Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 10-12-2016, imieniny Bogdana, Julii
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Polityczna trupa teatralna

Elbląg, Polityczna trupa teatralna

W Bibliotece Elbląskiej odbyło się spotkanie z dziennikarskimi gwiazdami tygodnika Polityka.

Na spotkanie zorganizowane przez Bibliotekę Elbląską przybyli znakomici dziennikarze “Polityki” z redaktorem naczelnym, Jerzym Baczyńskim na czele. Spotkanie trwało dwie godziny. Do wypełnionej po brzegi sali, zza prezydialnego stołu zaproszeni goście przez pierwszą połowę spotkania opowiadali z pamięci fragmenty swoich tekstów. Redaktor Baczyński nie bez racji zauważył, że jego koledzy przypominają w tym momencie objazdową trupę teatralną i była to jedna z ciekawszych refleksji tego wieczoru.
     Rzucony następnie pomysł stworzenia kabaretu w tym samym składzie, wydaje się być z góry skazany na niepowodzenie, albowiem po sali niebezpiecznie wiało nudą. Szczęśliwie nastąpiła druga godzina, w której czterem czy pięciu co bardziej zdeterminowanym uczestnikom udało się dopaść mikrofonu i wygłosić z reguły długie i pokrętne wypowiedzi. W założeniu miały być one pytaniami, a w rzeczywistości były rozpaczliwym oczekiwaniem na potwierdzenie przez stołecznych redaktorów własnych tez na tematy różne i nierzadko zajmujące - od lokalnego życia kulturalnego poczynając, a na walce cywilizacji Wschodu z Zachodem kończąc. Tym razem powiało grozą za prezydialnym stołem.
     Na szczęście starzy wyjadacze pominęli litościwym milczeniem co bardziej mętne kwestie, rzucając w odpowiedzi nieco już przerzedzonej publice kilka mniej lub bardziej banalnych prawd. Po upływie zakontraktowanego czasu goście z Warszawy karnie opuścili stół prezydialny, pociągając za sobą oszołomioną twórczą dyskusją publiczność.
     Wszczęty na sali rumor zagłuszył rozpoczęty właśnie, jedyny jak się wydaje wartościowy punkt programu, tzn. występ młodej śpiewaczki o bardzo interesującym głosie. Wychodząc z budynku Biblioteki otarłem się jeszcze o performance teatru ulicznego z Torunia, który za pomocą szczudeł i kiepsko palącego się koła usiłował przekazać ludzkości jakieś głębokie przesłanie. Nie dociekałem już jakie, gdyż w głowie pęczniało mi pytanie, czy aby formuła takich spotkań pod dumną nazwą Salonu Polityki ma jakikolwiek sens.
     Rozumiem motywy panów żurnalistów z “Polityki”, którzy przeprowadzili darmową akcję promocyjną swojego tygodnika, podnosząc o kilkaset procent sprzedaż najnowszego numeru w Elblągu i okolicy. Natomiast trudno mi było doszukać się jakichś korzyści po stronie słuchaczy. Dyskusja była żadna, no bo i w konwencji spotkania w wiejskiej klubokawiarni niemożliwa do sensownego przeprowadzenia, a z poglądami Żakowskiego czy Mroziewicza wolę zapoznawać się we własnym salonie, trzymając w ręku swój ulubiony od paru dziesięcioleci tygodnik.
     Obawiam się, że ze spotkania przy ul. Św. Ducha można było wynieść wyłącznie próżną satysfakcję z otarcia się o wielki świat postaci znanych ze ekranu telewizora. Paradoksalnie Salon Polityki był sam w sobie odpowiedzią na jedno z pytań-zarzutów zadanych redaktorowi Pęczakowi - dlaczego tak mało Polityka pisze o życiu kulturalnym w miastach takich jak Elbląg? Ja mogę spokojnie powiedzieć to, czego redaktorowi nie wypadało - dlatego, że o wydarzeniach tej rangi, co Salon, pisać "czegóś" głupio.

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Włodku Gęsicki.Masz stuprocentową rację.Te pytania,w których każdy z zadających przemycał swoje "mądrości" to żenada.Prowincja naszego miasta jest olbrzymia.Ale z drugiej strony czego można było się spodziewać?Przecież od początku było wiadomo, że spotkanie to nie miało określonego tematu,więc można było rozmawiać o wszystkim i o niczym.Dla wielu osób sama obecnosć znanych ludzi z Warszawy jest nobilitacją dla naszego miasta.Można zadać sobie pytanie czy rzeczywiście tak jest. Przede wszystkim powinien je sobie zadać Pan Nowiński.Bo jeśli kolejne salony Polityki tak właśnie będą wyglądały,to może się okazać,że opiniotwórcza rola biblioteki bardzo na tym ucierpi,choć zapewne jej kierownictwo będzie niezwykle zadowolone ze swojej pracy,bo przecież wielki świat nieczęsto zagląda do Elbląga. P.S. Zachowanie wielu tam obecnych budzi wiele zastrzeżeń.LUDZIE!!!! wyłączajcie te komórki.To jakiś zupełny idiotyzm,że dzwoni jedna,potem druga,piąta i dziesiąta,choć wszystkie zapewne mają wibratory.Miejcie trochę szacunku dla tych,którzy chcą posłuchać co mają inni do powiedzenia a nie do zagrania na komórce.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    MK(2003-10-09)
  • NIc dodac - nic ujac. Panie Gesicki celne i trafne uwagi :))))))
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2003-10-09)
  • extra text - nic dodać nic ująć :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    nietoperek(2003-10-09)
  • Tak Panie Włodku - ma Pan rację, ale żyć trza i w takim miejscu. Dlaczego go nie uczynić bardziej przyswajalnym dla ludzi nie koniecznie z marginesu swpołecznego lub jednej jedynie słusznej racji.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    AborygenMiejscowy(2003-10-09)
  • Szanowni Panowie ! Przypomina mi to trochę dyskusję na temat: czy świetny kucharz ma prawo zaserwować umierającemy z głodu człowiekowi nienajlepiej wysmażony kotlet. Może to nie jest szczyt umiejętności kucharza, ale - proszę pamiętać - dla wielu z nas, zwłaszcza młodych głodnych, sama choćby mozliwość posłuchania na żywo nawet tego co można przeczytać w Polityce jest czymś wartościowym. A objazdowy show w wykonaniu polityki jest o niebo lepszy niż objazdowy show w wykonaniu Sextetu. Jeśli nie mam racji to niech dyrektor zamiast salonika polityki organizuje walki w kisielu.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Miejscowy(2003-10-09)
  • Zapatrzony na "wielkie salony" Dyrektor Jacek Nowicki, znowu poniósł totalną kleskę.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Patriotka lokalna(2003-10-09)
  • Włodku Gęsicki.Masz stuprocentową rację.Proszę Cię otwórz salon tygodnika "NIE" albo "TRYBUNY" i poopluwajmy wszystkich a w szczególności tych ,którzy coś z sensem większym czy mniejszym chcą w tym mieście robić i nie daj boże im to wychodzi.Było nudno to fakt, nikt nikomu nie naubliżał ani nie przylał.Szkoda że nie powiedziałeś tego wczoraj w oczy Mroziewiczowi albo Baczyńskiemu ,zaraz by uciekli do tej swojej "warszawy"paląc się po drodze ze wstydu.Oni w tej "POLITYCE" muszą mieć gorsze słowniki i dlatego nie zrozumieli słowa" inauguracja".Dobrze ,że mamy tu w Elblągu Ciebie.Masz rację pójdźmy wszyscy na "Sextet",będzie i światowo i ładnie i ciekawie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Fan pisania na płocie(2003-10-09)
  • Fan: za pozwoleniem - "Trybuna", "Nie" i "Polityka" to przecież tak samo czerwone pisma (Wyborcza ze swoim modernistycznym podejściem do idei "proletaryatu" trochę jednak od tej trójki odstaje). Co innego Rzeczpospolita czy Wprost. Więc o co Ci chodzi?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Ali(2003-10-09)
  • WIELU ZE ZGROMADZONYCH NA WCZORAJSZYM SPOTKANIU LUDZI CHYBA NIE DOROSŁO JESZCZE DO UCZESTNICTWA W TAK POWAZNYCH PRZEDSIĘWZIĘCIACH , NA SALI MOZNA BYŁO ZAUWAŻYĆ WIELU MŁODYCH LUDZI I TO WŁAŚNIE CHŁOPCOM Z II LO DZWONIŁY KOMÓRKI, DENERWUJĄCE BYŁY TEŻ ZADAWANE PYTANIA, O ILE TO W OGÓLE MOZNA BYŁO NAZWAĆ PYTANIAMI... NIE ZGADZAM SIE Z PANEM CO DO TEGO, IŻ POWIAŁO NUDĄ, W MOIM ODCZUCIU WRECZ PRZECIWNIE- BYŁAM BARDZO DUMNA Z FAKTU, ŻE OTRZYMAŁAM ZAPROSZENIE NA IMPREZE TEJ RANGI
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    NATALIA MEYER(2003-10-09)
  • Do MEYER: Nie obrażaj uczniów II LO.Telefon zadzwonił dyrektorowi tegoż liceum.Pewien pięćdziesięcioparoletni gruby burak siedzący kilka rzędów ode mnie też namiętnie gadał.Wstyd.Do ekipy namiętnie gadających należał też wielki młody wilk,dyrektor reklamy naszego radia EL,który-gdyby tego było mało-w trakcie spotkania pozwolił sobie również odebrać telefon.Ludzie!!!Jesteście tak wielką wiochą,że sami chyba sobie z tego nie zdajecie sprawy.Pozatem to wychodzili w trakcie spotkania głównie dorośli ludzie,a nie młodzież.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    MK(2003-10-09)
  • Swoją drogą "Polityka" z roku na rok staje się coraz słabsza; więc może i "Warszawscy Redaktorzy" nie mieli zbyt wiele ciekawego do powiedzenia. Jesli ktoś chce naprawdę czytać interesujące tygodniki to polecam: The Spectator, Weekly Standard, The New Republic. Nasi "wielcy" piszą tylko glossy do tez, które wypowiadają Anglosasi. Napisałbym coś jeszcze śmiesznego o red. Szostkiewiczu z "Polityki", ale doprawdy mi się nie chce. W skróce: w materii tygodników to redaktorzy z "Polityki" są tak samo na prowincji jak i my w Elblągu. To co rzeczywiście warte uwagi powstaje w Waszyngtonie i w Londynie. I tyle.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Neocon(2003-10-09)
  • Włodku Gęsicki. Nie masz stuprocentowej racji. Ironia i zarazem swego rodzaju nonszalancja z jaką relacjonujesz spotkanie w Bibliotece Elbląskiej dalekie są od dziennikarskiej bezstronności, której w takich relacjach należałoby oczekiwać. Ilość użytych przez Ciebie w tekście przymiotników wskazuje, iż powinieneś raczej zamieścić ją w rubryce >a moim zdaniemmoim zdaniem< "jakieś korzyści po stronie słuchaczy", przy odrobinie dobrej woli, możnaby wskazać. Pomijając oczywisty fakt, że sprzedaż POLITYKI w Elblągu i okolicy powinna wzrosnąć - co nie jest takie najgorsze, bo jak sam piszesz "od paru dziesięcioleci" z jakichś powodów po to pismo sięgasz. Czy to "otarcie się o wielki świat" musi nosić znamiona wyłącznie próżnej satysfakcji? Otóż >miom zdaniem< nie. Wczorajsze spotkanie będące dopiero co 'inauguracją' nie musi wcale oznaczać, że kolejne Salony będą nudne i "z góry skazane na niepowodzenie" W znacznej mierze będzie to oczywiście zależało od publiczności. Formuła Salonu zakłada dyskusję, wymianę poglądów. Umożliwia również szerszą - oczywiście w granicach zdroworozsądkowych - wypowiedź z sali. Coś na wzór panelu. Co w tym złego, dlaczego mam się czuć zażenowany, że ktoś wypowiada swoje poglądy? To, że coraz rzadziej mamy ochotę zabrać głos wobec szerszego gremium, zamykamy się we własnych salonach, chowamy za monitorem komputera, rozmowę z drugim człowiekiem załatwiamy kilkoma SMS-ami, to niewątpliwie znaki czasów, w jakich żyjemy. Tylko czy oznacza to, iż mamy przyjąć to do wiadomości i cicho siedzieć? Otóż nie! I bynajmniej ja cieszę się, że kolejne forum wymiany poglądów - obok PORTELU oczywiście - w Elblągu powstaje. Niezależnie od ocen i intencji przypisywanych twórcom Salonu myślę, że idea ma rację bytu w naszym mieście a rangę jego możemy sami podnieść już w przyszłym miesiącu, włączając się osobiście do dyskusji. Podobno Jerzy Pilch ma się "tłumaczyć" dlaczego wypromował Masłowską. Może być interesująco. Panie Włodku, może jednak zechce Pan również za miesiąc pouścić na 2 godzinki swój wiejski salon i zaszczycić "wiejską klubokawiarnię" podnosząc jej rangę swoimi celnymi uwagami i pytaniami. P.S. Co się tyczy występu "młodej śpiewaczki o bardzo interesującym głosie", jeśli rzeczywiście uważasz, że był to jedyny wartościowy punkt programu, to może wypadałoby napisać o tym coś więcej, a przynajmniej podać i mię i nazwisko młodej artystki?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    zetadam(2003-10-09)
Reklama