Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 08-12-2016, imieniny Marii, Wirgiliusza
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Sellin w Salonie

Elbląg, Sellin w Salonie Gość Salonu Jarosław Sellin (fot. Damian Matwiejczyk).

W czwartek gościem ostatniego w starym roku Salonu Polityki w Bibliotece Elbląskiej, który tradycyjnie poprowadził red. Mirosław Pęczak, był Jarosław Sellin, sekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Tematem Salonu miały być relacje między kulturą i mediami, ale zdominowała go rozmowa o nowej ustawie o Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, której autorem jest Jarosław Sellin. Zmiany polegają m.in. na tym, że Krajowa Rada zostanie ograniczona do pięciu osób, jej skład będzie wybrany na nowo, a obecny układ polityczny może sprawić, że wszyscy nowi członkowie Rady będą politykami Prawa i Sprawiedliwości lub też osobami z tą partią związanymi. Może to doprowadzić do całkowitego podporządkowania mediów publicznych partii rządzącej.
     Minister Sellin bronił oczywiście nowej ustawy, ale po autorze innej postawy niż obrona swego dzieła nie należało się raczej spodziewać. Mówił, że Krajowa Rada zawsze będzie ciałem politycznym, bo jej członków wybierają prezydent, sejm i senat, a więc ciała stricte polityczne. Swą wiarę, że zmiany idą w dobrym kierunku, Jarosław Sellin zasadza na wierze, że polskie elity polityczne dojrzały. Dojrzały na tyle przynajmniej, by do Rady desygnować osoby, które rzeczywiście znają się na mediach elektronicznych, bo przez lata pracowały w stacjach radiowych i telewizyjnych, a nie - jak to dotąd bywało - partyjnych kolegów bez żadnego doświadczenia w pracy z mediami.
     - Chciałbym w to wierzyć, ale czy można wierzyć, nie wiem – skwitował to Mirosław Pęczak.
     Drugim nurtem rozmowy było ponowne rozszerzenie nazwy Ministerstwo Kultury, które w rządzie PiS znów nazywa się Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jarosław Sellin podkreślił rolę dziedzictwa narodowego jako głównego elementu budującego świadomość narodową, ale zwrócił też uwagę na potrzebę wykorzystania elementów tego dziedzictwa przez współczesnych twórców. Powołał się na ankietę przeprowadzoną przez dziennik „Rzeczpospolita” wśród polskich reżyserów, z której wynika, że niemal jednomyślnie wymieniają oni realizację filmu historycznego jako filmu swoich marzeń. Chcieliby kręcić filmy historyczne, ale są to zwykle produkcje wysokobudżetowe, które trudno jest realizować bez pomocy finansowej instytucji państwowych. Istnieje więc silna potrzeba współczesnego kina historycznego wśród twórców, a i widzowie z pewnością chętnie by takie filmy oglądali. Tymczasem w Polsce po 1989 r. nie powstały filmy o wojnie polsko-bolszewickiej z 1920 r., o powstaniu warszawskim, o Grudniu 70 czy o narodzinach „Solidarności”. Nawet filmy o największym Polaku XX wieku - Janie Pawle II kręcą inne kinematografie. A rola takich filmów w kształtowaniu świadomości historycznej młodych pokoleń jest nie do przecenienia. Jarosław Selinn przywołał tu dwa przykłady filmów Stevena Spielberga. Młodzi Amerykanie dopiero po wejściu na ekrany filmu „Szeregowiec Ryan” przestali patrzeć na kombatantów II wojny światowej jak na zdziwaczałych staruszków, a zaczęli – jak na ludzi, którzy, mając wówczas tyle lat co oni teraz, musieli przeżyć koszmar wojny. Natomiast wiedza młodych Niemców i refleksje na temat Holocaustu pojawiły się po filmie „Lista Schindlera”. Polacy również w ten sposób powinni budować świadomość historyczną młodych pokoleń, zwłaszcza gdy inne sposoby zawodzą.
     Mirosław Pęczak zgadzał się w pełni z opiniami ministra Selinna, wyraził tylko nadzieję, że dzieła kina historycznego, które powstaną pod auspicjami Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, bliższe będą polskiemu kinu moralnego niepokoju niż niepogłębionej patriotycznej agitacji.
     

Piotr Derlukiewicz
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama