Czwartek 18-10-2018, imieniny Łukasza, Juliana
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Wybory 2018

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

W tańcu W tańcu

Wielki przelew (Historia jednego przedmiotu cz. 119)

Elbląg, Wielki przelew (Historia jednego przedmiotu cz. 119) (fot. nadesłana)

Wspólnie z Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Elblągu prowadzimy cykl pn. "Historia jednego przedmiotu", w którym prezentujemy ciekawe eksponaty i ich historię. Przedmioty codziennego użytku odnalezione przez badaczy na ziemi (a czasem i w ziemi) elbląskiej przybliżą nam jej dawnych mieszkańców. Dziś będzie o fotografii i ... basenie.

Prezentowana dzisiaj w dziale „Historia jednego przedmiotu” fotografia, wśród różnych zdjęć archiwalnych znajdujących się w zbiorach Muzeum, posiada dla mnie szczególny urok. Nie znamy jej autora. Niektóre dane wskazują, że została wykonana ok. 1949 roku. Z całą pewnością fotografia została umieszczona w 1954 r. na pierwszej wystawie w nowo otwartym Muzeum. Wystawie towarzyszyła ekspozycja współczesnych fotografii dokumentujących różne historyczne obiekty i znaczące miejsca w Elblągu tego okresu. Większość zdjęć wykonał wówczas Stefan Kokurewicz. Być może i tę właśnie. Inauguracyjna wystawa pt. „Elbląg wczoraj – dziś - jutro” ściągnęła do nowego Muzeum dosłownie dziesiątki tysięcy elblążan. W pierwszych tygodniach po otwarciu było ok. 10.000 zwiedzających. Nic dziwnego, nowi elblążanie byli żądni wiedzy na temat miasta, do którego rzuciły ich powojenne losy. Pretekstem do wyboru tego obiektu do dzisiejszej prezentacji była niedawna, kolejna odsłona dyskusji na temat przyszłości elbląskiego odkrytego basenu, która przetoczyła się na łamach mediów.
     Fotografia przedstawia kamienny przelew wmontowany w zaporę, którą biegnie ul. Spacerowa oddzielająca kompleks basenu miejskiego od wąwozu parku Dolinka, którym płynie Kumiela (v. Dzikuska). Niegdyś przelew był funkcjonalnie powiązany z basenem. Na zdjęciu został uchwycony moment spełniania podstawowego zadania tego hydrotechnicznego obiektu. Widowiskowo spływa w kaskadach woda i rozbija się poniżej na wielkich granitowych głazach, które choć niezmiernie malownicze, miały do wypełnienia określoną funkcję (por. zdjęcie z początku XX wieku).
     Warto w tym miejscu przypomnieć historię powstania basenu i wyjaśnić kilka związanych z nim kwestii, które umknęły autorom nowej miejskiej koncepcji zagospodarowania terenu basenu z 2016 roku (poprawionej w 2017 r.). Nie będę ukrywać, że z wielu powodów bliższy jest mi zgłoszony w ostatnich dniach projekt obywatelski.
     Basen leży na terenie dawnego majątku Klein Röbern. Majątek w 1913 roku został włączony w granice Elbląga, a w 1914 r. wykupiony przez miasto. Majątek był nazywany także Gross Teichhof (Dwór Wielkiego Stawu). Nazwa wiązała się ze stawem młyńskim, który leżał na granicy majątku, po jego wschodniej stronie. Był to rozległy zbiornik retencyjny, ostatni z całej serii stawów ulokowanych wzdłuż nurtu Kumieli, które gromadziły wodę na potrzeby działalności różnych młynów. Jest to osobny temat, niezmiernie fascynujący. Na ostatnim odcinku przedmiejskim położenie stawów zmieniało się, najstarszy leżał u stóp góry Chrobrego. Dla naszej historii znaczenie ma staw, który powstał tuż za połączeniem nurtu Kumieli i Srebrnego Potoku - nazywano go Małym lub Górnym Stawem. Jego wody wykorzystywano do pracy kolejnych wersji młynów przy ul. Kościuszki ( dzisiaj kompleks Hotelu Młyn). Nadmiar wody gromadzony w tym stawie spływał przez przelew (jaz) do Dolnego Stawu, który był rozległym zbiornikiem, większym od późniejszego terenu zajmowanego przez basen. Z kolei ten zasilał w wodę wyprowadzony z niego kanał Kumieli, biegnący wzdłuż ob. ulicy Moniuszki i Traugutta, napędzający cztery młyny funkcjonujące już od okresu średniowiecza. Dalej kanał biegł na tyłach ul.1 Maja. Jego liczne rozgałęzienia napełniały fosy otaczające Stare i Nowe Miasto oraz zamek i zaopatrywały w wodę użytkową liczne studnie miejskie. Na początku XVII wieku, w okresie wielkiej prosperity gospodarczej Elbląga związanej z obecnością tu Angielskiej Kompanii, władze miasta podjęły różnorodne potężne inwestycje komunalne. M.in. szeroko zakrojone prace fortyfikacyjne, kontynuowane później przez Szwedów podczas okupacji Elbląga w latach 1626-1635 oraz w następnych latach XVII wieku. Ich efektem było otoczenie Starego i Nowego Miasta, Wyspy Spichrzów oraz rozległych przedmieść nowymi fortyfikacjami bastionowymi. Przed bastionami znajdowały się rozległe fosy, które trzeba było wypełniać wodą, a to wymusiło modernizację zasilania w wodę, czyli przede wszystkim prace regulacyjne na Kumieli. Około 1620 roku, w zaporę oddzielającą Dolny Staw od wąwozu, wbudowano potężny, kamienny przelew, który w prawie nie zmienionym kształcie przetrwał do dzisiaj. Nadmiar wody zgromadzony w stawie przelewał się przez tę konstrukcję do wąwozu Dolinki. Zdarzały się katastrofy, kiedy pękała zapora ( grobla pod ul. Spacerową), a nawet sam kamienny przelew. Tak stało się w 1888 roku. Wówczas to zdarzenie znalazło się trochę w cieniu wielkiej powodzi na Żuławach. Największa katastrofa miała miejsce w sierpniu 1924 roku, kiedy pod wodą znalazł się duży obszar południowej części Elbląga, co zostało udokumentowane także fotograficznie. Po niej władze miasta zdobyły się na wielką regulację dolnego biegu Kumieli, które realizowane przez kilka lat doprowadziły do wytyczenia nowego odcinka koryta Kumieli między Małym Przelewem a wąwozem Dolinki, budowy systemu kaskad, do regulacji Wielkiego Stawu i budowy systemu zasilania lub, jak kto woli, zatrzymywania części wód spływających z Górnego Stawu. Zbudowano wówczas system, który powinien działać do dzisiaj, a zaniedbany przestał.
     Wkrótce po przejęciu majątku „Małe Rubno” władze miasta planowały urządzić nad stawem kąpielisko. Wiązało się to z ogólnoeuropejską modą na zdrowy tryb życia, a szczególnie z jednym z jego aspektów - oswajaniem obcowania z wodą i świeżym powietrzem: od natrysków, kąpieli, poprzez taplanie się w wodzie do nauki pływania. Tę ostatnią umiejętność część elblążan zaczęła zdobywać w krytej pływalni, która w 1911 roku stanęła przy ob. ul. Czerwonego Krzyża. Bogatsza część społeczeństwa letnią kanikułę i taplanie się w wodzie uskuteczniała w Krynicy Morskiej – elbląskim morskim kąpielisku. Ubożsi (choć nie tylko) chętnie odpoczywali nad Wielkim Stawem, który z tego powodu zaczęto nazywać Klein Kahlberg- „Małą Krynicą Morską”. Wybuch I wojny światowej uniemożliwił plany budowy kąpieliska. Dopiero po wspomnianej powodzi w 1924 roku, której sprawcą była Kumiela, ponownie wrócono do tych zamiarów. Ale uwaga! Nie był to projekt zastąpienia dawnej funkcji retencyjnej (wszak niepotrzebna już była woda do zasilania fos miejskich i studni, te ostatnie korzystały z innych zasobów, zmieniała się forma pracy urządzeń młyńskich) i zastąpienia jej jedynie rekreacyjną. Chodziło o połączenie dwóch tych funkcji. Wody Kumieli i Srebrnego Potoku nanosiły dużo piasku. Dno Wielkiego Stawu systematycznie wypłycało się i zabagniało, potrzebne było bagrowanie. Kąpiel w zamulonym stawie nie była czymś komfortowym. Najpierw zdecydowano się na wytyczenie betonowych niecek. Główne prace rozpoczęto w 1934 roku, ale dopiero na przełomie 1937 i 1938 roku przystąpiono do betonowania ich dna. Powstało w ten sposób w części północnej ogólnodostępne kąpielisko miejskie Volkssbad Klein Röbern (dalej potocznie zwane „Małą Krynicą Morską”), następnie w części południowej Militärbadeanstalt (Kąpielisko wojskowe) i Schwimmumbeckenanstalt (Pływalnia). Od strony południowej zbudowano niski jaz z groblą, który w razie potrzeby odprowadzał nadmiar wody. Za jazem znajdował się owalny staw i stara kamienna zapora. Całości kompleksu od strony północnej dopełniały pola do gry i ćwiczeń z musztry. Północną granicę kompleksu tworzył reprezentacyjny plac z trybunami.
     
     Większość dawnych miast posiadało zbiorniki retencyjne, które spełniały także bardzo ważną funkcję zabezpieczenia przeciwpowodziowego. Jak wiemy, stosunkowo niewielkie rzeczki i strumienie, które przy uśrednionych stanach nie sprawiają większych kłopotów, w czasie gwałtownych opadów, potrafią stworzyć duże zagrożenie powodziowe. W historii Kumieli takie kłopoty pojawiały się najczęściej w okresie burzowych opadów letnich.
     
     Racjonalne zagospodarowanie tak dużych zbiorników, udostępnienie ich jako miejsc rekreacji wodnej przy obecnie wymaganych standardach czystości wód, to nie tylko elbląski problem.
     Ich rozwiązaniem mogą być naturalne stawy kąpielowe. Na terenie Niemiec od 1995 roku zrealizowano ich ponad 200. W Polsce kilka. Głośną realizacją są tzw. Stawy Goliana w Grodzisku Mazowieckim, chociaż tam zaprojektowane zostały jako widokowo-rekreacyjne, na razie bez funkcji kąpielowych.
     Zaproponowane rozwiązanie w projekcie obywatelskim do idei naturalnych stawów kąpielowych nawiązuje, chociaż nazywane jest tam nieco inaczej („jeziorko”). Takie właśnie rozwiązanie, z wykorzystaniem wody Kumieli, wydaje nowatorskie i godne naszych czasów. Teren po elbląskim otwartym basenie jest wystarczająco rozległy, by pomieścić w nim zarówno część biologicznie odnawianej wody, jak i kąpielową czy widokową. Wiąże się z tym, obok potrzebnej retencji przeciwpowodziowej, inny aspekt, bodajże najważniejszy w ostatnich latach. Powtarzające się okresy posuchy wskazują na konieczność gromadzenia wody, a nie budowania dużych instalacji zasilanych wodą wodociągową, co przewiduje projekt miejski. Trudno zrozumieć, dlaczego spuszczamy ciągle bogate jeszcze w wodę zasoby Kumieli i Srebrnego Potoku do zlewni rzeki Elbląg bez ich gospodarczego wykorzystania.
     System zabezpieczania w wodę Elbląga i zarazem ochrony miasta przed kaprysami Kumieli, tej niekiedy bardzo niesfornej rzeczki, ma długą historię. Towarzyszy miastu od jego powstania, bez mała od ośmiu wieków. Stale ulepszany, konserwowany, adaptowany do nowych warunków i nowych możliwości technicznych. Jako elblążanie powinniśmy ten system zachować za wszelką cenę, nie tylko jako ciekawe dziedzictwo historyczne, lecz przede wszystkim dla bezpieczeństwa Elbląga. System retencyjny Kumieli zabezpieczał przed powodzią i suszą. Reszta: kąpielisko i jego sława największego pod względem powierzchni, to dodatkowe bonusy dla mieszkańców. Bardzo ważne, choć pod względem strategicznym może nie najistotniejsze.
     
     W naszym cyklu będziemy też co dwa tygodnie dołączać kolejny odcinek filmu "Krótka historia", przygotowywany przez Telewizję Truso.tv przy współpracy z Muzeum Archeologiczno-Historycznym. Dzisiaj o historii pewnego talerza. 
     

           


     
     
     
     
     
     
     
     
     
     
     
     
     
     

     
     
     
     
     Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl sprawuje patronat medialny nad Muzeum Archeologiczno-Historycznym

Wiesława Rynkiewicz – Domino, kustosz MAH
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • Wołanie na puszczy pani Wiesławo
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    11 0
    znaffca(2018-04-14)
  • żeby poczytać komentarze już samym przewijaniem strony się zmęczyłem;-)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3 6
    żartowniś(2018-04-14)
  • Przy wodospad ie nadal jest ta ściana lecz już woda nią nie płynie. Kiedyś była atrakcją, dziś zapomniana. A może włodarze nie zauważyli tej ściany. U
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    12 0
    (2018-04-14)
  • Dziękuję bardzo Pani Wiesławo za ten artykuł. Może włodarze naszego miasta oraz panowie odpowiedzialni za gospodarkę wodną w naszym mieście zrozumieją zasadę działania systemu retencyjnego zbudowanego w parku Dolinka. Szlag mnie trafił gdy czytałem wyjaśnienia dlaczego doszło do ostatniej powodzi. Ten bełkot świadczył tylko i wyłącznie o indolencji naszych władz. Popieram jak najbardziej obywatelski projekt zagospodarowania basenu.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    18 0
    jacek1664(2018-04-14)
  • Kiedyś jak mieszkałem na Władka i dolinka była ulubionym miejscem wypadów z kolegami. Chodziliśmy od mleczarni wzdłuż rzeczki, aż do wodospadów. Pamiętam były zimy kiedy wodospady bardzo widowiskowo zamarzały, to był czad. Mam nawet stare fotografie. Basen był latem najfajniejszą atrakcją wakacyjną w Elblągu. Wstęp kosztował niewiele, a jak nie było pieniążków to wchodziliśmy przez płot. Fajne czasy :-) Ludzie kiedyś więcej przebywali z sobą, rozmawiali cieszyli się życiem.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    18 0
    żartowniś(2018-04-15)
  • @żartowniś - I własnie to było super. .. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    0 0
    jacek1664(2018-04-15)
  • RobertKoliński Pięknie dziękuję pani kustosz Wiesławie Rynkiewicz-Domino za ten artykuł (Portelowi takoż;) o historii miasta i przeznaczeniu oraz wykorzystaniu tego słynnego zbiornika - mam nadzieję, że jego treść i przesłanie dotrą do miejskich decydentów oraz przemówią do wyobraźni miejskich planistów, którzy chcą bezpowrotnie zniszczyć zarówno ważny obiekt hydrotechniczny i przeciwpowodziowy służący od wieków miastu, jak również kawał historii Elbląga. Nie pozwólmy ludziom bez wyobraźni zrujnować perełki naszego miasta.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    8 0
    RobertKoliński(2018-04-16)
  • Ten artykuł pokazuje, że my, ludzie XXI wieku, jesteśmy - delikatnie mówiąc - durniami. Nasi przodkowie, nawet nie sięgając zbyt daleko, a tylko do lat międzywojnia, potrafili lepiej i mądrzej wykorzystać świat, który ich otaczał. Robili to bez zbytniej ingerenci, ale z maksymalną korzyścią dla siebie. My dziś najpierw burzymy, zrównujemy z ziemią, wyrzucamy na śmietnik, a potem dziwimy się, że coś nie działa, tak jak powinno, że rzeka wylewa, że drzewa usychają, że tajfuny wszelkiego rodzaju zrywają dach, linie energetyczne etc. .. Komputer to MASZYNA, tylko i aż. Fakt jest potrzebna, ale NIE zwalnia nas od myślenia i przewidywania. Basen i jego infrastruktura z lat 30-tych powinna być traktowana jako CAŁOŚĆ, bo TYLKO tak ma szansę działać w myśl założeń.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 0
    Ręc.precz.od.basenu(2018-09-26)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Fototapeta lateksowa 360x150 cm - Zwierzątka
Fototapety do salonu
Fototapeta fizelinowa 290x260 cm - Tropiki
Fototapety z dmuchawcami