Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 16-01-2018, imieniny Włodzimierza
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Jak używać karty z głową?

Karta kredytowa może być dla jej posiadacza źródłem oszczędności, ale także kłopotów. Wiele zależy jednak od niego samego i jego podejścia do plastikowych pieniędzy. Dzisiejsza „Gazeta Prawna” zwraca uwagę na problem związany z pobieraniem przez banki opłaty za nieterminową spłatę zadłużenia, która, zdaniem prawników, jest niezgodna z prawem.

Póki co jednak, klienci obciążani są tą opłatą i muszą się z nią liczyć. Dlatego trzeba pamiętać o racjonalnym korzystaniu z karty kredytowej.
     Postanowiliśmy pokazać potencjalne korzyści i zagrożenia z nią związane. Spójrzmy na to na przykładzie dwóch klientów: Pana Rozrzutnego i Pani Oszczędnej.
     Załóżmy, że obydwoje od 1 stycznia stają się posiadaczami karty kredytowej i będą ją używali przez najbliższy rok. Udało im się skorzystać z promocji i nic nie zapłacili za wydanie karty, nie mają też żadnych stałych miesięcznych opłat. Przyznany limit wydatków to 2 tys. zł, a okres, w którym bank nie nalicza odsetek, to 54 dni. Muszą się jednak liczyć z oprocentowaniem w wysokości 22 proc. i opłatą za nieterminową spłatę w wysokości 50 zł.
     Pani Oszczędna postanowiła używać karty z głową. Z otrzymanej 1 stycznia pensji, 2 tys. zł wpłaca na konto oszczędnościowe z oprocentowaniem 5 proc. w skali roku. W trakcie miesiąca robi zakupy, płacąc kartą. Na początku kolejnego miesiąca dostaje rozliczenie z banku i wie, że do 23 lutego musi spłacić całość zadłużenia, dzięki czemu bank nie naliczy jej odsetek, lub zdecydować na spłacanie kredytu w ratach. Pani Oszczędna wie, że opłaca jej się bardziej uregulować całe zadłużenie od razu. Ma do zapłacenia 2 tys. zł, ale ma na to czas do 23 lutego, a dostała już kolejną wypłatę. Następne 2 tys. zł wpłaca więc na konto oszczędnościowe i trzyma je do czasu spłaty kredytu. Ten mechanizm powtarza co miesiąc, aż do końca roku. Nie ponosi więc żadnych kosztów, a pieniądze na koncie pracują. 2 tys. zł leżą przez cały rok, a kolejne 2 tys. zł 24 dni każdego miesiąca, od początku lutego. Odsetki na koncie wyniosą w takiej sytuacji 172 zł, a po odjęciu podatku Pani Oszczędnej zostanie prawie 140 zł.
     Co w tym czasie robił Pan Rozrzutny? Kiedy tylko dostał kartę, poszedł na zakupy i wydał cały limit, czyli 2 tys. zł. Ani myślał też o odkładaniu pieniędzy na lokacie. W kolejnym miesiącu nie mógł już korzystać z karty, płacił cały czas gotówką. Nie dość, że był rozrzutny, to jeszcze zapominalski i przegapił termin spłaty zadłużenia. Minął 23 lutego i bank naliczył mu 50 zł karnej opłaty. To przywołało go do porządku i zaczął spłacać zadłużenie. Ale w takiej sytuacji bank obciążył go odsetkami od początku roku, co kosztowało go kolejne 65 zł. Zadłużenie spłacił do końca roku w równych ratach, ale zważywszy na oprocentowanie, co miesiąc oddawał bankowi 220 zł. Kiedy pod koniec grudnia podliczył, ile kosztowała go karta kredytowa, wyszło mu 315 zł.
     Ta prosta historia pokazuje dwa bieguny korzystania z karty kredytowej. Przeciętny użytkownik znajdzie się gdzieś na tej skali - jak widać, może, używając karty kredytowej, tak zarządzać swoimi finansami, że jeszcze na tym zyska, ale może też dość sporo dopłacać. Trzeba jeszcze pamiętać, że nieterminowa spłata zadłużenia może oznaczać problemy z zaciąganiem kolejnych kredytów, bo nierzetelny kredytobiorca może znaleźć się w bazie Biura Informacji Kredytowej, z której korzystają banki. Negatywny scenariusz można jeszcze bardziej rozbudowywać, bo przecież nie uwzględniliśmy wypłat gotówki z bankomatu. W przypadku wykorzystania w ten sposób z karty kredytowej trzeba się liczyć z kilkuprocentową prowizją.

Mateusz Ostrowski, analityk Open Finance
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama