Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 10-12-2016, imieniny Bogdana, Julii
 
Rek

UWAGA!

O szkodzie częściowej i całkowitej

Każdy, kto brał udział w kolizji drogowej i miał do czynienia z procedurą likwidacji szkody w zakładzie ubezpieczeń, zetknął się pewnie z pojęciami szkody częściowej i całkowitej.


     Gdy nasz samochód ma niewielkie uszkodzenia, mamy do czynienia ze szkodą częściową, w takim przypadku naprawiamy go wybierając metodę kosztorysową (zakład ubezpieczeń wypłaca odszkodowanie na podstawie swojej wyceny) albo metodę rozliczenia na podstawie faktur z serwisu.
     Sprawa wygląda inaczej, gdy nasz pojazd ma poważne uszkodzenia, a zakład ubezpieczeń stwierdzi tzw. szkodę całkowitą i odmówi zwrotu kosztów naprawy, proponując jedynie odszkodowanie będące wynikiem różnicy wartości pojazdu przed i po wypadku. Z ogólnej zasady zawartej w art. 363 § 1 Kodeksu Cywilnego wynika, że poszkodowany może wybrać sposób naprawienia szkody przez przywrócenie do stanu poprzedniego bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej. Jednakże gdyby przywrócenie stanu poprzedniego było niemożliwe albo gdyby pociągało za sobą dla zobowiązanego (czyli ubezpieczyciela) nadmierne trudności lub koszty, jego świadczenie ogranicza się do wypłaty odpowiedniej sumy pieniężnej. W takim właśnie przypadku zakład ubezpieczeń kwalifikuje szkodzę jako całkowitą. Najprościej mówiąc, stwierdza, że naprawa pojazdu z ekonomicznego punktu widzenia jest nieuzasadniona.
     Wątpliwości często budzi jednak sposób kwalifikacji przez ubezpieczycieli szkody jako całkowitej. W przypadku ubezpieczeń AC, ubezpieczyciel może dowolnie uregulować tę kwestię w ogólnych warunkach ubezpieczenia, np. poprzez zapis, że jeśli szacowany koszt naprawy pojazdu przekracza 70 proc. jego wartości rynkowej przed uszkodzeniem, wypłaca się odpowiednie odszkodowanie i uprawniony z umowy nie może żądać pokrycia kosztów naprawy pojazdu. Taką samą zasadę ubezpieczyciele często bezprawnie przenoszą na grunt postępowań likwidacyjnych z ubezpieczenia OC. Zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego z 20 lutego 2002 r. (SN V CKN 903/00) zakład ubezpieczeń może odmówić pokrycia kosztów naprawy pojazdu, tylko jeśli „koszt naprawy samochodu jest wyższy od jego wartości przed uszkodzeniem”. Czyli jeśli np. nasz samochód w dniu przed wypadkiem wart był 20 tys. zł, a odszkodowanie jest realizowane z ubezpieczenia OC sprawcy kolizji, to możemy żądać pokrycia kosztów naprawy do wysokości tej kwoty, a zakład nie może nam tego odmówić.
     Praktyką powszechnie stosowaną przez zakłady ubezpieczeń jest zaniżanie wartości rynkowej samochodu przed uszkodzeniem, a zawyżanie szacowanego kosztu jego naprawy, w celu stwierdzenia szkody całkowitej. Jest to dla ubezpieczyciela bardzo korzystne: zniżona wartość pojazdu przed wypadkiem - zawyżona wartość wraku = minimalne odszkodowanie.
     Zgodnie z art. 16 ust. 4 oraz art. 25 ust. 3 ustawy z 22 maja 2003 r. o działalności ubezpieczeniowej (Dz. U. nr 124 poz. 1151) uprawnione osoby mają prawo wglądu do akt szkodowych, włącznie z wycenami i sposobem ich sporządzenia, o czym poszkodowani powinni pamiętać i dochodzić swoich racji w przypadkach, gdy mają wątpliwości co do kwalifikacji szkody i jej wyceny przez ubezpieczyciela.
     

Krzysztof Kowalski – CPF Krislex
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama