Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 21-11-2017, imieniny Janusza, Konrada
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

11.11.2017 11.11.2017

Osieckiej nigdy dość

Elbląg, Osieckiej nigdy dość "Okularnicy" z Cafe Sax (fot. wł. teatru)

Piosenki Agnieszki Osieckiej nie boją się upływu czasu. Brzmią od lat prawdziwie, opisują emocje, uczucia nieobce zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Kolejne pokolenia zachwycają się pięknym, głębokim słowem, a także znakomitą muzyką, która mu towarzyszy. Nic więc dziwnego, że elbląski spektakl „Cafe Sax” grany jest od kilku lat z niesłabnącą popularnością. 26 listopada publiczność będzie mogła go obejrzeć po raz setny.

Tytuł spektaklu nawiązuje do ulubionego miejsca Agnieszki Osieckiej, niewielkiej kawiarni na warszawskiej Saskiej Kępie, gdzie lubiła przesiadywać, wnikliwie obserwowała bywalców lokalu, a obserwacje i przemyślenia zapisywała choćby na serwetkach. Tak powstało wiele wspaniałych piosenek, po które sięgają wciąż nowi wykonawcy. W ten oto sposób pamięć o Agnieszce jest ciągle żywa, a jej twórczość się nie starzeje. Podobnie rzecz się ma z elbląskim przedstawieniem. Zupełnie nowe i bardzo nowocześnie napisane aranże Pawła Steczka, klimatyczna scenografia i intrygujące kostiumy Tatiany Kwiatkowskiej, ciekawe i dynamiczne układy choreograficzne Tomasza Tworkowskiego. Całość wyśpiewana i odegrana przez czworo aktorów: Beatę Przewłocką, Jolantę Tadlę, Lesława Ostaszkiewicza i Marcina Tomasika, którym towarzyszą muzycy.
„Cafe Sax" to nie tylko przedstawienie, to także miejsce, muzyczna kawiarnia, gdzie można się na chwilę zapomnieć, wsłuchując w piosenki o życiu, miłości, szczęściu, zdradzie, bólu, przemijaniu, gdzie można się napić aromatycznej kawy...
     Spektakl miał swoją premierę w październiku 2004 roku i od tego czasu grany jest za każdym razem przy pełnej sali. Widzowie na kilka tygodni wcześniej rezerwują bilety, bo chcą jeszcze raz zasłuchać się w pięknych, ponadczasowych piosenkach. Na spektakl składają się 22 tytuły, m.in. „Okularnicy”, „Pogoda na szczęście”, „Małgośka”, „Na całych jeziorach ty”, „Niech żyje bal”, „Na zakręcie”.
     Setne przedstawienie zostanie zagrane w najbliższy piątek 26 listopada o godz. 19 na Małej Scenie lub jak wolą widzowie – w kawiarni Cafe Sax. Kolejne będzie można zobaczyć 28 listopada (niedziela) o godz. 19.
     
     Aktorzy o spektaklu
     Jolanta Tadla (Kobieta Zawiedziona): Nie ma chyba w Polsce osoby, która nie znałaby choć jednego tekstu Osieckiej. Z wieloma można się identyfikować. Robią to i kobiety, i mężczyźni. Każdy znajdzie w nich swoje emocje. To są życiowe piosenki, o tym, co nam tam w środku gra. Przykładem może być choćby „Wariatka tańczy” czy „Na zakręcie”. Bardzo miło kojarzy mi się piosenka „Komu weselne dzieci”. Przywołuje wspomnienia pierwszej miłości, jeszcze ze szkoły podstawowej. Cieszę się, że mogę ją śpiewać w spektaklu „Cafe Sax”. Myślę, że ten spektakl możemy zagrać i 200, i 300 razy i zawsze będą widzowie, kolejne pokolenia. Ludzie się nie zmieniają, mają te same uczucia i emocje, zawsze będzie przecież miłość, zdrada, zawiść.
     O tym, że Agnieszka Osiecka cieszy się stale zainteresowaniem słuchaczy świadczyć mogą komplety na naszych spektaklach, a także kolejne płyty, które nagrywają kolejni artyści.
     
     Marcin Tomasik (Barman): Teksty Osieckiej chyba jednak bardziej są dla kobiet, bo dotyczą uczuć, które nimi targają najmocniej. Nie oznacza to oczywiście, że panowie nie mogą ich śpiewać. My w spektaklu śpiewamy (śmiech). Ja na przykład uwielbiam taką perełkę z muzyką Krzysztofa Komedy „Filiżanka kawy”. Dla mnie to numer jeden i bomba. Lubię też śpiewać „To nasze ostatnie bolero”. W spektaklu „Cafe Sax” warto zwrócić uwagę na zachwycające aranżacje Pawła Steczka.
     A kim jest moja postać? To barman, który serwując klientom kawiarni trunki wysłuchuje ich zwierzeń.
     
     Beata Przewłocka (Poetka): Agnieszkę poznałam w Częstochowie, gdy grałam w „Łotrzycach”. Była koleżanką reżyserki Barbary Radeckiej więc przyjechała na premierę. Noc spędziłyśmy w mojej kuchni na rozmowach. Była osobą bezpośrednią, nie stwarzała dystansu. Zaprosiła mnie później do udziału w programie „Listy z fiołkiem, a także na swój wieczór autorski w Częstochowie. Tam z koleżanką śpiewałyśmy piosenki ze spektaklu „Łotrzyce”. Po Agnieszce zostały mi wspomnienia i zdjęcia.
     Poznałam ją, mam więc sentymentalny stosunek do jej twórczości, która dotyczy kobiet, mężczyzn i jej samej. Mówiła, że jest osobą zimną i nieczułą, a to nie prawda. Była bardzo wrażliwa. W tekstach łatwiej jej było wyrazić emocje. W spektaklu „Cafe Sax” gram Poetkę, która jest właściwie Agnieszką [fot. niżej - z prawej]. Tak jak ona siedzę w kawiarni (ona na Saskiej Kępie), obserwuję ludzi, zapisuję teksty. Zawsze lubiłam piosenkę „Oczy tej małej” i bardzo się cieszę, że mogę ją śpiewać w naszym spektaklu. Publiczność odbiera go pozytywnie. Dwa bisy to już właściwie norma. Zdarza się, że publiczność śpiewa razem z nami. I śpiewać będzie, i przychodzić na „Cafe Sax”, bo teksty Osieckiej dotyczą spraw uniwersalnych. Poza tym klasyka się nie starzeje, nabiera tylko patyny.

 


     Lesław Ostaszkiewicz (Pan Czesio): Poznałem Osiecką osobiście. Przed laty Józef Jasielski reżyserował tu „Otella”, w którym grał przyjaciel Agnieszki, Marek Richter. Ona przyjeżdżała wówczas na spektakle. Mam więc tę satysfakcję i szczęście, że z nią rozmawiałem, rękę uścisnąłem. Pracowałem później nad tekstem kogoś, kogo znalem. I nie ma to znaczenia czy pisała o kobietach, mężczyznach czy po prostu o życiu. Są to teksty ponadczasowe, choćby tacy „Okularnicy”. Wystarczy usiąść na ławce, na placu, na dworcu i popatrzeć na ludzi, jak przechodzą, w płaszczach, z podniesionymi kołnierzami, skuleni, jak się mijają. I to jest dowód na to, że ten jej tekst nadal brzmi.
     Spektakl „Cafe Sax” miał premierę w 2004 roku. Gramy więc go już pare ładnych lat i zawsze są komplety widzów. Śpiewamy piosenki, ale reżyser Cezary Domagała przydzielił nam też typy bohaterów. To są wybrane postaci ze społeczeństwa. Ja jestem panem Czesiem. To facet, który przychodzi po pracy do domu, zje obiad, który żona poda i wychodzi do baru. Lubię tego Czesia, który śpiewa „Szpetnych czterdziestoletnich” i to właściwie tekst, który zawiera całą postać.
     Bardzo lubię też mało znaną piosenkę „Filiżanka kawy”. Jest przepiękna, ma cudowne słowa, które dają dodatkową satysfakcję wyśpiewane na scenie i tak ładnie „wychodzą z ust”. Męczę się natomiast z „Bosa novą do poduszki”. Piosenka bardzo ładna, ludziom się podoba, ale dla mnie skomponowana za wysoko. Śpiewa ją np. Hanna Banaszak więc musi to być kompozycja trudna muzycznie.

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama