Wtorek 13-11-2018, imieniny Benedykta, Stanisława, Arkadego
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Wybory 2018

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Malinobranie 10.XI. Malinobranie 10.XI.

Po akcji z „teleskopem”

 
Elbląg, Po akcji z „teleskopem” fot. Miłosz Kulawiak
Rek

W zeszłą niedzielę w Parku Kajki, niedaleko formy przestrzennej Jerzego Lengiewicza, pojawił się „teleskop” Łukasza Jastrubczaka. W zasadzie fakt, że znalazł się on w tym, a nie w innym miejscu Elbląga, zawdzięcza właśnie „antenie nasłuchowej wrogiego wywiadu” – jak żartobliwie ochrzczona została przez elblążan rzeźba Lengiewicza.

„Teleskop” powstał w ramach pierwszego etapu „Przebudzenia”. Łukasz Jastrubczak, przeprowadzając rekonesans w Elblągu, poszukiwał takiego miejsca, w którym „teleskop” miałby szansę podjąć dialog z przemyślaną wcześniej przez niego fabułą filmu, nawiązującą do gatunku klasycznego amerykańskiego science-fiction z lat 50. „Antena nasłuchowa” Lengiewicza ostatecznie najlepiej się do tego nadawała. Ponadto, „teleskop” również miał wpisać się w tkankę miejską miasta, przynajmniej na jakiś czas (może tydzień, dwa, miesiąc?) odwołując się formą także do pozostałych, rozsianych po całym Elblągu, metalowych realizacji, powstałych podczas słynnych Biennale Form Przestrzennych.
     Przy różnorodnych płaszczyznach formy Lengiewicza (ogromne „talerze” ujęte w zagadkową konstrukcję geometryczną), prosta pięciometrowa tuba „teleskopu” formalnie wypadła nieco słabiej, niż się tego spodziewaliśmy. Jednakże z daleka, materiał, z którego został wykonany – zwinięte w rulon kartony, pomalowane na czarno, złączone metalowymi blaszkami i śrubami, nadzwyczaj łudząco przypominały metal. „Teleskop” mógłby być uznany za jedną z form powstałych w czasie biennale.
     Ale nie tylko o to chodziło. „Teleskop” nie miał konkurować z „anteną nasłuchową”, czy z jakąkolwiek inną formą. Miał być zaledwie dyskretnym do nich nawiązaniem.
     Kilkanaście rzeźb wybranych przez Łukasza Jastrubczaka i Małgorzatę Mazur (operatorkę), zostało przez nich pieczołowicie sfilmowanych – w nieco inny, niż zazwyczaj sposób, bowiem skadrowane z bliska zostały tylko ich fragmenty i to w większości te płaszczyzny, które były możliwie najbardziej ażurowe, „rozczłonkowane” i skomplikowane formalnie . Kadry wybierane były ze świadomym zamiarem skonstruowania pewnej nieczytelności w rozpoznaniu, jaka to mogłaby być forma. Tak więc, całościowego ujęcia jakiejkolwiek rzeźby na pewno nie było, kamera znajdowała się w odległości nie większej, niż 30-40 cm od interesującego fragmentu.
     Zebrany w ten sposób materiał filmowy posłuży artyście do montażu videoart, w formie specyficznej dokumentacji działań elbląskich, nawiązującej w klimacie do science-fiction, ale film ten zobaczymy dopiero pod koniec listopada, w trakcie uroczystego podsumowania całości tegorocznej edycji „Przebudzenia”, mającej miejsce w Elblągu.

 


     Wróćmy zatem jeszcze do samej akcji z „teleskopem”
„Teleskop” miał być też (i był, ale zaledwie parę dni, bo istniał w niezniszczonej formie tylko od niedzieli do wtorku) prostym narzędziem, udostępnionym mieszkańcom Elbląga do obserwacji planet – przy odpowiednich porach dnia można byłoby zobaczyć: Uran, Ziemię, Mars, Merkurego. W zamyśle artystycznym „teleskop” miał samoistnie, „ładnie” niszczeć. Nawet wyobrażaliśmy sobie, jak miałby wyglądać po tygodniu, dwóch, czy trzech, narażony na działanie deszczu, wiatru, słońca – może jakieś wgniecenia, zadrapania, rozdarcia, dziury? Jego konstrukcja nie miała być nawet za bardzo stabilna – w wyobrażeniu Łukasza miała być nieco bardziej rachityczna, chwiejna, ulotna. Tak, jak podawaliśmy w mediach i materiałach promocyjnych, obie formy miały (świadomie stosuję tu liczbę mnogą – bo mowa jest też o drugim tajemniczym porzuconym w przestrzeni miasta elemencie odnoszącym się do „teleskopu”) być „nietrwałymi, efemerycznymi realizacjami rzeźbiarsko-przestrzennymi pozostawionymi w mieście aż do samoistnego zniszczenia”. Samoistne zniszczenie okazało się ekspresową dewastacją, dokonaną rękami ludzkimi, a zagadkowy element jak dotąd przeszedł bez echa i nadal najprawdopodobniej czeka na odkrycie… Chyba, że ktoś go zabrał (bo i taka możliwość istnieje). By być o tym w 100% przekonaną, musiałabym wybrać się we wiadome mi (i artystom) miejsce jego porzucenia i sprawdzić, czy nadal tam leży.
     Epitet „efemeryczny” w odniesieniu do realizacji Jastrubczaka, początkowo zastosowany raczej w ujęciu metaforycznym na potrzeby opisu pomysłu, w rzeczywistości – ku naszemu pewnemu zaskoczeniu, bo chyba sami nie do końca wierzyliśmy licznym opiniom, co do krótkiej egzystencji „teleskopu”, pozostawionego bez nadzoru na noc w Parku Kajki – okazał się niezbitym faktem.
     Na ile powinniśmy czuć pewien niedosyt, a może i rozczarowanie, że tak to wszystko krótko istniało i że tak brutalnie zostało potraktowane przez niektórych elblążan, biorąc pod uwagę tydzień intensywnych przygotowań, zanim „teleskop” stanął w wybranym miejscu (rekonesans w poszukiwaniu miejsca, budowa „teleskopu”, potem praca nad wykonaniem konstrukcji podtrzymującej i w końcu montaż)? Nie wiem…
     Pierwsza reakcja Łukasza na wiadomość o zniszczeniu „teleskopu”: „Wow! Jak będzie możliwość zróbcie więcej zdjęć", a później w odpowiedzi na jedno z moich pytań, wyjaśnia dalej i mówi o wspaniałej sile destrukcyjnej, tej, która ostatecznie ukształtowała rzeźbę – „teleskop”, o rwaniu, kopaniu, zaginaniu, energicznym doprowadzeniu formy do bezkształtnej masy. A ja z uśmiechem zaskoczenia i niedowierzaniem, czytam tytuł, zamieszczonej w Internecie informacji na stronie jednej z lokalnych gazet: „Wandale zniszczyli dzieło sztuki. Teleskop w parku zdewastowany”. „Dzieło sztuki”? Wow! – jak by zareagował Łukasz. Narzędzie do działań artystycznych jako „dzieło sztuki” – o tym, to chyba Łukasz Jastrubczak sam by nie pomyślał.
     
     Organizator „Przebudzenia – przed końcem świata”: Centrum Sztuki Galeria EL
     Projekt „Przebudzenie – przed końcem świata” dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Karina Dzieweczyńska, kuratorka „Przebudzenia”
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Serwis i oryginalne części Volkswagen
Oryginalne części Peugeot - HADM Gramatowski
Citroen HADM Gramatowski już otwarty!
Pomoc w przypadku szkody komunikacyjnej