Piątek 16-11-2018, imieniny Małgorzaty, Gertrudy
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Play Dary lasu 4 Dary lasu 4

Trudno zapomnieć – Katyń 1940

Elbląg, Trudno zapomnieć – Katyń 1940 (fot. AD)
Rek

29 kwietnia 2010 roku. Galeria EL. L.U.C, Platige Image i cierń polskiej historii – Katyń. Wiele można było spodziewać się po tym wydarzeniu, łącznie z tym, że może nastąpić przerost formy nad treścią. Zobacz fotoreportaż.

Nadzwyczaj dużą grupę zgromadzonych w Galerii ludzi przywitała naczelnik Wydziału Kultury UM Bożena Sielewicz. Chwilę później głos zabrał wiceminister kultury Piotr Żuchowski. W swoim przemówieniu mówił o podjętym wspólnie z artystami projekcie przywołania historii oraz o potrzebie podtrzymywania pamięci o zmarłych, która w – za Cyceronem – może przetrwać jedynie w myśli żywych.
     Można odnieść wrażenie, że wystąpiło ostatnio coś takiego w popkulturze, jak moda na patriotyzm. Parę lat temu Lao Che nagrało znakomity album pt. „Powstanie Warszawskie”. Próba ta zakończyła się wielkim sukcesem, o Lao zaczęło być głośno. Muzyka, teksty, cały koncept, który przedstawiła grupa znalazły niezwykle pozytywny odbiór, co najważniejsze – wśród młodzieży, do której niezwykle trudno dziś dotrzeć z historią, a co najpiękniejsze – wśród ludzi, którzy byli świadkami i uczestnikami tych zdarzeń. Lao Che udowodniło, że można młodych ludzi zainteresować historią, niekoniecznie wykładając ją w typowo szkolny, encyklopedyczny sposób, ale pokazując ból, rozterki i przeżycia autorów owej historii za pomocą prostych, lecz jakże dosadnych emocji, które zawrzeć można w z pozoru banalnej miksturze rockowo-punkowej muzyki.
     Kiedy muzyczną Polskę obiegła informacja, że kolejny, tym razem hip-hopowy artysta zamierza zmierzyć się z polską historią, w wielu głowach pojawiło się powątpiewanie. Ile w tym czystej pasji, która przyświecała poprzednikom, a ile koniunkturalizmu? Płytą „39/9” L.U.C wybrnął z zadania, którego sam się podjął, ale na tym nie poprzestał. Oto bowiem zapukano do drzwi artysty, niczym do rzemieślnika, i złożono zlecenie. Można było odmówić, jednak można też było podjąć owo wyzwanie. Jakże więc fantastycznie się stało, że Łukasz Rostkowski vel L.U.C podjął się tego zlecenia. Zlecenia, które przy okazji kolejnej już rocznicy zbrodni katyńskiej skierowało do młodego, hip-hopowego artysty Narodowe Centrum Kultury.
     Elbląski koncert mógł więc być dla zgromadzonych odbiorców odpowiedzią na pytanie: czy młodzież może w sposób świadomy i sugestywny opowiedzieć o tym, co dotknęło bezpośrednio pokolenie naszych dziadków i pradziadków?
     Katyń to polska Golgota, dramat, który urósł do rangi mitu. To nie jest jedyne miejsce, w którym Polacy stracili tak wielu spośród swoich, jednak chyba jedyne, o którego ukazanie prawdy walczą z taką zaciekłością. To zagadnienie bardzo delikatne, bardzo subiektywne, nawet wśród tych, których bezpośrednio to nie dotknęło.
     Stąd też pojawiło się pytanie. Jak można o rzeczach i sprawach tak ważkich i tak osobistych dla każdego Polaka przemówić językiem hip-hopu. Językiem, który z jednej strony wydaje się tak pospolity, uliczny, wręcz ordynarny, ale niekiedy przyjmuje jednak formę współczesnej poezji. Wszystkim, którzy obawiali się, że L.U.C sięgnie po język Liroya, 50’Cent’a i innych przedstawicieli muzyki rap/hip-hop obwieszczam wielkie zmartwienie. Otóż wyżej wspomniany artysta zaskoczył mnie w sposób tak dosadny, w jaki tylko wielki artysta może. Spodziewałem się, że Rostkowski zastosuje środki przekazu jemu najbliższe. Obawiałem się rapu i hip-hopu. Nie dostałem natomiast nic z tych rzeczy. Bazując na własnym, muzycznym doświadczeniu, mogę powiedzieć, że muzyce, którą mi zaserwowano, najbliżej było do twórczości Clinta Mansella z filmu „The Fountain”, Ulvera z płyty „Svidd Neger” oraz Nilsa Petera Molvaera.
     Niesamowite zaskoczenie towarzyszyło mi w momencie, w którym zdałem sobie sprawę, że L.U.C zrezygnował z wszelkich hip-hopowych ozdobników na rzecz muzyki żywej, organicznej. Skrzypce, altówka, wiolonczela i kontrabas to podstawa tego występu wsparta niezwykle sugestywną perkusją oraz gitarą elektryczną. Całości dopełniała kapela Brodów, jakże lirycznie za pomocą damskiego wokalu i dźwięków liry wspomagając cały muzyczny koncept. Hip-hopowe naleciałości odnalazły się jedynie w samplowanych fragmentach przemówień i audycji radiowych z czasu wojny i okresu PRL-u.
     L.U.C wybrnął z powierzonego mu zdania stanięcia w szranki z jednym z najczulszych punktów polskiej historii w sposób arcymistrzowski. Oprawa dźwiękowa, jaką przedstawił, poruszyła do głębi, a wzbogacona niezwykle sugestywną, choć zachowawczą i zasadniczo prostą animacją spod ręki Platige Image, wprowadzała po prostu w osłupienie. Niby prosta, banalna, a jednak, któż z nas przedstawiał sobie hitlerowską inwazję jako kolczastą zarazę, łykającą wszystko, co się jej przeciwstawi? Naszą dumną kawalerię, a zaraz po niej każdy mur i każdą cegłę, to, co stanowiło wówczas o naszej polskości, padające pod naciskiem brutalności najeźdźcy. Kilka chwil, kilka akordów dalej ta sama zaraza, z inną ideą na sztandarze, zaatakowała z drugiej flanki. Ten sam kolczasty potwór rzucił się na nas z prawej strony. Wzięci w dwa ognie nie mieliśmy żadnej alternatywy. A jednak opór nasz nie znał granic. Niewiele mogąc, robiliśmy wszystko, aby przeciwstawić się naporowi wroga. Wroga, którego w pewnym momencie ciężko już było zidentyfikować.

 


     Spójność muzyki i obrazu, to, w jaki sposób się te dwa elementy uzupełniały i uwypuklały, było niesamowite. Trudno wyobrazić je sobie rozdzielone od siebie, choć nawet wtedy by się broniły. Sugestywność przekazu tego muzyczno-wizualnego spektaklu była ogromna. Zarówno dla młodych ludzi w dresach czy kapturach, jak mówił sam Rostkowski, jak i tych starszej daty, siedzących w garniturach. Wydaje mi się, że w tym momencie granica pokoleniowa oraz ideowa została przełamana. Każdy, kto tam był, niezależnie od owych różnic, czuł ten sam ból historii, która w tak okrutny sposób doświadczyła naród polski w 20 wieku. „Pamiętam. Katyń 1940” naprawdę trudno będzie zapomnieć.
     

Tomasz Sulich
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Dajcie se już na luz!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-05-03)
  • noo, tez tak mysle. Kotka tez mozna zaglaskac na smierc.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    sceptyk(2010-05-04)
  • A było pięknie!!!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-05-04)
  • Jak można napisać "dajcie se już na luz"??? Komentarze tego typu sprawiają, że nie wiem czy mam je ignorować czy płakać, że żyje w państwie gdzie ludzie w taki sposób traktują historie naszego kraju! Jeżeli drodzy komentujący nie macie do napisania nic ciekawszego niż "kotka też można zagłaskać" to nie piszcie nic. A samo widowisko było niesamowite. Warto było się wybrać. Może Ci znudzeni ignoranci też powinni to by im zostało coś w główce i inaczej zaczęli by patrzeć na Katyń (choć szczerze w to wątpię)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Anches(2010-05-04)
  • Anches. .. przyjrzyj się najpierw historii katyńskiej zbrodni. .. a potem powiedz, czemu w kraju, który ma takie chlubne momenty jak np. powstanie warszawskie bardziej mówi się o Katyniu, w którym tchórzy zabili tchórze??
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    dnb(2010-05-04)
  • Spektakl był wspaniały. Temat doniosły, muzyka i film przejmujące. A widok młodzieży i osób starszych napawa optymizmem. L. U. C. kojarzył mi się z muzykowaniem rapowo-densowym, czy jak to sie tam teraz zwie a tu masz - bomba! Krzepiące, że młodzi ludzie biorą sie za poważną tematykę patriotyczną. Brawa dla organizatorów w Elblągu.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Damian M.(2010-05-04)
  • Było naprawdę poruszająco, pięknie, po mistrzowsku! Od jakiegoś czasu obserwuję dokonania LUCa i wierzyłam, że to przedsięwzięcie też mnie mile zaskoczy. .. nie zawiodłam się. Każdy Polak powinien to zobaczyć i usłyszeć. Pozdrawiam ORGANIZATORÓW i LUDZI, którzy tam byli:)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    VisageUla(2010-05-04)
  • Polecam autorowi też film Svidd Neger.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    aguilla(2010-05-04)
  • autor oglądał wyżej wspomniany film i jest fanem Ulvera; )
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-05-04)
  • Tak bardzo nie interesowalabym sie Katyniem, bo jeszcze na Elblag jakies nieszczescie spadnie i bedzie tak wiocha byla i jej nie ma.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    kwiatuszek123(2010-05-04)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Fototapety do biura
Fototapety dziecięce
Fototapety z motoryzacją
Obraz na płótnie Tygrys 110x50 cm