Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 18-01-2017, imieniny Małgorzaty, Piotra
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

SMOG w Polsce? Myślę że to krokodyl w Elblągu. SMOG w Polsce? Myślę że to krokodyl w Elblągu.

Co poseł PiS ukrywał w życiorysie? (aktualizacja)

 
Elbląg, Co poseł PiS ukrywał w życiorysie? (aktualizacja) Poseł Leonard Krasulski (w środku) (fot. arch. MS)
Rek

To zdradził "Fakt". Dziennik podał, że bliski kolega Jarosława Kaczyńskiego i szef PiS w Elblągu Leonard Krasulski od lat ukrywał, że 7 lat służył w Ludowym Wojsku Polskim. W 1. Warszawskim Pułku Czołgów z Elbląga. To właśnie ta jednostka pacyfikowała stoczniowców na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. W rozmowie z "Faktem" poseł stwierdził, że w tamtym czasie odmówił wykonania rozkazu i został w koszarach. Na jutro (4 stycznia) zaplanowano konferencję prasową w związku z tą sprawą.

Z archiwów, do których dotarł Fakt wynika, że od 23 października 1969 r. Krasulski był żołnierzem – najpierw służby zasadniczej, a po uzyskaniu stopnia kaprala w wakacje 1970 r., postanowił zostać zawodowcem. Służył w 1. Warszawskim Pułku Czołgów z Elbląga. To właśnie ta jednostka pacyfikowała stoczniowców na Wybrzeżu w grudniu 1970 r.
     - Próbujemy umówić się z posłem. Nie jest to łatwe. W końcu zostaje tylko rozmowa telefoniczna - piszą dziennikarze Faktu. - Poseł przyznaje nam rację. – To prawda, moja jednostka brała udział w tych wydarzeniach. Nawet po drodze był wypadek z czołgiem – Krasulski o dziwo chętnie o tym opowiada. – Strzelał pan do robotników? – pytamy zdziwieni. – Nie! Odmówiłem wyjazdu, zostałem w koszarach – zapewnia.
     Dziennikarze "Faktu" zapytali ekspertów. Szef warszawskiego oddziału IPN prof. Jerzy Eisler (64 l.) jest badaczem Grudnia '70. Podkreśla, że to niemożliwe, by niscy stopniem wojskowi mogli odmówić przełożonym i nie ponieść konsekwencji. Nie jest odosobniony w tej opinii. – Taki ktoś błyskawicznie straciłby pracę i zostałoby to odnotowane w jego aktach. Dla mnie to brzmi jak bujda z chrzanem! – dopowiada prof. Antoni Dudek (50 l.), historyk czasów PRL.
     Krasulski żadnych konsekwencji nie poniósł. Do lutego 1976 r. jego kariera w wojsku przebiega płynnie. Doszedł do stopnia plutonowego, gdy nagle coś się wydarzyło. Krasulskiego zdegradowano do stopnia szeregowca i wyrzucono z armii. Dlaczego? – To długa historia, kiedyś o tym porozmawiamy – uciął poseł rozmowę z "Faktem"..
     
     Więcej: Fakt.pl

     
***
     Próbowaliśmy również skontaktować się z posłem Leonardem Krasulskim. Bez skutku. Kilkanaście minut temu biuro PiS w Elblągu poinformowało, że jutro, 4 stycznia, o godz. 14 odbędzie się konferencja prasowa. Do tego czasu poseł nie będzie zabierał głosu w tej sprawie. 

,
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama