Piątek 16-11-2018, imieniny Małgorzaty, Gertrudy
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

Walentynki na jazzowo

 
Elbląg, Walentynki na jazzowo Dziś EOK zagrała z Atom String Quartet (fot. Michał Skroboszewski)
Rek

Kwartetów smyczkowych jest bez liku, ale kwartetów smyczkowych grających jazz jest tylko kilka na świecie. W tym jeden w Polsce. I to właśnie Atom String Quartet był gościem Elbląskiej Orkiestry Kameralnej. Za pulpitem dyrygenta stanął Krzysztof Herdzin. Zobacz fotorelację.

Kto Walentynki postanowił świętować z Elbląską Orkiestrą Kameralną, ten wieczór będzie z pewnością wspominał mile (a przynajmniej część artystyczną tego wieczoru).
     W Sali Koncertowej elbląskiej szkoły muzycznej za pulpitem dyrygenta stanął Krzysztof Herdzin.
     - Pianista jazzowy, doskonały dyrygent, aranżer, kompozytor, mówi się o nim, że jest najbardziej zajętym artystą w Polsce – tymi słowami Bożena Sielewicz, dyrektor Elbląskiej Orkiestry Kameralnej zaanonsowała dyrygenta walentynkowego koncertu.
     O kunszcie Krzysztofa Herdzina jako kompozytora słuchacze mogli się przekonać niemal natychmiast. Pierwszym utworem wykonanym na koncercie były bowiem trzy tańce z „Suity na tematy polskie” autorstwa właśnie człowieka, który stanął za pulpitem dyrygenckim. W krakowiaku, mazurku i zbójnickim cytatów z innych kompozytorów było co niemiara. Na uwagę zasługiwały też solówki w wykonaniu Karoliny Nowotczyńskiej.
     Potem na scenę weszli oni – gwiazdy koncertu walentynkowego. Czterech mężczyzn, po których na pierwszy rzut oka zupełnie nie widać, że są artystami nietuzinkowymi.
     - Znakomity zespół, wspaniała czwórka muzyków, ich dwie płyty zostały nagrodzone Fryderykami, podczas artystycznych podróży byli już m.in. w Kanadzie, Maroku, ale też w Paryżu, Londynie i we Wiedniu – mówiła Bożena Sielewicz.
     - Czterech muzyków, którzy na swoich instrumentach: skrzypcach, altówce i wiolonczeli improwizują jazz to jest ewenement. A jeszcze komponują, aranżują, zostali obdarzeni niebywałą ilością talentów – dodał Krzysztof Herdzin.
     Kwartet w składzie: Dawid Lubowicz – skrzypce, Mateusz Smoczyński – skrzypce, Michał Zaborski – altówka i Krzysztof Lenczowski – wiolonczela wykonał głównie swoje kompozycje. Trzeba zauważyć, że każdy z muzyków komponował sam swoje utwory, które potem wykonuje cały kwartet. Dzięki temu można było naocznie (a w zasadzie na własne uszy) przekonać się jak bardzo pod względem muzycznym jest to różnorodny zespół.
     Spośród wielu utworów, jakie kwartet zaprezentował na scenie Szkoły Muzycznej na szczególną uwagę zasługuje „Iława” - tęskna i nostalgiczna opowieść wzbudzająca w słuchaczu zadumę. Warto też posłuchać „Ballady o śmierci Janosika”, chociażby tylko po to, żeby przekonać się, że góralski folklor to nie tylko „cepelia” prezentowana przez zespoły chcące stosunkowo szybko i stosunkowo tanio zdobyć popularność. „Ballada o śmierci Janosika” pokazuje nieznane oblicze muzyki inspirowanej polskimi górami. Nie sposób nie wspomnieć solówek na altówce w wykonaniu Michała Zaborskiego w utworze „Happy”. Warto w ogóle przyjrzeć się sposobie gry Atom String Quartetu – każdy z muzyków gra swoją część utworu (oczywiście wszyscy czterej grają jednocześnie). Wydawać by się mogło, że na scenie jest czterech solistów, a nie kwartet. Ale muzyka, która z tego wychodzi jest żywym dowodem na to, że jazz nie musi być nudny.
     Nie mogło zabraknąć pochwał i komplementów pod adresem elbląskich kameralistów.
     - Proszę mi wierzyć, że pracowałem z bardzo wieloma orkiestrami i jestem bardzo uradowany, że właśnie tutaj los mnie rzucił. Wspaniali ludzie, kompetencje, wyobraźnia, pasja, wszystkie piękne cechy - Krzysztof Herdzin chwalił Elbląską Orkiestrę Kameralną.
     
     

     Elbląska Gazeta Internetowa PortEl.pl jest patronem medialnym Elbląskiej Orkiestry Kameralnej
Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Ubezpieczenia OC i AC
Pomoc w przypadku szkody komunikacyjnej
Serwis i oryginalne części Audi
Oryginalne części Peugeot - HADM Gramatowski