Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 16-01-2018, imieniny Włodzimierza
 
Rek

UWAGA!

Odnaleźli się po 22 latach. Historia jak z filmu

 
Elbląg, Odnaleźli się po 22 latach. Historia jak z filmu W promocji książki wzięli udział m.in. wiceprezydent Janusz Nowak, Atnoni Borowski i Leszek Sarnowski oraz członkowie rodziny Komorskich (fot. AD)
Rek

Życie pisze najlepsze scenariusze, które nie śniły się filmowcom. Tak można powiedzieć o losach rodziny Prociuków, których historyczna zawierucha najpierw rozdzieliła, potem zagnała na Syberię, następnie do Elbląga, a ostatecznie do Australii. Odnaleźli się po... 22 latach, o czym mówi książka, która właśnie się ukazała.

Wrzesień 1939 r.. Katarzyna Prociuk (z domu Komorska) zostaje w Drohobyczu z dwójką dzieci, bo mąż poszedł walczyć w obronie Ojczyzny. Miną aż 22 lata, aż ponownie się zobaczą i to... w Australii. Jak do tego doszło? To najciekawsza część historii, którą czyta się, jak dobrze napisaną powieść. To jednak nie jest literacka fikcja, ale prawdziwe przeżycia wielu osób z rodziny Prociuków i Komorskich, których historyczna zawierucha tak bardzo dotknęła. Pani Katarzyna została wraz z dwójką synów wywieziona na Sybir. Na miejscu okazało się, że ten los spotkał też innych członków rodziny. Dzielne kobiety radziły sobie, jak tylko umiały, by przeżyć w ekstremalnie ciężkich warunkach i wychować dzieci. O tym wszystkim pani Katarzyna pisała w swoim pamiętniku, który jest częścią książki. Jej syn Jerzy dopisał ciąg dalszy tej niesamowitej historii: o przyjedzie do powojennego Elbląga, działalności w harcerstwie, o tym, jak z kolegami magazynowali broń i... konstruowali ładunki wybuchowe, o działalności rewolucjonisty na studiach we Wrocławiu. I o tym jak wreszcie, po 22 latach rozłąki, doszło do spotkania z ojcem, o czym australijskie gazety pisały na pierwszych stronach.

  (fot. AD) (fot. AD)


     Wszystkie wspomnienia dzięki pomocy najbliższej rodziny zostały zebrane w formie skoroszytu, który trafił w ręce Antoniego Borowskiego, senatora pierwszej kadencji. - Moja żona znała bardzo dobrze tę rodzinę, utrzymywali przyjacielskie kontakty, mieszkali w Elblągu przy jednym podwórku. W 2012 roku Halina Prociuk [żona Jerzego – red.] przyjechała do Polski, szukając Borowskich. Znalazła nas dzięki pomocy urzędu i zaprosiła do Australii. My z żoną nie mogliśmy pojechać, więc pojechał nasz syn Wojtek i tak te wspomnienia trafiły w nasze ręce. Dzięki pomocy wielu osób udało się je wydać w formie książki, którą zredagował pan Leszek Sarnowski – opowiadał Antoni Borowski.
     - Wydanie tej książki było marzeniem Jurka, który zmarł w 2008 roku. Chciał, by była swego rodzaju przekazem dla dzieci, wnuków i przyszłych pokoleń. Jerzy nigdy nie stracił kontaktu z Polską, był znanym działaczem Polonii australijskiej. Przewodził też delegacji, która w 1973 roku witała w Australii ówczesnego kardynała Karola Wojtyłę – mówił podczas spotkania promującego książkę Michał Komorski, bratanek Katarzyny Prociuk.
     
     Katarzyna Prociuk, Jerzy B. Prociuk „Wspomnienia rodzinne. Syberia – Elbląg – Australia”, Stowarzyszenie Inicjatyw Obywatelskich Taka Gmina w Sztumie, Elbląg 2015.
     
     Książkę można wygrać w konkursie portEl.pl

RG
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama