Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 10-12-2016, imieniny Bogdana, Julii
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Tylko teatralny przystanek?

Elbląg, Tylko teatralny przystanek? Stajnia Pegaza w akcji (zdjęcie z elbląskich Nocy Teatru i Poezji)

Około północy zakończył się teatralny maraton teatru Stajnia Pegaza - chyba pierwsza tego rodzaju impreza teatralna w Elblągu.

Obok znanego już - świetnego - monodramu Krystiana Godlewskiego na podstawie opowiadania Tomasza Manna "Tonio Krueger" pt. Kochając błękitnookich (grand prix tegorocznych festiwali recytatorskich i Festiwalu Sztuki Słowa "Czy to jest kochanie...?" ), elbląska widownia po raz pierwszy zobaczyła trzy nowe spektakle, które w ostatnich miesiącach przygotowała Stajnia.
     W sali sportowej Wojewódzkiego Ośrodka Kultury, w towarzystwie materaców i drabinek gimnastycznych Krzysztof Wieszczek "mówił Gombrowicza". Fragmenty "Transatlantyku" (pierwsza nagroda w Ogólnopolskim Konkursie Recytatorskim w Zgorzelcu w kategorii "Wywiedzione ze słowa" - najmniejszej formy teatralnej) - echo "Salonu Warszawskiego" z III części Mickiewiczowskich Dziadów - wypadły rasowo: śmieszno, psychologicznie i antypsychologicznie zarazem, a szkolno-sportowy entourage przydał kilkunastominutowej prezentacji nowego aktora Stajni skojarzeń z "Ferdydurke".
     Przygotowana podczas letniego festiwalu teatralnego w Bussang (Francja) "Oda do radości" Fryderyka Schillera zabrzmiała na tle czwartej części IX symfonii Ludwika van Beethoveena w pustej sali na II piętrze WOK-u , gdzie jeszcze kilka tygodni temu mieściła się chińska restauracja.
     Ewa Ignaczak skomponowała własną "symfonię śmiechu" - od radosnej beztroski wyścigu uczniaków, przez pełną ruchu zabawę z wędką i kołyszącą się na niej gumową niebieską rybką, zakrapianą alkoholem młodzieżową imprezę ze stekiem wulgaryzmów (teatralnie dość ryzykowne, ale wypadło interesująco) po... śmierć ze śmiechu.
     Scenicznej zabawie piątki aktorów (w tym dwójki nowych - elblążan, obok Wieszczka - Michał Lewandowski) towarzyszyła rzadka w czasie elbląskich wieczorów teatralnych radość kilkudziesięciu widzów. Czasem - jak w scence z przekleństwami - radość gorzka, bo za bardzo przypominająca to, co znamy z życia.
     Na deser Stajnia pokazała premierę nowej, także rozpisanej na pięć osób, wersji "Przemiany" wg Franza Kafki pt. Przemienienie. Scenariusz - jak do poprzedniej "Przemiany" - napisał aktor Marcin Bortkiewicz (jego monodram "Satana" został wysoko oceniony podczas festiwalu teatralnego Edynburg 2000, zdobył także Grand Prix elbląskiego Festiwalu Sztuki Słowa "...Czy to jest kochanie?").
     "Przemienienie" jest mocniejsze, ostrzejsze w środkach i teatralnym efekcie od poprzedniej kafkowskiej premiery. Ostrzej brzmią także dźwięki i słowa - po raz kolejny okazuje się, że w "pisaniu" muzycznej partytury Ewa Ignaczak jest mistrzynią.
     Postaci zamkniętych w niewielkiej przestrzeni praskiego mieszkania - ojca (Krystian Godlewski), matki (Aleksandra Gronowska) i 17-letniej siostry Gregora (Adrianna Góralska) mają w sobie więcej zła, wyrachowania. Chwilami przypominają ludzkie wampiry (uwagę zwraca makijaż aktorek), które wiedzą, co czeka Gregora - robaka, ale grają na zwłokę, rozgrywają przed widownią swój popisowy spektakl.
     Nieco gorzej wypada finał. Cukier, którym osładza sobie śmierć Gregora jego rodzinka, może zbyt nachalnie narzuca banalne skojarzenia ze "słodkim życiem", jakie teraz ich czeka. Zastanawia także cel umieszczenia metatekstu w postaci wtrętu w scenie, kiedy ojciec "napastuje" Gregora. Oto jeden z aktorów przypomina widowni, że "w scenariuszu Marcina Bortkiewicza ojciec ma w kieszeni jabłka" (w pierwszej wersji "Przemiany" ta scena jest pełna okrucieństwa). W "Przemienieniu" ojciec nie wciska synowi jabłek do ust i chociaż czekamy na to, co się stanie, rozbite budzącą śmiech uwagą, skupienie umyka.
     
     ***
     
     Przez kilka godzin młodzi aktorzy trójmiejskiego - a od prawie roku - elbląskiego teatru zmagali się z przestrzenią mało - dotychczas - teatralnych miejsc WOK-u. Zmagania wypadły zdecydowanie na korzyść aktorów Stajni. Dużo dobrego zdarzyło się dzięki Ewie Ignaczak i jej teatrowi w ciągu ostatnich miesięcy. Kontrakt z WOK-iem opiewa jednak tylko na rok. W najbliższych tygodniach okaże się, czy nie nazbyt kulturalny Elbląg jest w stanie zainteresować Stajnię Pegaza na dłużej, czy wróci do Trójmiasta. Czekamy...

Joanna Torsh
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama