Sobota 22-09-2018, imieniny Tomasza, Maurycego
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Wybory 2018

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Tak bardzo chciałabym fruwać. Tak bardzo chciałabym fruwać.

Z zeszytu szkolnego (Historia jednego przedmiotu cz. 139)

 
Elbląg, Z zeszytu szkolnego  (Historia jednego przedmiotu cz. 139) (fot. MAH)
Rek

Wspólnie z Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Elblągu prowadzimy cykl pn. "Historia jednego przedmiotu", w którym prezentujemy ciekawe eksponaty i ich historię. Przedmioty codziennego użytku odnalezione przez badaczy na ziemi (a czasem i w ziemi) elbląskiej przybliżą nam jej dawnych mieszkańców. Na zakończenie wakacji będzie o zeszycie szkolnym, a także o ... nieprzydatności łaciny i skuteczności policzkowania.

Pewnie trudno uwierzyć uczniom rozpoczynającym właśnie nowy rok szkolny, że ich zeszyty szkolne mogą stać się po latach interesującym źródłem historycznym. Dowodem na to jest zeszyt z roku szkolnego 1943/44, znaleziony w jednym z elbląskich przedwojennych domów i należący niegdyś do anonimowej uczennicy uczęszczającej prawdopodobnie do Kaiserin-Auguste-Viktoria-Schule (Städtisches Oberlyzeum und Frauenschule). Właścicielka zeszytu rozpoczęła właśnie tzw. Oberstufe, jak nazywano ostatnie klasy - od szóstej do ósmej. Zgodnie z przeprowadzonymi po 1933 r. reformami szkolnictwa w duchu narodowosocjalistycznym, w III Rzeszy koedukacyjność szkół stała się zjawiskiem niepożądanym. Uczennice szkół średnich mogły po ukończeniu piątej klasy wybrać jeden z dwóch profili kontynuacji nauki – językowy lub wdrażający do prowadzenia gospodarstwa domowego, przy czym szczególnie zalecany był ten drugi. W III Rzeszy bowiem tzw. 3 K, czyli „Kinder, Küche, Kirche” („dzieci, kuchnia, kościół”) przestały być tylko nośnym sloganem, a stały się rzeczywistą, propagowaną odgórnie wizją roli i pozycji kobiety w społeczeństwie. Wymowną ilustracją tego poglądu są trzy płaskorzeźby umieszczone nad wejściem do niegdysiejszej szkoły zawodowej dla dziewcząt przy ulicy Królewieckiej w Elblągu (wybudowanej wszakże kilka lat przed dojściem nazistów do władzy), przedstawiające dziewczynki podczas przynależnych im „kobiecych” zajęć: gotowania, opieki nad niemowlęciem i robienia na drutach.
     Hitler wygłaszał przy różnych okazjach rozmaite bon moty na temat kobiet. W przemówieniu skierowanym w 1934 r. do członkiń NS-Frauenschaft, kobiecej „przybudówki” NSDAP, stwierdzał: „Świat mężczyzny jest w porównaniu do kobiecego wielki. Światem kobiety jest mężczyzna. O wszystkim innym myśli ona jedynie okazyjnie. To jest właśnie ta olbrzymia różnica”. Wtórowali mu inni naczelni ideolodzy narodowego socjalizmu, jak Curt Rosten, autor narodowosocjalistycznego „elementarza” pt. „Das ABC des Nationalsozialismus”: „Kobiet nie pociąga fabryka ani biuro, nie pociąga ich wreszcie parlament. Ognisko domowe, kochający mąż, gromadka szczęśliwych dzieci są bliższe ich sercu”. Nie kończyło się tylko na przemówieniach. Nowy reżim wprowadził szereg ograniczeń odnośnie kobiecej aktywności zawodowej: tolerowana była ona zasadniczo, choć też z ograniczeniami, jedynie w przypadku kobiet, którym bytu nie zapewniał mąż. Na mocy wprowadzonych już w 1933 r. przepisów zwolniono z pracy kobiety, których mężowie zatrudnieni byli w służbie cywilnej. Na tym nie koniec – wypłatę korzystnej pożyczki dla młodych małżeństw na „urządzenie się” uzależniono od tego, czy młoda mężatka porzuci pracę zawodową, a o posadę urzędniczą mogły się ubiegać kobiety wyłącznie po ukończeniu 35. roku życia. Wreszcie w 1936 r. zabroniono Niemkom wykonywania zawodu sędzi i adwokatki. Uregulowania te miały dwa cele: zwalczanie bezrobocia wśród mężczyzn poprzez wyeliminowanie kobiecej konkurencji oraz „wtłoczenie” kobiet w tradycyjne role żon, matek i gospodyń domowych. Pewien odwrót od tej polityki nastąpił dopiero w przededniu II wojny światowej, kiedy to zdano sobie sprawę, że powołanych na front mężczyzn trzeba będzie zastąpić na zwolnionych przez nich posadach, zarówno w urzędach, jak i przemyśle, handlu i usługach. Nadal jednak, według słów Hitlera wypowiedzianych na kongresie kobiet w Norymberdze w 1935 r., polem bitwy kobiet miało być rodzenie dzieci, w związku z czym np. od 1938 r. przyznawano wielokrotnym matkom krzyże zasługi.
     Na pierwszych stronach omawianego zeszytu jego właścicielka uzasadnia słuszność wyboru dalszej ścieżki edukacji, a mianowicie profilu skoncentrowanego na gospodarstwie domowym. Jak stwierdza, nabycie umiejętności w dziedzinach takich jak gotowanie, robótki ręczne, pielęgnacja niemowląt i uprawianie ogrodu będzie bardzo przydatne w późniejszym dorosłym życiu, ale nabyte umiejętności może wykorzystać już teraz, pomagając matce przy przygotowaniu posiłków dla rodziny lub wykonując własnoręcznie prezenty dla bliskich. Z kolei, jak dowodzi autorka, nie potrzebna jej będzie łacina, gdyż wszak nie pragnie zostać lekarką ani aptekarką. Pozostałe wypracowania (oceniane zwykle na ocenę dostateczną) to m. in. relacja z wizyty w teatrze (szkoła wybrała się na inscenizację opery „Wolny strzelec” Carla Marii von Webera) oraz rozprawka na temat: „Dzieci podczas zabawy” i sprawozdanie z praktyk odbytych w przedszkolu. W przeciwieństwie do pierwszego wypracowania na temat nadziei i planów związanych z wybranym profilem edukacji, sprawiającego wrażenie pisanego „pod dyktando” i zgodnie z oczekiwaniami nauczyciela, w sprawozdaniu z przedszkolnych praktyk autorka daje upust swoim bardzo szczerym wrażeniom, m. in. opisując trudny do zniesienia i przyprawiający ją o mdłości zaduch panujący podczas ordynowanych dzieciom naświetlań lampą kwarcową, co – jak wierzono – miało mieć zbawienny wpływ na ich zdrowie, a przede wszystkim zapobiegać krzywicy. Uczennica opisuje także - wówczas zupełnie powszechne i niebudzące niczyjego sprzeciwu - metody pedagogiczne w postaci kar cielesnych, stwierdzając, iż początkowo miała opory przed policzkowaniem dzieci, nad którymi sprawowała opiekę, szybko je jednak przełamała, gdy przekonała się, że sama perswazja nie przynosi spodziewanych efektów.
     Zawartość kajetu świadczy o dość mocno ograniczonym spektrum zainteresowań, które ówczesna szkoła miała zaszczepiać i rozwijać w swoich uczennicach, a do których należało przygotowywanie się do zadań związanych z prowadzeniem domu i opieką nad dziećmi, wzbogacane okazjonalnie partycypowaniem w kulturze, jednak w starannie okrojonym wymiarze, ograniczonym do „słusznych” dzieł, tworzonych przez „właściwych” twórców, najchętniej z niemieckiego kręgu kulturowego. Zeszyt można zobaczyć na wystawie „Świadectwa”.      


     
     Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl sprawuje patronat medialny nad Muzeum Archeologiczno-Historycznym

dr Joanna Szkolnicka, adiunkt MAH
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Fototapety ze zwierzętami
Fototapeta samoprzylepna 400x260 cm - Jesień
Fototapety do salonu
Fototapeta fizelinowa, laminowana 148x260 cm - Wodosp