego jest dyrektorem artystycznym, czyli Jazzbląg. Festiwal, którego piąta, jubileuszowa edycja, stoi pod znakiem zapytania. Dyrektor Małek zapewnił, że program artystyczny ma przygotowany, ale wciąż nie wiadomo, jakim budżetem będzie dysponował. Galeria EL sama nie udźwignie kosztów wydarzenia, a o tym czy miasto po raz kolejny wyciągnie pomocną dłoń na razie cicho sza. Grał więc Małek, ale czy zagra Jazzbląg?

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama