Niedziela 18-11-2018, imieniny Karoliny, Romana
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Malinobranie 10.XI. Malinobranie 10.XI.

Pranie piorunem (Historia jednego przedmiotu cz. 89)

Elbląg, Pranie piorunem  (Historia jednego przedmiotu cz. 89) Piorun (fot. MAH)

Wspólnie z Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Elblągu prowadzimy cykl pn. "Historia jednego przedmiotu", w którym prezentujemy ciekawe eksponaty i ich historię. Przedmioty codziennego użytku odnalezione przez badaczy na ziemi (a czasem i w ziemi) elbląskiej przybliżą nam jej dawnych mieszkańców. Dziś o piorunie do prania.

O ile dzwony do prania, o których poprzednio pisałam, dosyć rzadko występują w naszych skansenach, to przedstawione poniżej urządzenie stanowi zupełny unikat i można znaleźć je tylko w nielicznych niemieckich muzeach. Choć bardziej przypomina młot pneumatyczny lub dużą strzykawkę, to jednak nim właśnie starano się niegdyś doprowadzać brudne ubrania do ładu. Muzealny egzemplarz jest darem od Pana Bronisława Łapczyńskiego.
     W języku niemieckim urządzenie znane jest pod kilkoma nazwami. Pierwsza to Wäschestampfer - tłuczek/ubijak do prania. Jest to najbardziej ogólna nazwa i określa się nią wszystkie „dzwonopodobne” urządzenia piorące. Nazwą zamienną jest Wäscheglocke, czyli po prostu dzwon. Kolejna nazwa - Waschteufel , czyli diabeł do prania - jest jedną z nazw gwarowych używanych przykładowo na mazurach. Jednakże nazwą, która najbardziej przylgnęła do naszego urządzenia, jest Waschblitz, czyli tytułowy piorun i rzeczywiście kształtem nawiązuje do tego określenia. „Wasch Blitz” to też nazwa firmy, która postarała o nadanie urządzeniu wzoru użytkowego. Nazwa się przyjęła, choć nie można przesądzić, że pierwowzór urządzenia o takim wyglądzie i działaniu powstał w tej firmie, niewiele bowiem możemy powiedzieć o tym, kiedy dokładnie się pojawiły.
     Muzealny egzemplarz wyprodukowano prawdopodobnie w okresie międzywojennym. Składa się z czterech lejkowatych pierścieni skierowanych ku dołowi. Ich średnice są różne. Zwężają się zarówno ku górze jak i ku dołowi. Ostatni, piąty pierścień, jest rodzajem spłaszczonego pojemniczka na wodę i powietrze, który posiada 6 otworów. Całość osadzona jest na trzonku z uchwytami. Kluczowym elementem w pralce jest metalowa rurka (tulejka) osadzona na sprężynie w środku całego mechanizmu. Jest ona wyposażona w otwory przy samym dole, co umożliwia przepływ wody i powietrza, oraz jest elementem, który stabilizuje pionowy ruch dzwonu. Pierścienie natomiast miały za zadanie napowietrzać wodę, czyli po prostu robić bąbelki.
     Urządzenie najwyraźniej niezbyt się przyjęło, bo rzeczywiście było mniej skuteczne niż tradycyjne dzwony. Niemniej jednak pomysł prania samym powietrzem miał jeszcze swoich kontynuatorów. Stworzono dzwon, który wyglądał jak zwykły lejek z bardzo długą rurką w kształcie trzonka. Na końcu, u samej góry, umieszczano okrągły pojemnik w kształcie puszki i poprzez dociskanie go, wdmuchiwano do wody sporą ilość powietrza. W latach 50-tych firma Taifun, a w 60-tych, Express-Star, wypuściły na rynek dzwony elektryczne mające wpompowywać powietrze do balii. Według producentów pranie miało zajmować kilka minut, czyli prało się „piorunem”. Do dnia dzisiejszego w niektórych niemieckich domach stosuje się Taifuna do prania ciężkich tkanin, które można włożyć do wanny; nadal świetnie sprawdzają się przy chodniczkach czy dywanikach.
     

     Patronem medialnym Muzeum Archeologiczno-Historycznego jest Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl
Wioleta Rudzka, MAH
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Fototapety z kwiatami
Fototapety do sypialni
Fototapety one color
Fototapeta lateksowa 300x260 cm - Jezioro