Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 24-11-2017, imieniny Jana, Flory
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Szpital Miejski ul.Komeńskiego Szpital Miejski ul.Komeńskiego

Zaduszki z klasyką

Elbląg, Zaduszki z klasyką

„Rozjemcą pomiędzy siłą a rozumem musi być serce” to motto przyświeca kultowemu obrazowi Fritza Langa zatytułowanemu Metropolis, który mieliśmy okazję zobaczyć w ostatni dzień października w kinie Światowid. To kolejne Zaduszki filmowe w Światowidzie, na których mamy okazję skonfrontować się z klasyką niemieckiego ekspresjonizmu.

W ubiegłym roku organizatorzy zaserwowali widzom „Nosferatu” Fredricha Murnau’a z muzyka graną na żywo. Tym razem w podobnej konwencji zaprezentowano „Metropolis” Langa z akompaniamentem Marcina Pukaluka.
     Tytułowe Metropolis to miasto przyszłości, w którym ludzie podzieleni są na dwie kasty. Kasta rządząca mieszka na powierzchni we wspaniałych, monumentalnych wieżowcach. Natomiast głęboko pod powierzchnią miasta żyją robotnicy, pracujący niestrudzenie przy maszynach zapewniających funkcjonowanie tej ogromnej metropolii. Pewnego razu syn władcy miasta Johna Fredersena – Freder – spotyka piękną Marię, dziewczynę z kasty robotników, która walczy o równouprawnienie obu grup. Zaintrygowany, chcąc ją odnaleźć wyrusza na dół. Kiedy tam dociera i widzi w jakich warunkach żyją jego „bracia” przeżywa szok.
„Metropolis” to przede wszystkim obraz antyutopijny. Zrodzony ze świeżych jeszcze przeżyć I wojny światowej oraz lęków przed tym co przyniesie przyszłość. A przyszłość w filmie Langa jest mało optymistyczna. Świat podzielony na panów i niewolników ewidentnie nasuwa skojarzenie z hitlerowskimi Niemcami. Ale nie tylko, bo dużo w tym filmie jest nawiązań do starożytności, choćby do Rzymu. Spotykający się w ukrytych głęboko pod miastem katakumbach robotnicy, są alegorią pierwszych chrześcijan ukrywających się przed rzymską władzą. Pod przewodnictwem duchowego opiekuna (wspomnianej Marii) wyczekują rozjemcy, który zjedna ich z klasą rządzącą. Nawiązania do chrześcijaństwa pojawiają się także w wykorzystaniu symboliki biblijnej wieży Babel, czy też nierządnicy babilońskiej.
     Wydaje się, że film z premedytacją oparty jest na prostym czarno-białym schemacie - rządzący symbolizują rozum (w tym też takie jego aspekty jak przebiegłość, okrucieństwo, podstęp), robotnicy natomiast siłę (również furię, agresję, zapamiętanie w niszczeniu). Połączeni jednak sercem, mogą stać się jednością. Wymowa zatem jest oczywista - nie można zaufać tylko rozumowi czy tylko sile. Człowiek dysponuje obydwoma tymi atrybutami, a co najważniejsze posiada serce – rozjemcę, mediatora dzięki któremu jest w stanie je pogodzić.
     Już od początku filmu zostajemy przytłoczeni monumentalną wizją tytułowego miasta, kryjących się pod nim maszyn i przelewających się w jakiejś nieznośnej apatii mas robotników. Każde z tych ujęć zachwyca swoją estetyką, ale powoduje też wzrastające uczucie lęku. Jest gdzieś w nas taka obawa, że ta wizja nie jest wcale taka surrealistyczna. Zastanawiam się, jakie wrażenie musiało to wywierać tuż po premierze filmu a więc ponad 80 lat temu, kiedy przynajmniej Europejczycy nie byli przyzwyczajeni do nowoczesnych wielkich budowli (powstających już w tym czasie w Stanach). Tu podkreślę, że niesamowitą rolę w odbiorze tych obrazów, spełniła muzyka skomponowana i grana na żywo przez Marcina Pukaluka. Dźwięki były dopasowane idealnie do tego co oglądaliśmy na ekranie. Od niepokojących ambientowych trzasków, poprzez motoryczne odhumanizowane rytmy, aż po pełne nostalgii, przejmujące pasaże. Skojarzenia z niemiecką elektroniką lat 80tych jak najbardziej na miejscu.
     Film Langa nie bez powodu uchodzi obecnie za jedno z najwybitniejszych dzieł w historii kinematografii. Mimo, że dziś jego fabuła może wydawać się zbytnio uproszczona, to jednak pozostaje aktualny w sferze ludzkich obaw i lęku o kondycję cywilizacji i jej rozwój. Metropolis był też i jest nadal inspiracją dla kolejnych pokoleń twórców. Podobny przecież pomysł towarzyszył i Orwellowi w „Roku 1984” i filmowym twórcom obrazów takich jak „Equlibrium”, „Matrix”, „Łowca Androidów” czy „Metropia”. I zdaje się jest to temat niewyczerpany, bo w każdym z nas kryje się obawa przed jutrem.

Tomasz Sulich
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama