Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 25-11-2017, imieniny Katarzyny, Erazma
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Jesienne spacery. Jesienne spacery.

Po francusku

 
Elbląg, Po francusku fot. Anna Dembińska
Rek

W miniony piątek (2 marca) w klubie Mjazzga wystąpił zespół Different. To chyba pierwszy przypadek, kiedy na deskach klubu królował język francuski.

Ekipa Different to niezły konglomerat osobowości muzycznych. Lider zespołu, pochodzący z Francji Nicolas Rougier, występował w latach ’90 ubiegłego wieku w grającym muzykę z pogranicza ska-reggae-rocka, francuskim zespole Ejectes. Basista Jarek Szulc współtworzył jeden z pierwszych polskich zespołów indie rockowych – Kevin Arnold. Natomiast perkusista Jarosław Urbelewicz realizował się na scenie hard core’owej. Jak się okazało ta mieszanka przełożyła się na muzykę jaką wspólnie tworzą pod szyldem Different.
     Występ Different miał kilka bardzo pozytywnych aspektów. Po pierwsze muzycy okazali się bardzo sympatycznymi ludźmi – na tym polu brylował szczególnie Nicolas. Po drugie muzyka zespołu okazała się całkiem interesującą miksturą. Oparta na klasycznym rockowym graniu, ze sporą nutą garażowego, alternatywnego brudu, nie stroniła jednak od naleciałości zaczerpniętych z bluesa, reggae, punk rocka czy piosenki francuskiej. Najwięcej oczywiście było rocka. Nawet bujające kawałki na modłę jamajską miały mocny rockowy refren. Muzycy sięgnęli również po utwory innych wykonawców. Ukłon w stronę Edith Piaf, The Kings („potrafimy grać naprawdę szybko”) i znakomity „Port w Amsterdamie” Jacques’a Brela. Większość poza chyba The Kings wyśpiewana w języku francuskim, co stanowiło dodatkowy pozytywny aspekt koncertu.

 


     I tak, w trakcie tych blisko dwóch godzin grania (z przerwą), zrodziła się całkiem przyjemna atmosfera. Widać to było po muzykach (basista to kolejny pozytywny aspekt zespołu), jak i po zgromadzonych ludziach. I tradycyjnie już dla mjazzgowych koncertów nie można było puścić zespołu tak jak to sobie zaplanował. A ponieważ nie mieli więcej utworów powrócili do tego, co już tego wieczoru usłyszeliśmy. Takie przyjęcie z pewnością zapamiętają i będą chcieli tu jeszcze wrócić.

Tomasz Sulich
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama