Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 06-12-2016, imieniny Mikołaja, Emiliana
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

28 listopada godz. 5.2o - Wreszcie zima 28 listopada godz. 5.2o - Wreszcie zima

Tygiel jesienny

Ukazał się kolejny, jesienny zeszyt kwartalnika elbląskiego „Tygiel”, którego wydawcą jest Stowarzyszenie Elbląski Klub Autorów „SEKA”. W podwójnym numerze sporo miejsca poświecono 40-leciu istnienia Galerii EL.

„Życie oficjalno-urzędowe Galerii ześrodkowywało się w niedużym przejściowym pomieszczeniu (boczny przedsionek) przy południowej ścianie budynku. Tu była kancelaria Galerii, tu dyżurowali pomocnicy Gerarda sprzedający bilety wejściowe w czas ekspozycji lub odbierający telefony, tędy też wchodziło się do wnętrza. Drzwi były zamykane, choć w podłym stanie, a to z powodów ustawicznych nadwyrężeń powodowanymi włamaniami. Spotkania tłumniejsze i kordialne, znaczy się organizowane z grzańcem i kiełbaskami, odbywały się wśród naw, gdzie na zniesionych płytach rozniecało się ognisko. Z dymem nie było kłopotu, gdyż natychmiast ulatywał w przestworza, jako że połać dachów, wzniesiona tylko z dachówki i niczym nie podbita, była arcynieszczelna. Przez wnętrze ciągnęły przeciągi, nad filarami trzepotały ptaki, a po każdej śnieżycy na posadzce zalegała warstwa śniegu. Znacznie cieplej bywało w sąsiadującej ze świątynią ruinie budowli łączącej się z południowo-zachodnim narożem Galerii, gdzie wchodziło się od podwórza (do dziś pozostała tylko jej południowa ściana). Prowizorycznie zadaszone wnętrze znajdowało się w jego dawnej piwnicznej części i był kominek dający sporo ciepła. Komfort stanowiły wyłącznie pnie drzew i siedziska ułożone z desek, zaś stół tworzyła płyta paździerzowa. Chcę powiedzieć, że ów prymityw miał wówczas swój wdzięk przyciągający, sprzyjał niewymuszonej i wolnej od jakiejkolwiek akademickości atmosferze. Tutaj też lał się alkohol, zagryzany albo pieczarkami ukopanymi przez Gerarda względnie jego chłopaków na podwórzu Galerii, albo żółtym serem, po który (oczywiście za pieniądze Gerarda) był wyprawiany Wojtek do sklepu tuż za mostem" - tak oto wspomina pierwszy okres istnienia galerii Ryszard Tomczyk w tekście „Obszar Galerii El i początki aliansu ze sztukami plastycznymi”, będący fragmentem przygotowywanej do druku jego książki „Moje przestrzenie Elbląga”.
     Tekst jest ilustrowany fotografiami z różnych okresów istnienia galerii. Znalazły się w nim także zdjęcia prac powstałych podczas różnych edycji Biennale Form Przestrzennych - najważniejszego artystycznego przedsięwzięcia nie tylko w historii Galerii El, ale także powojennego Elbląga. Na uwagę zasługuje fotografia zaginionej formy przestrzennej Gerarda Kwiatkowskiego, która właściwie została wyrzucona na śmietnik przez ówczesne władze Tolkmicka. Forma była ustawiona w miasteczku jeszcze 10 lat temu, ale władze nie były w stanie się zmobilizować i obmurować ceglanego postumentu, na którym była ustawiona kompozycja Kwiatkowskiego. Znalazły za to rozwiązanie i pozbyły się tej pracy, która z powodzeniem mogłaby zdobić niejedną kolekcję polskiej sztuki.
     O założycielu elbląskiej Galerii EL możemy przeczytać w tekście Jarosława Denisiuka, „Granice doświadczenia - doświadczanie granic”. Autor, omawiając retrospektywną wystawę Gerarda Kwiatkowskiego w założonej przez niego Kunststation w Kleinsassen, gdzie artysta mieszka i nadal jest bardzo aktywnym twórcą, dorzucił kilka interesujących uwag.
     „Otwarcie wystawy przebiegło w atmosferze dziękczynnej - lokalna społeczność tej malej mieściny (...) wyraziła swoje uznanie 74-letniemu Gerardowi za wkład w podniesienie rangi miasteczka. Bez Kwiatkowskiego Kleinsassen nie znaczyłoby nic - takie przekonanie zaciążyło nad wszystkimi przemówieniami tego wieczora”.
     I chociaż w najnowszym „Tyglu” zamieszczono kilka reprodukcji prac wystawianych podczas XXIII Salonu Elbląskiego, zabrakło rzetelnego tekstu omawiającego tę najważniejszą środowiskową wystawę.
     Czytelnik „Tygla” ma za to okazję zaznajomić się z dwiema próbami dramatycznymi - Jana Symplaka („Przedostatni przystanek”) i Leszka Brywczyńskiego („Markiza”) oraz opowiadaniem („Piekielna maszyna”) Ryszarda Filbrandta. Po raz pierwszy na łamach kwartalnika drukują: elblążanin Tomasz Walczak, który zaprezentował swoją prozę poetycką oraz autor zestawu wierszy Piotr Michna z Kwidzyna, studiujący na Akademii Muzycznej w Gdańsku.
     W najnowszym zeszycie „Tygla” publikują także: ks. Stefan Ewertowski, Mieczysław Lenckowski, Janusz Charytoniuk, Zbigniew T. Szmurło, Tadeusz Zienkiewicz, Jarosław Grabarczyk, Lech Słodownik.
     

MUR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
  • ...wśród naw, na zniesionych płytach paliło się ognisko.....i na tym polegała kultura...bo były to płyty z cmentarza
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    pesymista(2005-11-14)
Reklama