Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 19-11-2017, imieniny Salomei, Seweryna
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Żuczek Żuczek

Punky Reggae live w Elblągu

Elbląg, Punky Reggae live w Elblągu

W sobotę (28 lutego) odwiedziła nas po raz pierwszy trasa Punky Reggae live, na jednej scenie wystąpili Farben Lehre, Etna, Tabu i The Bill. Pierwszy raz od dawien dawna sala Edenu była wypełniona po brzegi, a nad drzwiami wejściowymi kłębiła się para wodna. Zobacz fotoreportaż .

Koncert potrwał aż sześć godzin, a niesamowitą atmosferę najlepiej odzwierciedla fotoreportaż z koncertu. Lider zespołu Farben Lehre i zarazem organizator całej trasy - Wojciech Wojda tuż przed wyjściem na scenę udzielił mi krótkiego wywiadu .
     
     Paweł Łobanowski: Grasz w kapeli pierwotnie punk-rockowej, która przetrwała „magiczną dwudziestkę”. Jak się czujesz, mając tyle za sobą?
     Wojciech Wojda: Farben Lehre już piętnaście lat temu wyszedł poza ramy jednego gatunku. To zespół, który nie ogranicza się stylistycznie do jednego gatunku i ideologicznie również. Ostatnio częściej flirtujemy z muzyką reggae, ale zwrócę uwagę, że z początku flirtowaliśmy z rockowym graniem i z nowofalowymi klimatami. Po dwudziestu latach granie sprawia nam nie mniej radości jak kiedyś, a to jest najważniejsze, żeby robić to, co się lubi robić. Zbliżamy się ideologicznie do tego, co dwadzieścia lat temu zrobiła grupa The Clash. Myśmy nic nowego nie wymyślili, jak to nam ktoś przypisuje, że próbujemy coś łączyć. My po prostu przywróciliśmy starą i dobrą ideę.
     
     „Kwiaty Polskie” Tuwima były pisane do końca jego dni i nie zostały ukończone. Tak będzie z Farben Lehre? [z „Kwiatów Polskich” wzięła się nazwa zespołu Farben Lehre - przyp. PŁ]
     Farben Lehre to dzieło już na tyle dokończone, że gdybyśmy się teraz rozwiązali, bo zawsze tak się może zdarzyć, to zostawimy po sobie pewną historię, tak jak i Tuwim zresztą. To pozwala nam przetrwać trudną walkę z czasem. My już mamy na tyle duży dorobek, że jak wydamy dwie czy trzy płyty więcej, to już nie zmieni faktu, że coś tam zrobiliśmy dla siebie i muzyki polskiej. My do końca będziemy wieńczyć dzieło. Tak jak powiedziałem, w tej chwili FL jest w dość luksusowej sytuacji, że nawet jak się rozpadniemy jutro, to coś po sobie pozostawimy.
     
     Muzyka Farben Lehre jest do posłuchania w domu czy na koncertach?
     I tu, i tu. Uważam, że FL od paru lat nauczyło się nagrywać płyty w studiu, z czym mieliśmy problem w latach 90-tych. XXI wiek przyniósł nowe możliwości techniczne i nasze umiejętności nagrywania płyt wzrosły również. Stąd też płyty nagrane poza Pozytywką, czyli „Atomowe Zabawki”, „Farbenheit” i „Snukraina” - to płyty, które mogę zdecydowanie polecić do posłuchania w domu. Znakiem firmowym natomiast FL było i jest granie koncertów, zatem na koncertach można zweryfikować to, co się słuchało w domu.
     
     Lepiej gra Wam się w Polsce czy może za granicą?
     Lepiej nam gra się w tych miejscach, gdzie publiczność rozumie, o czym śpiewamy. Bariera językowa jest czasami trudna do przeskoczenia. Jeżeli gramy koncerty w Niemczech, śpiewam po polsku, bo taką mam zasadę, że nie będę śpiewał po angielsku, a tym bardziej po niemiecku tylko dlatego, że gram w Niemczech. Na pewno pod tym względem gra nam się lepiej w Polsce, bo gramy do kogoś, kto nas rozumie. Grając za granicą, nie mamy tego komfortu. Tam ludzie mogą się raczej domyślać, o czym śpiewamy. Uciążliwa za to w Polsce jest powtarzalność koncertów, gdzie nawet w Elblągu graliśmy cztery koncerty od czterech lat. Kiedy gramy kolejny raz w danym klubie, to nie jest dla nas tak wielkie przeżycie, jak za pierwszym razem. Ja mam nadzieję, że dzisiejszy koncert będzie sukcesem, chociażby ze względu na frekwencję. Również taką, że trasa Punky Reggae live na stałe się wbije w kalendarz miasta Elbląg. Zawsze trzeba szukać pozytywów. One zawsze są, tylko nie zawsze ludzie wyrażają wolę, żeby ich szukać. Nawet w świecie, który, powiedzmy, że pozostawia wiele do życzenia.
     
     Ulubiona piosenka Wojciecha Wojdy?
     Wiadomo, że za większością kawałków stoję jako autor, dlatego jest mi strasznie trudno wybrać tę najlepszą. Jeżeli chodzi o teksty, to chyba najbardziej cenię sobie „Rozkołysankę”. Włożyłem duży wysiłek i duży energetyczny zastrzyk sobie dałem, żeby ten utwór powstał. Każde słowo dopieściłem do bólu. Ostatnio mam jakaś fazę na utwór „Erato”, bo to jest pierwsza piosenka o miłości, którą napisałem w życiu. Myślę, że jak na pierwszą nie wyszło tak źle. Ten utwór sygnalizuje pewnego rodzaju nowatorstwo w dobieraniu dźwięków. Z tych ostrzejszych to „Judasz”, czyli jedno dziecko spokojne, drugie grzeczne a trzecie niegrzeczne.
     
     Zdarzyło Wam się supportować zespół hiphopowy bądź disco polo?
     Farben Lehre etap supportowania ma już na szczęście za sobą. Jesteśmy przeważnie świadomi tego, gdzie gramy i z kim gramy. Oczywiście, zdarzają się różne sytuacje. Na przykład w ubiegłym roku graliśmy na Kortowiadzie, gdzie nasz występ poprzedzał koncert zespołu Boys. Jak ktoś nam zarzuci coś w tym momencie, to powiem, że po nas wystąpiły Strachy Na Lachy, Happysad a dzień później Kult. To był melanż wymyślony przez organizatorów. Na to czasami zespół nie ma wpływu. Można odmówić, ale z drugiej strony to jest słabe, kiedy zespół nie chce grać z innymi. Tak samo oni mogliby odmówić. Było to zaskakujące, kiedy przyjechaliśmy i zobaczyliśmy, że grają Boysi. Grabarz i Kuba Kawalec też nie byli zachwyceni tym faktem. Kiedyś natomiast, pamiętam, że nas supportować Fokus z zespołu Paktofonika. Jest to człowiek, którego darzę dużym szacunkiem, tak samo jak muzyków z zespołu Kaliber 44.
     
     Punky Reggae live ruszy w Europę?
     Trzeba powiedzieć, że trasę po Polsce mamy ogarniętą. Gramy po raz szósty. Wystartowaliśmy w 2004 roku i teraz, jeżeli chodzi o Polskę, to mamy świadomość, jak robić tą imprezę. Czy ruszy w Europę? Są takie przymiarki, tylko pojawiają się problemy finansowe. Mamy w składzie trasy łącznie 30 osób i byłoby trzeba wziąć jakiś samolot, żeby dostać się chociażby do Anglii. Jeżeli nie będzie problemu z przelotami i noclegami na miejscu, to nie wykluczam, że taka trasa odbędzie się na większą skalę. Uważam, że najwyższy czas, żeby PRl wyruszyła w Europę. Już w tym roku trasa zrobiła pewien wyłom, dlatego że w tym roku jeden koncert odbył się w plenerze, a są plany na następne.

Paweł Łobanowski
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama