Środa 21-11-2018, imieniny Janusza, Konrada
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

Reporterzy z krwi i kości w Ogrodach Polityki

 
Elbląg, Reporterzy z krwi i kości w Ogrodach Polityki (fot. Michał Skroboszewski)
Rek

Uznani reporterzy Piotr Pytlakowski, Marcin Kołodziejczyk i Artur Domosławski byli bohaterami pierwszego dnia Ogrodów Polityki w Bibliotece Elbląskiej. Nie zabrakło historii zza kulis reporterskiego życia, a o szczegóły elblążanie dopytywali po spotkaniu. Zobacz więcej zdjęć.

Naprzeciw mieszkańców Elbląga stanęli w środę specjaliści od opisywania: przestępczości zorganizowanej (Piotr Pytlakowski), Ameryki Łacińskiej (Artur Domosławski) i Polski widzianej inaczej (Marcin Kołodziejczyk). I wbrew tytułowi tygodnika, w którym pracują, nie opowiadali o polityce. - Są w Polsce ludzie, którzy nie wiedzą jak się nazywa polska premier i prezydent – mówił Marcin Kołodziejczyk, który polską prowincję przemierzył wzdłuż i wszerz.
     
     Polska wzdłuż i wszerz
     
Opowiadali przede wszystkim o tym, jak to jest być reporterem. I to w „Polityce”, która ma redakcję w Warszawie, co może stanowić pokusę, by poruszać się w wygodnych i bliskich tematach stolicy. Ale właśnie za to cenimy „Politykę”, że opuszcza wygodną „warszafkę”, a dziennikarze w poszukiwaniu tematów zapuszczają się na głęboką czasami prowincję. - Nie da się napisać dobrego reportażu nie wstając zza biurka – Piotr Pytlakowski przytoczył banalną prawdę.
     - Dwa dni temu byłem w Rabce. Miałem tam temat trochę historyczny: dzieci poholokaustowe, które w 1945r. zostały przywiezione do Rabki i umieszczone w sierocińcu, który następnie przez tzw. „żołnierzy wyklętych” został obrzucony granatami – Marcin Kołodziejczyk zdradził, nad czym pracował w ostatnim tygodniu. Co wynikło z wizyty w Rabce, będzie się można dowiedzieć w jednym z najbliższych numerów Polityki.
     Piotr Pytlakowski ostatni tydzień spędził we Wrocławiu i Głubczycach, zbierając materiały do tekstu o brutalności policji. Artur Domosławski pracował nad „eksperymentem społeczno- politycznym” w Wenezueli.
     
     Chciałem być muzykiem
     
Podczas spotkania nie zabrakło wspomnień o tym, jak reporterzy trafili do „Polityki”, która w tym roku świętuje swoje 60-lecie. Na przykład Piotr Pytlakowski karierę dziennikarską zaczynał w tygodniku „Nowa Wieś”, a w swoim życiu był m.in. konduktorem w wagonie sypialnym. Co ciekawe, za pierwszym razem do „Polityki” go nie przyjęli, potem sami zaproponowali pracę.
     - Wcześniej chciałem być muzykiem, chodziłem do szkoły muzycznej, studiowałem filozofię, której nie skończyłem...W końcu skończyłem teatrologię; myślałem że będę pisał recenzje teatralne. Ale kiedy studiowałem na wydziale Wiedzy o Teatrze, okazało się, że najciekawszy teatr rozgrywa się na ulicy i jest to teatr polityczny. Zostałem reporterem politycznym, wycierałem korytarze sejmowe i rządowe. W pewnym momencie miałem dość powtarzalności sporów politycznych. Chciałem wychylić nos i głowę poza polskie podwórko, no ta zagranica mnie wciągnęła – wspominał Artur Domosławski. - Ameryka Łacińska stała się moją drugą ojczyzną.

  (fot. Michał Skroboszewski) (fot. Michał Skroboszewski)


     Prowadząca spotkanie Ewa Wilk namawiała reporterów do podzielenia się z elblążanami anegdotami. - To historia jeszcze z czasów, kiedy pracowałem w „Nowej Wsi”. Pojechałem do wsi w województwie kieleckim. Facetowi ukradli konia, on o tym opowiadał, przeważnie o „didaskaliach” i komu o tym mówił. „Mówiłem o tym sołtysowi, dzielnicowemu”. Za każdym razem powtarzał „Staliśmy przy pompie”. Rozejrzałem się po obejściu, żadnej pompy nie widziałem. Pytam się więc: jaka pompa. „Jak to jaka – Adela Pompa, moja matka” - opowiadał Piotr Pytlakowski.
     
     Żądza naprawiania świata
     Ale nie samą „reporterką” żyją goście środowego spotkania w Bibliotece Elbląskiej. Piotr Pytlakowski wydał powieść osobistą„Wspomnienia konduktora wagonów sypialnych”. Marcin Kołodziejczyk jest autorem książkowego komiksu „Morze po kolana”, a Artur Domosławski ma na koncie m.in. „Wykluczonych”. - Tu się chyba ujawnił w tobie temperament publicystyczny. Jakaś żądza naprawy świata – pytała Ewa Wilk.
     - Tam są dwa typy teksów. Relacje z lektur, które w jakiś sposób oświetlają z innej strony historie reporterskie. Drugi typ to są teksty, które się zrodziły z niepokoju związanego z pracą, którą wykonuję – odpowiedział Artur Domosławski.
     Półtoragodzinne spotkanie minęło niczym chwila. Nie zostały poruszone wszystkie tematy, które interesowały stosunkowo licznie przybyłych elblążan. Ale po oficjalnym spotkaniu była okazja porozmawiać reporterami „twarzą w twarz”.
     


     Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym Ogrodów Polityki 
Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • odbiorcy srednia wieku 60.. .. .dla kogo to ja sie pytam ?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    4 9
    (2017-06-01)
  • O, przepraszam. Jestem młodsza niż 60 i to znacznie. I bardzo dziękuję za spotkanie-świetni ludzie. Fajnie, że można odpocząć od "elblongów"czasem. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    12 4
    teulo(2017-06-01)
  • Będą za wszelką cenę oczerniać, obrzucać g..., aby tylko poddawać w zwątpienie polskich, ideowych bohaterów narodowych jakimi są i będą Żołnierze Wyklęci. Lewackie popluczyny w akcji... ŻAŁOSNE!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    7 8
    MarcinElb(2017-06-01)
  • W bibliotece jest siedzibą Elbląskiej Rady Seniorów i to jest publiczność. W sumie co się dziwić reszta ludzi pracuje i chce odpocząć od polityki
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3 4
    (2017-06-01)
  • lewackie popłuczyny za NASZE pieniądze - SKANDAL
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    4 9
    (2017-06-01)
  • Kiedy urodzi mgr blokers? :-D
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 2
    (2017-06-01)
  • RobertKoliński Interesująca wzmianka o tych dzieciach poholokaustowych obrzuconych w sierocińcu w Rabce granatami przez tzw. "zbrodniarzy przeklętych" - czy miejscy włodarze i różni prawaccy "wilkowyje", którzy udzielają patronatu miejskiego nad wydarzeniami upamiętniającymi tych zbrodniarzy, czytali ten tekst lub uczestniczyli w spotkaniu?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    4 5
    RobertKoliński(2017-06-01)
  • @RobertKoliński - Panie Robercie, wie pan, gdzie dzwonią, ale nie wie, w jakim kościele. Polecamy czytać i słuchać ze zrozumieniem.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    1 3
    gggggeeee(2017-06-01)
  • Widownia niezmienna !. Ta sama " Elita intelektualna " z okresu szalejącego komunizmu. Zakamuflowani, z świetnymi emeryturami, przetrwali i nadal są wątpliwą ozdobą salonów w Elblagu. Tutaj to możliwe - przy kompletnej amnezji miejscowych mediów. Pani Sekretarz PZPR, jak zawsze, w świetnej formie - zadaje od trzydziestu lat - te same '' głębokie " pytania. Pan redaktor jest zadowolony, Dyrektor też.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3 4
    (2017-06-01)
  • RobertKoliński @gggggeeee - Na pańskie nieszczęście świetnie wiem, również to, że tych zbrodniczych ataków na żydowskie dzieci w Rabce dokonywali "bandyci przeklęci" z inicjatywy i dzięki podżeganiu lokalnego księdza katolickiego i antysemity, niejakiego Józefa Hojoła. I wbrew temu, co twierdzą dziś prawicowe nieuki i propagandziści, nie była to akcja wymierzona w milicjantów czy UB, ale chodziło "przepędzenie skupisk żydowskich" z Rabki, co tak skomentował ten faszyzujący klecha po wszystkim: "- Ja, Hojoł Józef, z mojego osobistego poglądu aprobowałem organizowany napad na sierociniec żydowski. "
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    6 0
    RobertKoliński(2017-06-01)
  • Panie Robercie, a co Pan sądzi o wyczynach GRzegorza Korczynskiego z GL, AL, który mordował z zimną krwią żydów, a później jako general MO pacyfikowal robotników grudnia 70. Co Pan powie o mordach na Polakach, przeprowadzonych przez lpartyzantów sowieckich i żydów w NAlibokach ? Cale wasze srodowsko lajdackie czyscic buty moze co najwyzej zolnierza wykletym
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    0 1
    twój_ kolega _Robercie(2017-06-01)
  • RobertKoliński @twój_ kolega _Robercie - Grzegorz Korczyński był bandytą i rabusiem, który za ten pogrom (w Ludmiłówce, na tle rabunkowym) został w PRL skazany najpierw na dożywocie, potem na 15 lat więzienia, aby ostatecznie wyjść na wolność za czasów gomułkowskiej odwilży. Za wydarzenia z grudnia '70 został usunięty ze stanowisk, aby rok później najprawdopodobniej dostać "czapę" w Algierii (oficjalnie "zatruł się amebą"). Rożnica między nami jest taka, że my nie wybielamy bandytów i nie robimy z nich świętych, tak jak bogoojczyźniani hipokryci robią ze swoimi zbrodniarzami nazywając ich dziś "wyklętymi" i indoktrynując w haniebny a kłamliwy sposób młode pokolenie, zupełnie jak robiła komuna w najczarniejszych latach stalinowskiego terroru.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    1 0
    RobertKoliński(2017-06-01)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Polar z haftem
Ręcznik z haftem
Czapka z nadrukiem
POLO z HAFTEM