Niedziela 21-10-2018, imieniny Jakuba, Urszuli
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Nie wszystko na sprzedaż

"Prezydent Elbląga nie zgadza się z pojawiającymi się w mieście opiniami, jakoby samorząd prowadził wyprzedaż gminnego majątku, by ratować dochody budżetu. Twierdzi, że transakcje są przemyślane, a gruntów czy lokali nie sprzedaje się tylko po to, aby zarobić, ale by coś konkretnego na danym terenie powstało" - czytamy w "Głosie Elbląga".

"Prezydent Słonina mówi, że zaniepokoiło go ostatnio pytanie jednego ze znajomych, który zastanawiał się, z czego miasto będzie czerpało dochody, kiedy wyprzeda cały należący doń majątek...
     - Nie ulega wątpliwości, że sprzedaż mienia jest prowadzona - mówi prezydent Słonina. - W przypadku lokali mieszkalnych ubolewamy nawet nad tym, że sprzedaż idzie opornie. Z ok. 16 tys. mieszkań komunalnych tylko 25 proc. znajduje się w prywatnych rękach. Sprzedajemy też działki pod budownictwo jedno- i wielomieszkaniowe, te ostatnie na warunkach preferencyjnych. Oferujemy tereny pod działalność usługową i produkcyjną, w przypadku tej ostatniej inwestorzy mogą liczyć na ulgi. Jestem przekonany, że miasto może się rozwijać tylko wtedy, gdy będą w nim prowadzone inwestycje - twierdzi prezydent. - Przyznaję, że naszym błędem była sprzedaż gruntów na własność, bo tracimy w takim przypadku wpływ na poczynania inwestora.
     (...) Są w mieście tereny, które miasto chciałoby sprzedać, ale oferowana cena jest mało atrakcyjna. Takim przykładem jest grunt ze zrujnowaną budową bazy komunikacji miejskiej przy ul. Łęczyckiej. Inwestorzy chcieli zapłacić za teren od 200 do 300 tys. złotych, co zdaniem władz miasta byłoby transakcją nieopłacalną".

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
  • Moi mili czytelnicy. W "gruntach" siedzę przynajmniej od połowy lat siedemdziesiątych. Sądzę, że przez te lata liznąłem trochę wiedzy w tej dziedzinie (nadal się tym zajmuję). Z artrykułu, którego jestem adwersarzem wynika totalna niemoc sprawcza w dziedzinie nieruchomości. Niestety to i inne rzeczy trzeba robić z jajem - bez promocji (dobrej ) nie da sprzedać dobrego czy złego towaru, po drugie tylko idiota będzie inwestował w grunt, którego nie jest właścicielem, chyba, że jest to przedsięwźięcie wysoce intratne i np. prowadzone razem z agendami samorządu miejskiego (żadki przypadek inwestycji). Wynika z tego niewątpliwy wniosek, że nasze władze samorządowe liczą tylko na cud a nie na swoją inwencję - to się nie może udać. Niutulony w walce z tumaństwem - Aborygen Miejscowy - Wojciech Pawlak
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Wojciech Pawlak - Aborygen Mie(2001-05-17)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Fototapety czarno białe Black&White
Fototapeta lateksowa 300x260 cm - Pomost
Fototapety do lekarza/dentysty
Fototapety fashion z modą