Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 23-08-2017, imieniny Róży, Apolinarego
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Godzina 00.23 12.08.2017 Zawada Godzina 00.23 12.08.2017 Zawada

Kombajny nad zalewem

Obfite opady śniegu dały się we znaki plantatorom trzciny, u których trwają właśnie zimowe żniwa. Ich zdaniem, tegoroczne zbiory będą co najmniej o 20-30 procent niższe niż zwykle – informuje „Dziennik Elbląski”.

Jak mówi Ryszard Zagalski, jeden z największych producentów trzciny w województwie warmińsko-mazurskim, tegoroczne żniwa nie zaczęły się najlepiej. W efekcie opadów mokrego śniegu a następnie przymrozków prawie jedna trzecia trzciny się wyłożyła i właściwie nie da się jej już skosić.
     Oprócz mniejszych zbiorów klęska ta skomplikowała również cały proces pozyskiwania trzciny i wiadomo już, że wydłuży okres trwania żniw. Zdaniem Ryszarda Zagalskiego, tam, gdzie będzie to jeszcze możliwe, trzeba będzie bowiem kosić trzcinę ręcznie, a w miejscach, gdzie nie da się jej już skosić, trzeba ją będzie przygnieść do podłoża, by nie przeszkadzała podczas przyszłorocznych żniw.
     Jednak pomimo kłopotów producenci trzciny nie załamują rąk. - Nie będzie to najlepszy rok, ale na pewno nie zbankrutujemy - mówi Ryszard Zagalski. - Jestem dobrej myśli i z optymizmem patrzę w przyszłość. Miejmy nadzieję, że w przyszłym roku aura okaże się dla nas bardziej łaskawa i będzie dużo lepiej.
     
     Na dachy do Europy
     Rocznie w zakładzie Zagalskich w Jagodnie produkuje się ponad 400 tys. wiązek trzciny. Każda wiązka ma 60 cm obwodu i od 140 do 220 cm wysokości. W większości trzcina ta przeznaczana jest na eksport, głównie do Danii, Niemiec, Anglii, Szwecji i Holandii. Tam wykorzystuje się ją do wykonywania pokryć dachowych.
     Zdaniem Ryszarda Zagalskiego, pocieszające jest to, że pokrycia dachowe z trzciny cieszą się coraz większym zainteresowaniem również w Polsce. - O ile jeszcze dziesięć lat temu nasza trzcina niemal w stu procentach przeznaczana była na eksport, to już w ubiegłym roku 20 procent całej naszej produkcji poszło na rynek krajowy - wyznaje plantator. - Polacy zaczynają doceniać to, że dachy z trzciny nie tylko ładnie wyglądają, ale są także ekologiczne i przepuszczają tylko 2 procent ciepła.
     
     Nad zalewem i jeziorami
     Pozyskiwaniem trzciny Ryszard Zagalski z Jagodna zajmuje się od trzydziestu lat. Wcześniej był szefem państwowej firmy, a od ponad dziesięciu lat ma prywatny, rodzinny Zakład Produkcji Drzewno-Trzciniarskiej, który prowadzi wspólnie z synem. Każdej zimy należące do Zagalskich duńskie kombajny typu Sejga i samobieżne kosiarki można spotkać nad Zalewem Wiślanym, nad mazurskimi jeziorami, a także w wielu regionach województwa pomorskiego.
     

Jarosław Grabarczyk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama