Piątek 22-06-2018, imieniny Pauliny, Tomasza
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Safari na Bielanach Safari na Bielanach

Po francusku

 
Elbląg, Po francusku fot. Anna Dembińska
Rek

W miniony piątek (2 marca) w klubie Mjazzga wystąpił zespół Different. To chyba pierwszy przypadek, kiedy na deskach klubu królował język francuski.

Ekipa Different to niezły konglomerat osobowości muzycznych. Lider zespołu, pochodzący z Francji Nicolas Rougier, występował w latach ’90 ubiegłego wieku w grającym muzykę z pogranicza ska-reggae-rocka, francuskim zespole Ejectes. Basista Jarek Szulc współtworzył jeden z pierwszych polskich zespołów indie rockowych – Kevin Arnold. Natomiast perkusista Jarosław Urbelewicz realizował się na scenie hard core’owej. Jak się okazało ta mieszanka przełożyła się na muzykę jaką wspólnie tworzą pod szyldem Different.
     Występ Different miał kilka bardzo pozytywnych aspektów. Po pierwsze muzycy okazali się bardzo sympatycznymi ludźmi – na tym polu brylował szczególnie Nicolas. Po drugie muzyka zespołu okazała się całkiem interesującą miksturą. Oparta na klasycznym rockowym graniu, ze sporą nutą garażowego, alternatywnego brudu, nie stroniła jednak od naleciałości zaczerpniętych z bluesa, reggae, punk rocka czy piosenki francuskiej. Najwięcej oczywiście było rocka. Nawet bujające kawałki na modłę jamajską miały mocny rockowy refren. Muzycy sięgnęli również po utwory innych wykonawców. Ukłon w stronę Edith Piaf, The Kings („potrafimy grać naprawdę szybko”) i znakomity „Port w Amsterdamie” Jacques’a Brela. Większość poza chyba The Kings wyśpiewana w języku francuskim, co stanowiło dodatkowy pozytywny aspekt koncertu.

 


     I tak, w trakcie tych blisko dwóch godzin grania (z przerwą), zrodziła się całkiem przyjemna atmosfera. Widać to było po muzykach (basista to kolejny pozytywny aspekt zespołu), jak i po zgromadzonych ludziach. I tradycyjnie już dla mjazzgowych koncertów nie można było puścić zespołu tak jak to sobie zaplanował. A ponieważ nie mieli więcej utworów powrócili do tego, co już tego wieczoru usłyszeliśmy. Takie przyjęcie z pewnością zapamiętają i będą chcieli tu jeszcze wrócić.

Tomasz Sulich
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Naszywka GODŁO
Naszywki
POLO z HAFTEM
Torba z nadrukiem elbląskiej Starówki