Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 06-12-2016, imieniny Mikołaja, Emiliana
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Grunt jest sprawdzany pod przyszłą budowę Grunt jest sprawdzany pod przyszłą budowę

Oczami dziecka

Rozmowa z Mimmo Cuticchio, aktorem, szefem grupy "Spadkobiercy Sztuki Cuticchio", która wystąpiła w Centrum Kultury i Współpracy Międzynarodowej "Światowid".

Jakie są korzenie Pana teatru - i teatru sycylijskich marionetek?
     Można powiedzieć, że jestem synem sztuki. Mój ojciec i dziadek byli lalkarzami i zajmowali się przedstawieniami, w których występowały lalki sycylijskie. Tradycje lalkarskie w mojej rodzinie sięgają początków XIX wieku, z tego czasu pochodzi też technika lalkarska, którą się posługuję. Początki teatru sycylijskich marionetek sięgają jednak średniowiecza.
     
     Czy jest tak, jak w komedii dell' arte, że w kolejnych spektaklach pojawiają się te same postaci - charaktery, czy do każdego przedstawienia powstają nowe lalki?
     W tradycyjnym teatrze sycylijskich pupi były pewne postaci, które pojawiały się w różnych spektaklach. Ja od 30 lat pracuję sam i wciąż staram się poszukiwać nowych możliwości wykorzystania lalek. To dlatego początkowo wszyscy uważali, że zdradzam tradycję, bo zmieniam fabuły i lalki. Może zresztą do dziś uważa tak sporo osób na Sycylii. Dużo pracowałem np. z tekstami Szekspira i Marlowa, a od 10 lat pracuję nad operą liryczną. Łączę ją z tradycyjnymi opowieściami.
     
     Dla kogo był tamten teatr? Dla dzieci?
     Sycylijski teatr lalek zawsze był teatrem dramatycznym dla dorosłych. Często nawiązuję do tego, co pamiątam z dzieciństwa. Mój ojciec np. nigdy nie wychodził przed scenę , zawsze pozostawał w ramie teatrzyku lalek. W moich przedstawieniach publiczność może zobaczyć, jak poruszamy lalką, jak lalki walczą, jak poruszają się sznurki. Dawniej to wszystko było ukryte. Odkrywając wszystko, odkrywam korzenie tej tradycji. Tradycja musi trwać, ale nie jest zawsze taka sama.
     
     Nie czuje pan czasem, że możliwości lalki ograniczają pana inwencję?
     Kiedy się idzie do teatru, można tam iść nie czytając tekstu, musimy wtedy zostawić na zewnątrz to wszystko, czym jesteśmy i spojrzeć na teatr oczami dziecka. Jeśli chcemy spojrzeć na teatr lalek oczyma dorosłego, trzeba najpierw przeczytać tekst. "Don Giovanni" jest pełny zarówno tradycji, jak i rzeczy nowych. Dla mnie jest to jak malarstwo, a malarstwa nie trzeba tłumaczyć. Teatr lalek jest podobny do teatru lirycznego (opery - przyp. aut.), jeśli ktoś popatrzy nań oczami dziecka, zrozumie go.
     
     Zobacz także: "Teatr cudów"

rozmawiała Joanna Torsh
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama