Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 22-09-2017, imieniny Tomasza, Maurycego
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Jeśli znasz jakiś dobry tekst, dodaj go tu
i podziel się nim z innymi Czytelnikami portEl.pl

Zapraszamy do naszego działu rozrywki. Przedstawiamy tu wyszukane
w cyberprzestrzeni najlepsze dowcipy i anegdoty. Miłej zabawy.

  • Kobieta miała w domu papugę, która ciągle powtarzała:
    - Precz z Kaczyńskim! Precz z Kaczyńskimi!
    Ktoś z sąsiadów podkablował i niedługo do kobiety puka policja:
    - Dzień dobry, policja. Dostaliśmy wezwanie że pani papuga obraża naszego prezydenta i premiera. Proszę pokazać papugę.
    Kobieta przynosi klatkę z papugą, a ta już od progu drze się:
    - Precz z Kaczyńskimi!
    Policjant upomina kobietę:
    - Jeśli to się będzie powtarzało, to będziemy musieli uśpić papugę, a panią wsadzić do więzienia.
    Kobieta po wyjściu funkcjonariuszy prosi papugę:
    - Słuchaj papużko, nie mów tak więcej, proszę, bo mnie zamkną a ciebie uśpią i po co nam to.
    Kilka dni spokoju, ale papuga sobie przypomniała i znowu zaczęła swoje:
    - Precz z Kaczyńskimi! - na całe gardło.
    Na drugi dzień kobieta dostała wezwanie do sądu na rozprawę - papuga jako dowód rzeczowy. Kobieta poszła więc do spowiedzi powiedzieć księdzu co jej leży na sercu. A ksiądz mówi:
    - Słuchaj kobieto - ja mam też papugę, która mówi i jest podobna. Na czas rozprawy podmienimy papugi i nikt się nie skapnie.
    No i jak uradzili, tak zrobili. Dzień rozprawy, kobiecina z księdzem podmienili papugi i babka leci do sądu z kościelną papugą. Sędzią mówi:
    - Proszę wnieść klatkę z papugą.
    Klatka z papugą wniesiona - papuga nic. Nie odzywa sie słowem. Oskarżyciel podpuszcza papugę:
    - Czy papuga mówiła "Precz z Kaczyńskimi!"?
    Papuga nic. Sędzia podpowiada:
    - Precz z Kaczyńskimi! - oskarżyciel i oskarżyciel posiłkowy też zachęcają:
    - Precz z Kaczyńskimi!
    W końcu cała sala skanduje:
    - Precz z Kaczyńskimi! Precz z Kaczyńskimi!
    A papuga zawodzi kościelnym głosem:
    - Słuuuuchaaaaj Jeeeezuuuuu jak cię błaagaa luuud...
  • Małżeństwo z dwudziestoletnim stażem leży w łóżku i nagle żona czuje, że mąż zaczyna ją pieścić, co już dawno się nie zdarzało.
    Prawie jak łaskotki, jego palce zaczęły od szyi biegły w dół kręgosłupa od szyi do bioder.
    Potem pieścił jej ramiona i szyję, dotykał jej piersi, by zatrzymać się powyżej podbrzusza.
    Następnie kontynuował umieszczając dłoń po wewnętrznej stronie jej lewego ramienia, znów pieścił lewą stronę jej biustu....
    Potem przesuwał dłoń wzdłuż jej pośladków, ud i nóg aż do kostek.
    Kontynuował po wewnętrznej stronie lewej nogi, unosząc pieszczoty aż do najwyższego punktu uda...Och....
    W ten sam sposób pieścił delikatnymi ruchami prawą stronę jej ciała....i gdy żona czuła się już rozpalona do ostatnich granic....nagle przestał, obrócił się na drugi bok i zaczął oglądać telewizję.
    Żona ledwie łapiąc oddech zapytała słodkim szeptem:
    - Stefan, to było cudowne. Dlaczego przestałeś?
    - Bo znalazłem w końcu pilota.....
  • Do pewnej wioski przyjechał cyrk. Gwoździem programu był jegomość, który przyrodzeniem rozłupywał orzechy włoskie. Wśród widzów była kobieta, którą tak to urzekło, że straciła dla artysty zmysły - zwłaszcza, że był niesamowicie przystojny. Była jednak zbyt nieśmiała, by zainicjować choćby rozmowę. Przychodziła codziennie, patrzyła na jego męskość wyobrażając sobie upojne noce pełne uniesień i nieskończonych rozkoszy aż cyrk wyjechał, a ona nie mogła przestać o nim myśleć.
    Minęły długie lata. Kobieta nigdy nie wyszła za mąż i choć amantów nie brakowało nie mogła wyrzucić ukochanego z głowy, którą czas okrył w końcu srebrem.
    Aż pewnego dnia, kiedy wracała ze sklepu zauważyła plakat przybity do drzewa, a na nim... Ten sam cyrk, co był u nich przed laty przyjeżdża do sąsiedniej wsi! I tak! To on, ten sam, on, jej ukochany jako atrakcja wieczoru!
    Pobiegła do domu niczym podlotka, zmieniła reformy na świeże, najlepszą sukienkę jaką miała na siebie wcisnęła, pomarszczone usta przykryła pomadką co to suchością dorównywała podgrzybkom nanizanym na dratwę, wiszącym nad piecem, i tak wystrojona poleciała na wieczorny występ.
    Nie mogła się doczekać atrakcji wieczoru. Siedziała jak na szpilkach, w zasadzie nie zwracając uwagi na występujących artystów. Czekała na tego jednego, jedynego. Liczył się tylko on, umiłowany, wymarzony, wyczekany...
    Wreszcie - jest! Wyszedł na scenę. Zacisnęła uda i jęknąwszy cicho ze zdumieniem spostrzegła, że czas dla ukochanego był bardzo łaskawy i w zasadzie, to jest jeszcze przystojniejszy niż był przed laty.
    Nadszedł moment na który czekała, lecz ku jej zaskoczeniu mistrz zamiast spodziewanych włoskich orzechów jeden za drugim kruszy kokosy! Jej kolana bezwładnie odsunęły się od siebie, całkowicie się rozpłynęła
    Tuż po występie, ocierając łzy wzruszenia pobiegła za kulisy - tym razem bez wahania decydując się wykonać pierwszy krok, zanim straci go znów - tym razem na zawsze.
    Zaczęła rozmowę, opowiedziała mu historię swojej nieszczęśliwej miłości, a on wziął ją w ramiona i mocno przytulił. Tłumiąc szlochy radości i ocierając łzy wzruszenia, pozostawszy w jego objęciach odchyliła się do tyłu, spojrzała mu w oczy i spytała:
    - miły, wytłumacz mi tylko jedno
    - co tylko zechcesz najdroższa
    Lico kobiety pokrył rumieniec -
    - jak to się stało, że dawniej rozłupywałeś orzechy włoskie, a dziś - tu jej oczy, które z racji podeszłego wieku były już mętnawe, zabłysneły na chwilę niegrzecznym blaskiem - a dziś kruszysz kokosy!
    - kochana...

    ...wzrok już nie ten sam...
  • Siedzą dwaj Marsjanie, a obok nich opada lądownik z flagą USA namalowaną na burcie. Zielone ludki patrzą na siebie i jeden mówi: - Ty, stary! Przecież my nie mamy żadnej ropy!
  • Do Antka przyjechała ekipa telewizyjna, żeby zapytać go, jak doszedł do tak wysokiej wydajności mleka od krowy.
    - Ja tam nic nie wiem - mówi Antek. - Krowami, to się moja Jaguś zajmuje.
    - Zawołajcie ją gospodarzu, zrobimy z nią małe interwiew.
    - Jagna, chodź tu.
    - Czego?
    - Panowie z TV chcą ci zrobić interwju.
    - Co to takiego?
    - Nie wiem, ale lepiej się podmyj.
  • Mąż z żoną leżą w łóżku.
    Żona - "Kochanie powiedz mi coś miłego"
    Mąż - "Jesteś moja gołąbeczką"
    Żona - "GOŁĄ BECZKĄ !!!???"
  • Rolnik i jego żona leżeli sobie w łóżku. Ona szydełkuje, on czyta "Działkowca".
    W pewnej chwili on, odłożył gazetę i mówi do żony:
    - Wiesz że ludzie to jedyny gatunek którego samice są w stanie odczuwać orgazm?
    Żona uśmiechnęła się niewinnie:
    - Naprawdę? Udowodnij to...
    Rolnik podrapał się chwilkę po głowie i powiedział:
    - Dobra, po czym wstał z łóżka i poszedł gdzieś zostawiając z wyrazem totalnego zdumienia na twarzy. Po godzinie rolnik wraca totalnie zmęczony, spocony i mówi:
    - A więc krowa i owca na pewno nie mogą, natomiast świnia kwiczała w taki sposób że nie jestem pewien...
  • Szef: "Spóźniłeś się do pracy po raz 3 w tym tygodniu. Wiesz co to oznacza?"

    Ja: "Że jest środa?"
  • - Dwie starsze panie idą przy balkonikach na spacerze,
    - nagle słychać głos - za 50 metrów skręć w prawo,
    - Na to jedna z pań o widzę że ma pani nawigację,
    - Mąż pracuje w Niemczech i dał mi w prezencie ,
    - ale muszę mu go odesłać
    - A to dlaczego.
    -Bo jak przechodzę koło cmentarza to słyszę
    - DOTARŁAŚ DO CELU -
  • -Panie doktorze, dzięki wielkie. To lekarstwo, co mi pan przepisał okazało się idealne. Jest pan geniuszem!
    -Tak między Bogiem a prawdą, geniuszem jest aptekarz. Omyłkowo dałem panu karteczkę, na której rozpisywałem długopis.