Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 23-11-2017, imieniny Klemensa, Adeli
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Jesienne spacery. Jesienne spacery.

Trochę Tybetu zimą

Elbląg, Trochę Tybetu zimą (fot. rp)

Wczoraj (23 lutego) w „Światowidzie" odbył się niezwykły koncert zatytułowany „Muzyka duszy - kąpiel w dźwiękach mis i gongów tybetańskich oraz śpiewu intuicyjnego”. Zobacz fotoreportaż .

.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • fatalne zdjęcia
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    waiting room(2009-02-24)
  • Zdjęcia robione komórką :P
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2009-02-24)
  • Muzyka duszy. Dżwięk tybetańskich kotłów, garnków, rondli tworzy muzykę duszy. A żona nie lubi kuchni, gdzie tych dżwięków pełna przestrzeń. Ci tybetańczycy chyba się trochę mylą. Bo moja ślubna raczej nie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    jak(2009-02-24)
  • Rewelacja! Bardzo miło się słuchało! Odprężenie i relaks. Mam nadzieję, że jeszcze wystąpią w Elblągu.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    terencjusz(2009-02-24)
  • A ja miałam wrażenie, że oni w ogólnie nie wiedzieli co robią, znaczy grają. A to "ave maria" na końcu to pasowalo do Tybetu jak nie powiem już co do czego. Ta muzyka to muzyka duszy i powinna być plynna, przelewać się przez uszy słuchaczy, wnikać w najgłębsze partie umyslu i powodować dreszcze przyjemnego odprężenia. Tymczasem dzwięki były pourywane, tylko chwilami mi się podobało, kiedy pani na gongach grała na nich i śpiewała mantry. Czasem nawet misy stawaly się przyjemną odpowiedzią gongów. Natomiast ten pan z tą "rurką" że tak powiem żartobliwie w ogóle tam nie pasował i psuł tylko caly efekt, łażąc w tą i w tamtą stronę.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2009-02-26)
Reklama