Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 06-12-2016, imieniny Mikołaja, Emiliana
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

A co tu pisać ?! A co tu pisać ?!

Quo vadis, kulturo?

Niemal w całości wypełniła się wczoraj wieczorem sala wystawowa Biblioteki Elbląskiej. Młodszych i starszych elblążan przyciągnęło na Stare Miasto kolejne spotkanie w Salonie tygodnika „Polityka”.

Publicysta „Polityki”, Mirosław Pęczak do rozmowy na temat kondycji polskiej kultury popularnej zaprosił czwórkę gości: reżysera i producenta telewizyjnego, który na swoim koncie ma m.in. reżyserię festiwali w Opolu oraz gale Wiktorów, Jacka Kęcika, muzyka, multiinstrumentalistę Milo Kurtisa, gitarzystę Janusza Yaninę – Iwańskiego oraz muzyka, dziennikarza, a od niedawna także wójta gminy Raszyn - Piotra Iwickiego.
     Głównym wątkiem dyskusji okazały się gorzkie uwagi na temat jakości produkcji kulturalnej, która trafia do masowej publiczności. Mowa była także m.in. o problemach, jakie z dostaniem się na publiczne anteny mają artyści spoza głównego nurtu muzyki pop czy artyści teatru oraz o planach likwidacji Polskiego Radia Bis. Dyskusja nie zachęciła do zbyt wielu pytań ze strony publiczności, a te, które pojawiły się, miały charakter smutnych refleksji na temat zalewającej polską widownię lawiny produkcji, które bardziej niż z kulturą, kojarzyć można z niewyszukaną rozrywką. Gościem kolejnego spotkania, które odbędzie się w lutym, ma być socjolog, Paweł Śpiewak.

AJ
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • rewelacja, dzięki...............
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    muzyk(2004-01-23)
  • no i co tu rewelacyjnego ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2004-01-23)
  • autor zapomniał napisać jeszcze o drobnostce- koncercie Milo Kurtisa & co , który okazał się najlepszym punktem całego spotkania . A może autor nie doczekał do konceru?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Kulturka(2004-01-23)
  • co rewelacyjnego ? Trzeba bylo posluchac o zalewie tandeciarskiej "kultury" naszych nowych sojusznikow, gdzie jedynym kryterium jest KASA. A poza tym WŁADZY jest duzo latwiej sterowac SWołeczenstwem typu Kiepscy wpadajacym w zachwyt przy "13 posterunku" czy "Ich 3". I stad cicha wojna o TVP (oj 15mln tez mi afera). Na deser byl mini recital DRUM FREAKS (kiedys OSJAN), gdzie mozna bylo posluchac co to jest no comerc i poszybowac (bez zadnego dopału -ekologicznie) nad Pakistanem, Indiami czy Tybetem. Kiedys za nieboszczki K. pochwalil sie Milo Kurtis ,ze grywali w Galerii El - to musial byc niezly czad przy tamtej akustyce.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Piotr(2004-01-23)
  • Przyjechali Panowie na prowincję i zaczęli nauczać prostaków życia. Wypowiedzi były mizerne i banalne, a co najgorsze były dziwne.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Polityk(2004-01-23)
  • Popieram; polityka; było to lamentowanie a trzeba dotrzeć do odbiorcy salon polityki przyjął się i przyjezdni zarabiają.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    realista(2004-01-24)
  • Doprawdy, nie potrzeba Salonów, by nie wychodzić z przekonania, że zalewa nas fajans. Dywagacje zaproszonych gości mierniutkie i na poziomie bab z kruchty. Męczące było ciągłe podkreślanie, że Blue Cafe słuchają ludzie o niższym IQ....nie w tym rzecz panowie. Jakość kultury nie mierzy się ilością ludzi słuchajacych Lutosławskiego czy Milo Kurtisa, a raczej szerokością podstawy z której można wybrać sobie coś dla siebie a także mobilnością odbiorców - ich umiejetnościami konsumpcji czegoś tak z dolnych jak i górnych półek. Biadolenie ze sceny, że ludzie słuchają "komerchy" w pewnym momencie zaczęło mnie zastanawiać, czy nie jest biadoleniem tych, którym się NIE UDAŁO.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Dupniak(2004-01-26)
Reklama