Wtorek 11-12-2018, imieniny Damazego, Daniela
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Rek

Sztuka na salonach. I tak od dobrych 40 lat

 
Elbląg, Sztuka na salonach. I tak od dobrych 40 lat Altanki Dominika Żyłowskiego i publiczność (fot. Anna Dembińska)
Rek

Co dwa lata artyści związani ze środowiskiem elbląskim pokazują swoje aktualne prace. To, co siedzi im w głowach mogą przekazać za pomocą malarstwa, rzeźby, tkaniny czy fotografii. I tak od ponad 40 lat. Kolejna, 28. edycja Salonu Elbląskiego to dorobek 35 artystów skondensowany w murach Galerii El. Zobacz zdjęcia z wernisażu.

Liczy się przekaz
     W grupie, która w tym roku pokazała swoje prace, znajdziemy nazwiska znane i uznane, takie jak Waldemar Cichoń czy Halina Różewicz- Książkiewicz. Są tu również i studenci Akademii Sztuk Pięknych, a także osoby, dla których tworzenie jest po prostu pasją. Jedną z nich jest Dominik Żyłowski, który w Salonie Elbląskim bierze udział po raz drugi. Tym razem w murach Galerii El znalazły się trzy zdjęcia jego autorstwa pochodzące z cyklu o altankach działkowych.
     - Pomyślałem kiedyś, że one dobrze obrazują gusta estetyczne właścicieli. To przestrzeń intymna, którą człowiek tworzy tak, jak chce, nikt mu nic nie każe. Wychodzą z tego różne rzeczy, na usta ciśnie się słowo kicz i myślę, że chciałem się zabawić tą stylistyką – mówił Dominik Żyłowski. - Chciałbym, żeby zdjęcia, która się tu pojawiają nie były przypadkowe, żeby nie było to kilka zdjęć, które mi się udały, bo chyba nie tędy droga. Chodzi raczej o to, żeby tworzyły one całość i miały spójny przekaz.
     
     Tata malował od zawsze
     Salon Elbląski to również doskonały moment, by przypomnieć sobie jak na świat patrzyli ci artyści, których już nie ma. W tym roku przywołano dorobek dwóch takich postaci – Jerzego Krempa oraz Jerzego Kosacza.
     - Tata od zawsze malował i rysował. Zajmował się tym od czasów, gdy był nastolatkiem. Był bardzo wrażliwy i miał talent, przez całe życie tworzył. W międzyczasie wylądował na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, z której go wyrzucili, bo nie miał matury. Po prostu wszedł tam nielegalnie. Powiedziano mu, że będzie mógł wrócić, ale dopiero wtedy, jak ją zrobi – opowiadał Konrad Kosacz, syn Jerzego Kosacza. - Ostatecznie tata skończył studia politologiczne w Warszawie, później wykładał nauki polityczne na Akademii Sztuk Pięknych, w ówczesnej Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku, gdzie w przerwach między wykładami chodził na zajęcia ze studentami uczyć się. Poza działalnością polityczną pisał wiersze, malował obrazy olejne, zajmował się hiperrealizmem, w tym był naprawdę dobry. Niestety część prac została sprzedanych, część zaginęła...
     Jak mówił Konrad Kosacz pod koniec lat 80. był taki moment, że rodzina utrzymywała się z pasji jego taty.
     - Mój ojciec tworzył obrazy, które nazywał "realizmem handlowym", sam ukuł taki termin – mówi ł. - Polegało to na tym, że malował obrazy, które się dobrze sprzedają, niekoniecznie ładne. Ja ich nie lubiłem. W każdym razie wychowałem się pośród farb, wszędzie były obrazy, część niedokończona. No i tak to wyglądało.
     
     Jedyna taka w Polsce
     - Prawdopodobnie to jedna z najstarszych imprez przeglądowych środowisk plastycznych w Polsce. Jest organizowana od 1968 r., za cztery lata będziemy obchodzić jubileusz, 30. Salon Elbląski – mówił podczas dzisiejszego (28 maja) wernisażu Jarosław Denisiuk, dyrektor Galerii El.
     To właśnie on, razem z Martą Demko, kuratorką i specjalistką ds. Edukacji w Galerii, oraz z Kariną Dzieweczyńską, kierowniczką Działu Inicjatyw Programowych i Reklamy, a także specjalistką ds. Kolekcji, oceniał prace, które zostały nadesłane na tegoroczny Salon Elbląski.
     - W tym roku zrezygnowaliśmy z zewnętrznej komisji ze względów ekonomicznych – mówiła Marta Demko z Galerii El, jedna trzecia składu oceniającego.
     Dodała również, że nie wszystkie dzieła tych, którzy pojawili się na Salonie, zostały pokazane. Natomiast prace około 10 osób odrzucono.
     - Sporo z tych osób albo nie wczytało się w regulamin, albo nie były one związane ze środowiskiem – wyjaśniała tę decyzję Marta Demko.
     Wystawa będzie czynna do 18 lipca.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Polar z haftem
T-shirt biały z Twoim nadrukiem DTG PROMOCJA
Czapka z nadrukiem
Naszywki