Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 21-11-2017, imieniny Janusza, Konrada
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

11.11.2017 11.11.2017

Przy herbacie o muzyce Garbarka

W poniedziałkowy (26 listopada) wieczór w kościele pw. św. Pawła odbyło się pierwsze spotkanie z cyklu „Muzyka na górze”. Uczestnicy wysłuchali płyt z nagraniami Jana Garbarka, znakomitego norweskiego saksofonisty, rozmawiali też o muzyce przy herbacie.

Franciszkanie rozpoczęli projekt „Muzyka na górze”, którego celem jest podzielenie się wartościową muzyką, szczególnie taką, której nie znajdzie się w mediach, a przynajmniej nieczęsto.
     - Pomysł słuchania muzyki odtwarzanej z płyt w kościele w pierwszej chwili może wydawać się cokolwiek dziwny – mówi o. Mateusz Stachowski. - Równie dobrze można przecież rozkoszować się muzyką we własnym domu i to często na znacznie lepszym sprzęcie. Jest to prawda, ale żaden zwyczajny dom nie jest w stanie zaoferować przestrzeni, jaką dysponuje kościół. Nie mówiąc już o klimacie, jaki w nim panuje. Dodajmy do tego możliwość gry światła-ciemności, brzmienia-ciszy, a otrzymamy naprawdę dobry efekt.
     Tak też, jak się zdaje, wypadło pierwsze spotkanie. W listopadowy wieczór, niezbyt sprzyjający wychodzeniu z domu (zimny, mocny wiatr, padający mokry śnieg), w kościele św. Pawła spotkały się osoby chcące „wypróbować” nowy pomysł muzyczny.
     Bohaterem pierwszej edycji „Muzyki na górze” był Jan Garbarek, znakomity norweski saksofonista o polskim pochodzeniu.
     - Słuchaliśmy dwóch płyt, jakie nagrał z kwartetem The Hilliard Ensemble: „Officium” i „Mnemosyne” – relacjonuje o. Mateusz. - To niezwykłe nagrania, w których brzmienie ludzkich głosów wspierane jest, a niekiedy miesza się z kryształowym brzmieniem sakrofonu Garbarka. Jego improwizacje, zarejestrowane w opactwie św. Gerolda, to dość śmiały eksperyment łączenia tradycyjnych śpiewów (dwunastowieczny chorał czy szesnastowieczny motet) z nowoczesnym - bądź co bądź - sposobem grania. Efekt jednak okazał się niezwykły.
     - Zanim jednak zaczęliśmy słuchać nagrań norweskiego saksofonisty mieliśmy ciekawą okazję posłuchać „na żywo” jednego z jego utworów, „Brother Wind March” ze znakomitej płyty „Twelve Moons” – dodaje o. Mateusz. - Na saksofonie zagrał Jakub Kasin, a na pianinie Agata Bukowska. Młody saksofonista, grający choćby w parafialnym zespole Taukers, zaskoczył swym sposobem grania. Słychać było wyraźnie jego fascynację Garbarkiem, ale swoboda, z jaką interpretował „mistrza” zasługiwała na uznanie. W ciemnym kościele brzmiały charakterystyczne dla Garbarka przedłużone, mocne frazy, a zaraz potem ledwie zaznaczone końcówki, niemal wyszeptane.
     Każdy z uczestników spotkania otrzymał mały informator zawierający spis słuchanych utworów wraz z krótką notką biograficzną o Garbarku. Wśród słuchaczy rozlosowane też zostały dwie płyty.
     Po spotkaniu w kościele uczestnicy zostali zaproszeni na herbatę i ciasto do salki katechetycznej. Była więc okazja do wymiany myśli na temat „Muzyki na górze” czy muzyki w ogóle.
     - Można zaryzykować stwierdzenie, że pierwsze spotkanie w ramach „Muzyki na górze” spełniło swe zadanie – podsumowuje o. Mateusz. - Dla tych, którzy nie znali Garbarka otworzyły się nowe muzyczne horyzonty; znający jego twórczość mogli wsłuchać się w jego muzykę w kościelnym wnętrzu. Ssama obecność w kościele mogła zachęcać do modlitwy, a rozmowy przy herbacie zapewne były miłym zakończeniem wieczornego spotkania.

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama