Piątek 14-12-2018, imieniny Jana, Alfreda
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Życie między próbami

Elbląg, Życie między próbami

Przestał grać młodzieniaszków, ale nie ubolewa z tego powodu. Tomasz Czajka, aktor elbląskiego teatru, miał pracowity sezon i kilka dobrych ról. Mimo to znajduje jeszcze czas na swoja drugą pasję – muzykę. Na stronie Aktualności wybieramy najpopularniejszego aktora Teatru im. Sewruka.

Piotr Derlukiewicz: Jak się czuje aktor, który przestaje grać role chłopców i wchodzi do grona aktorów w tzw. wieku średnim. Już raczej nie zagra tytułowego „Szatana z siódmej klasy”?
     Tomasz Czajka: Dobrze się czuje. Dobrze, że nie muszę już grać młodych. Właściwie gdy trafiłem do zawodu aktorskiego, to już wówczas nie byłem całkiem młody, miałem prawie 30 lat. A musiałem grać role młodszych od siebie, nawet amantów - np. Wacława w „Zemście”. Teraz będę grał ludzi dojrzałych, w swoim wieku. Nie tęsknie za młodością i nie będę rozpaczał z tego powodu... To znaczy - za młodością tęsknię, tak jak każdy człowiek, nie tęsknię za rolami młodzieniaszków.
     
     Za którymi więc rolami mężczyzn dojrzałych Pan tęskni?
     Nie myślałem jeszcze o tym. Na pewno coś bym znalazł we współczesnej polskiej dramaturgii. Od kilku lat chodzi mi po głowie napisana w latach 90-tych sztuka Domana Nowakowskiego pod tytułem „Niektóre gatunki dziewic”. Ktoś porównał ją nawet do „Kartoteki” Różewicza. Może to nie jest ten kaliber, ale jest to dobrze napisana sztuka o facecie trzydziestoparoletnim, który miał wielkie plany, był zdolnym, dobrze zapowiadającym się pisarzem, a zaczął rozmieniać się na drobne. Życie zweryfikowało jego idee, jego marzenia, stał się scenarzystą sitcomów. To taki jego rozrachunek ze swoim życiem, podany z lżejszej formie niż „Kartoteka”, zabawnej.
     
     Czy podczas podróży odwiedza Pan inne teatry?
     Podróżuję niezbyt dużo, ale jeżeli tylko jest okazja, to tak. Przynajmniej z zewnątrz muszę zobaczyć teatr, bo podczas mojego letniego urlopu wiele teatrów również ma przerwę urlopową. No i lubię oglądać teatry offowe.
     
     A co Pana „kręci” poza teatrem?
     Muzyka. Głównie rockowa, punk rockowa, alternatywna - te zainteresowania pozostały mi jeszcze z młodości. Punk rock i to, co się później wykształcało z tego punk rocka - muzyka alternatywna. Chociaż dzisiaj słowo alternatywna jest już trochę wyświechtane, zdewaluowane, punk rock został wchłonięty przez show biznes. Ale także jazz, muzyka etniczna, muzyka klasyczna. Książki.
     
     Czyli jest Pan idealnym aktorem do spektakli muzycznych?
     Idealnym może nie, nie mam takich zdolności wokalnych. Ale w paru spektaklach muzycznych zagrałem. O, chciałbym zagrać w „Kabarecie”, który został zekranizowany przez Boba Fosse’a. Oczywiście nie mógłbym zagrać głównej roli Lizy Minnelli (śmiech), ale już na przykład rolę konferansjera z kabaretu... To jest w ogóle jedyny musical który mi się podoba. Nie jestem fanem musicali, ale w tym filmie muzyka istniej naturalnie, w kabarecie. Ludzie przychodzą do kabaretu i tam jest muzyka. Wersja filmowa „Kabaretu” nie była dokładnym przeniesieniem musicalu i właśnie ją fajnie by było wystawić w teatrze. To jest również bardzo dobry materiał dramatyczny.
     
     Jeśli nie aktorstwo, to czym chciałby się Pan zajmować w życiu?
     Czasem sobie myślę, że gdybym był mądrzejszy w młodości, to może poszedłbym do szkoły gastronomicznej Gdy tak sobie patrzę na Roberta Makłowicza, to mu zazdroszczę. Facet robi to, co lubi, czyli gotuje, lubi też zjeść, podróżuje i jeszcze mu za to płacą.
     
     No i jest trochę aktorem. Repertuar może nieco monotonny, ale trochę aktorstwa w tym jest.
     Jedzenie to też jedna z moich ulubionych rzeczy.
     
     Ale oba procesy - przygotowywanie i konsumowanie?
     Tak. Choć nie jestem jakimś super kucharzem, zatrzymałem się na pewnym etapie. Po prostu w pewnym momencie życia musiałem sobie gotować sam no i polubiłem to. Chociaż żeby przygotować coś wymyślnego trzeba mieć czas. Między próbami nie da się tego zrobić.
     
     Kiedy ma wolny czas aktor, który sporo gra? Czy w ogóle go ma?
     Między próbami, czyli od godz. 14 do 18. Gdy przygotowujemy spektakl, są dwie próby dziennie - od 10 do 14, a potem od 18 do 22. Więc czas mamy między próbami, chwilę rano no i potem po 22. Trochę więcej czasu jest po premierze, oczywiście jeśli nie wchodzi się w następne przedstawienie.
     
     A marzenia o sławie, sukcesie, o wygraniu jakiegoś festiwalu teatralnego?
     Jasne, każdy aktor je ma. Jeśli ktoś mówi, że nie, to chyba nie jest szczery.
     
     Pozostałe rozmowy:
      Leszek Czerwiński
      Anna Gryszkiewicz
      Mariusz Michalski
      Marcin Tomasik
      Tomasz Muszyński
      Krzysztof Bartoszewicz
      Jolanta Tadla
      Anna Suchowiecka
      Anna Iwasiuta
      Jerzy Przewłocki
      Teresa Suchodolska-Wojciechowska
      Beata Przewłocka
      Irena Adamiak
      Marta Masłowska
      Maria Makowska-Franceson
PD
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Podpis elektroniczny zestaw na 2 lata Mini
Hosting WWW BIZNES
Czytnik kart kryptograficznych Mini
Podpis elektroniczny zestaw na 2 lata