Środa 15-08-2018, imieniny Marii, Napoleona. Wniebowzięcie NMP
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

5enKa na pętli Marymoncka 5enKa na pętli Marymoncka

Talent zawsze się obroni

Elbląg, Talent zawsze się obroni Fot. z oficjalnej strony Adama Sztaby (http://www.sztaba.pl)

Kompozytor, pianista, aranżer, dyrygent i producent muzyczny znany z licznych programów telewizyjnych - Adam Sztaba wraz z Elbląską Orkiestrą Kameralną wystąpi dziś (13 czerwca) wieczorem w Teatrze im. Aleksandra Sewruka. Podczas próby rozmawialiśmy z muzykiem o... muzyce. Zobacz fotoreportaż z występu.

Angelika Kosielska: Ma pan doświadczenie w dyrygenturze wielu orkiestr. Jak na tym tle wypada Elbląska Orkiestra Kameralna? Jak współpracuje się panu z naszymi muzykami?
     Adam Sztaba: Zacznę od tego, że Elbląska Orkiestra Kameralna to częściowo grono moich dawnych muzyków z orkiestry grającej w spektaklu "Opentaniec" wystawianym przed laty w Gdyni. Mało tego, z niektórymi z nich chodziłem do szkoły w Koszalinie, na czele z koncertmistrzem Pawłem Kuklińskim, więc to trochę ułatwiło nasze relacje. Pracuje nam się bardzo dobrze. Po pierwszej próbie z tą trudną muzyką, odniosłem wrażenie, że są to muzycy naprawdę bardzo wszechstronni. Grają jak wiemy repertuar klasyczny, ważny dla większości orkiestr, jednak bardzo dobrze poruszają się w innych dziedzinach muzyki -  nie powiem, że rozrywkowej, bo nie przyjechałem tu ze stricte rozrywkową muzyką, ale muzyką, która łączy pewne elementy chociażby połamane rytmy, inspiracje folklorem, sekcją rytmiczną. Gramy do metronomu, do słuchawek, które nie są codziennością dla orkiestry symfonicznej, ale muzycy odnaleźli się w tym znakomicie. Podejrzewam, że duża zasługa w tym wspomnianego Pawła Kuklińskiego. To jest naprawdę zgrany zespół.
     
     Na czym więc polega trudność tej muzyki, o której pan wspominał?
     Muzyka, z którą przyjechałem do Elbląga jest bardzo szeroka, napisana właściwie z myślą o dużym składzie i dlatego bałem się, że orkiestra kameralna może nie podołać zadaniu. Okazało się, że smyczki właściwie załatwiają sprawę, bardzo dobrze sobie radzą. Nie mogę nie wspomnieć o sprawności rytmicznej muzyków. Rytm - co zawsze powtarzam - w naszej szerokości geograficznej traktowany jest po macoszemu. Jesteśmy melodystami, jesteśmy wylewni, romantyczni, porywa nas nastrój, a rytm nie odgrywa znaczącej roli. Jestem przeszczęśliwy, że tu jest inaczej.
     
     Co Adam Sztaba razem z Elbląską Orkiestrą Kameralną zaprezentuje podczas dzisiejszego wieczoru?
"Opentaniec" to muzyka napisana na potrzeby show tanecznego wystawianego przed laty w gdyńskim Teatrze Muzycznym. Natomiast od jakiegoś czasu, sporadycznie niestety - bo to wymaga wielu przygotowań - zdarza mi się grać tę muzykę koncertowo, czyli bez tancerzy i całej oprawy spektaklowej. Po reakcji muzyków i publiczności widzę, że ta muzyka nadaje się także do grania koncertowego. Cieszę się, że przyjeżdżam do Elbląg z własną muzyką, czyli nie pojawiam jako aranżer - roli w której występuję jednak najczęściej. 
     No i przyjeżdżam z gośćmi z programu Must be the music. Myślę, że będzie to ciekawe urozmaicenie koncertu.
     
     Uczestniczył pan w wielu programach muzycznych jako juror czy aranżer. Pojawia się w nich mnóstwo utalentowanych osób, których "sława" gaśnie wraz z zakończeniem programu. Natomiast na scenie muzycznej często królują osoby, których poziom twórczości jest dość dyskusyjny, że tak to eufemistycznie ujmę. W takim razie jaki jest przepis na sukces?
     Nie mamy w Polsce problemów z talentem, mamy mnóstwo uzdolnionych osób, ale mamy problem z promowaniem ich talentu, z ludźmi, ze znalezieniem odpowiedniej strategii, odpowiednim PR-em. Mamy utalentowanych ludzi, którzy jednak nie potrafią zawsze poradzić sobie ze wszystkim: wywiadami, występami, marketingiem. Artysta wymaga wsparcia. Mało tego! Wypromowanie nowej twarzy jest niezwykle trudne, o ile łatwiej jest wydać płytę np. Justyny Steczkowskiej, bo nie trzeba jej już przedstawiać. Dlatego młodzi ludzie tak chętnie idą do telewizji, bo telewizja potrafi w krótkim czasie dać wielką popularność. Później najczęściej niestety niewiele się dzieje, dlatego, że artyści nawet jak mają własny repertuar - a własny repertuar to jest kolejny problem - to nie mają właśnie managera, nie mają kogoś, kto pomoże im przebić się do szerokiego grona odbiorców.
     Słuchaczy atakuje bardzo dużo bodźców z każdej strony i ciężko skupić ich uwagę na debiutantach. Jestem jednak idealistą i wierzę, że talent się obroni. Prędzej czy później prawdziwy talent przebije się ze swoją twórczością. Wystarczy podać tu przykład Kayah, która przez 10 lat występowała w chórkach, po czym wydała swoją fantastyczną solową płytę. Teraz zaś sama pomaga zdolnym debiutantom. Nie zawsze kariera rozwija się błyskawicznie, niestety na tych młodych osobach, startujących w różnych programach, ciąży presja szybkiego zaistnienia w mediach i zajęcia znaczącego miejsca na scenie muzycznej.
     
     Od 18 lat zajmuje się pan zawodowo muzyką. Jak z tej perspektywy ocenia stan polskiej sceny muzycznej? - pytam się o to w kontekście  tegorocznych Fryderyków, gdzie polską piosenką roku został cover "Love Shack" wykonany przez Acid Drinkers.
     Przyznam szczerze, że nie znam tego coveru. Zupełnie nie pochwalam myśli przyznawania nagród coverom. To się dla mnie gryzie z podstawowym założeniem takich nagród. Mimo wszystko jestem dobrej myśli, polska muzyka idzie ku dobremu. Widzę, że publiczność w ostatnich trzech latach bardzo się rozwinęła, słucha coraz lepszej muzyki. Bo to właśnie publiczność narzuca poziom artystom. Ludzie są zmęczeni przeciętnością, chłamem, o czym świadczy choćby sukces Gaby Kulki czy Marii Peszek. Ludzie szukają osobowości, barwnych postaci. To jeszcze potrwa kilka lat, ale wierzę, że publiczność stanie się wysublimowana, choć nie ma co liczyć, że cała Polska będzie słuchała muzyki alternatywnej, ale każdy znajdzie sobie niszę.

Angelika Kosielska
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Ochotka żywa
Krewetkarium
karma p. falista
Cats Best 10L