Niedziela 22-07-2018, imieniny Marii, Magdaleny
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

O sztuce dmuchania słów kilka

 
Elbląg, O sztuce dmuchania słów kilka Jerzy Małek zagrał w Mjazzdze (fot. Michał Skroboszewski)
Rek

Przy (no)stalgicznych dźwiękach głowa sama szukała poduszki, ale za chwilę nogi zaczęły podrygiwać i rwać się na podbój ulic San Francisco. Tak Jerzy Małek, jeden z czołowych polskich trębaczy, poruszający się w jazzie niczym primabalerina (choć posturą przypomina bardziej Andrzeja Gołotę), rozprawiał się wczoraj (5 maja) wieczorem w Mjazzdze z elbląskimi słuchaczami. Postawił na balancé, a nie na nokaut i był to dobry wybór. Pokazał, jak trzeba dmuchać, by publiczność dźwiękami oczarować, a nie ogłuszyć. Zobacz zdjęcia.

Małek to nazwisko nie byle jakie. Trębacz jazzowy, kompozytor, aranżer, producent, wykładowca akademicki. Zdobywca wielu nagród, współpracował z najznamienitszymi muzykami polskiej sceny jazzowej, ale i z międzynarodowymi gwiazdami muzycznymi. Chętnie podkreśla swoje związki z Elblągiem (tu się urodził, tu rozpoczął przygodę z muzyką). Wybrał instrument niby niepozorny, ale jakże dźwiękonośny. Sam przyznaje, że zdecydował o tym aspekt praktyczny - dla 13-latka trąbka była na tyle poręcznym instrumentem, by wozić ją ze sobą na rowerze. Ale swojego wyboru nie żałuje: "Powtarzam swoim studentom na akademii w Gdańsku, że w muzyce - tak, jak w życiu - najważniejsze jest dmuchanie" - żartował w jednym  wywiadów.
     Wczoraj w Mjazzdze również żartował. Bawił się słowem, prezentował "lues blues", jednocześnie czarując profesjonalnymi dźwiękami. Raz płynęła no(stalgia) ["Stalgia" to tytuł płyty Jerzego Małka], innym razem dynamicznie przenosił słuchaczy na ulice San Francisco (do inspiracji serialem o takim tytule, jak również popularnym "Kojakiem" sam się przyznał). Było i kobieco ("Elle"), i z dedykacją dla synka ("Benio").
     Wcale nie w cieniu lidera stała pozostała trójka z kwartetu Małka, czyli Max Mucha - kontrabas, Sławomir Koryzno - perkusja i Dominik Kisiel - piano. Trębacz zresztą chętnie ustępował miejsca na scenie młodszym kolegom, z którymi przygotowuje płytę (premiera jesienią). Publiczność doceniła taki podział ról.
     Jerzy Małek dumnie prężył pierś w koszulce promującej festiwal, którego jest dyrektorem artystycznym, czyli Jazzbląg. Festiwal, którego piąta, jubileuszowa edycja, stoi pod znakiem zapytania. Dyrektor Małek zapewnił, że program artystyczny ma przygotowany, ale wciąż nie wiadomo, jakim budżetem będzie dysponował. Galeria EL sama nie udźwignie kosztów wydarzenia, a o tym czy miasto po raz kolejny wyciągnie pomocną dłoń na razie cicho sza. Grał więc Małek, ale czy zagra Jazzbląg?

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Naszywki
Polar z haftem
Torba z nadrukiem elbląskiej Starówki
Naszywka HERB ELBLĄGA