Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 05-12-2016, imieniny Sabiny, Krystyny
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Grunt jest sprawdzany pod przyszłą budowę Grunt jest sprawdzany pod przyszłą budowę

Dylematy polskiego szkolnictwa

Elbląg, Dylematy polskiego szkolnictwa

Polskie szkolnictwo wyższe przeżywa obecnie swoisty dylemat, mianowicie z jednej strony uczelnie mają poczucie „misji cywilizacyjnej”, tego że ich celem jest wykonywanie zadań natury społecznej, kulturowej, z drugiej natomiast często traktują edukację jedynie jako grę rynkową (podaż - popyt).

Nie jest możliwe absolutne odrzucenie żadnego z tych punktów widzenia. Uczelnie wykonując zadania ogólnospołeczne działają przecież w jakimś otoczeniu (obecnie silnie rynkowym) i powinny wsłuchiwać się w jego potrzeby.
     W Polsce istnieje słaby związek między potrzebami dzisiejszego i jutrzejszego rynku pracy a ofertą szkół wyższych. Znaczna część absolwentów ma coraz większe problemy ze znalezieniem pracy zgodnej z ukończonym kierunkiem studiów. Na dużą skalę uczelnie kształcą na potrzeby rynku pracy, którego nie ma, marnując przy tym zapał i talenty młodych ludzi oraz - co równie ważne - nasze podatki.
     Ponad 164 tys. osób kształciło się w ubiegłym roku akademickim w grupie kierunków pedagogicznych i kształcenia nauczycieli. Tymczasem w 2006 roku w porównaniu do 1998 roku liczba dzieci i młodzieży będzie mniejsza o 1,6 mln osób tj. o 21 proc. Aż 260 tys. osób kształciło się w poprzednim roku akademickim na kierunku zarządzanie i marketing, natomiast absolwenci tego kierunku mają coraz większe problemy ze znalezieniem pracy.
     Tylko ok. 51 tys. osób kształci się na kierunkach związanych z szeroko pojętą informatyką (są to: informatyka, informatyka i ekonometria). Tymczasem zapotrzebowanie na absolwentów tych kierunków jest manifestowane w Polsce, Unii Europejskiej i na całym świecie.
     Aż 56 proc. studentów kształci się w trybie innym niż studia dzienne. Nie byłby to problem, jeśli polskie uczelnie byłyby w stanie oferować studia w systemie „distance learning”, w którym wymagana jest znaczna aktywność studenta i możliwa również bardzo dobra kontrola postępów wyników w nauce.
     Jest jednak tak, że studia zaoczne to tylko 40 – 60 proc. wymiaru godzin studiów dziennych i niestety w większości uczelni student zaoczny traktowany jest jak student „drugiego garnituru”. Olbrzymia liczba osób w grupach wykładowych i ćwiczeniowych (często te drugie bardziej przypominają te pierwsze), mała częstotliwość spotkań z wykładowcami, małe, nie przystosowane do wykładów dla dużych grup sale – to tylko niektóre elementy wpływające na jakość kształcenia. A przecież jaki student, taki absolwent.
     Podkreślić jednak należy, że problemem nie są sami studenci zaoczni, którzy raczej są dobrodziejstwem dla struktury rynku pracy i często swoim poziomem i stopniem zaangażowania przewyższają studentów dziennych.

RN
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama