Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 05-12-2016, imieniny Sabiny, Krystyny
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Talerze Talerze

Po tragedii na Zalewie Wiślanym

Dzisiejsze wydanie Głosu Elbląga przytacza obszerną relację Piotra C., brata zaginionego Seweryna, na temat okoliczności zatonięcia łodzi "Dzika Mrówka" po regatach Fromborska Jesień.

(...) "Cztery jachty pokonywały Zalew, aż do momentu, kiedy tuż po godz. 19 nastąpiła wywrotka. (...) Podstawową zasadą zachowania się żeglarzy po wywrotce łodzi, jest trzymanie się jej za wszelką cenę. Sewer uchwycił się kosza na dziobie, Waldemar J. skrzynki mieczowej. Obydwaj nie mieli na sobie kapoków. (...) Załogi pozostałych trzech jachtów musiały widzieć wywrotkę. (...) Natomiast nie wiadomo, dlaczego nie próbowały choćby rzucić koła ratunkowego, przejąć uczepionych przewróconego jachtu kolegów na swój pokład. Odpłynęły w pośpiechu, choć alarm "człowiek za burtą" zobowiązuje żeglarzy do udzielenia pomocy tonącym.
     Waldemar i Sewer uczepieni jachtu oczekiwali na pomoc przez 4-5 godzin. Widzieli poszukujący ich śmigłowiec, widzieli pontony ratowników w odległości nie mniejszej niż 50 metrów. Krzyczeli, ale nikt ich nie widział w wodnej kipieli i nie słyszał w ogłuszającym huku wiatru i fal. (...)Jak się okazało "Dzika Mrówka" wywróciła się pomiędzy Fromborkiem a Piaskami, na tak zwanej zwrotnej. Zupełnie w innym miejscu niż wskazały ratownikom załogi jachtów, które zawróciły. (...)
     Niektórzy oficjalnie twierdzą, że Sewer wszedł na jacht będąc pod wpływem alkoholu. To nieprawda. Uczestniczył w regatach, a zaraz po nich wyruszył do Krynicy Morskiej. "Dzika Mrówka" była jego trzecim jachtem. Jak wcześniej wspomniałem, chciał ją wypróbować w ekstremalnych warunkach. (...)
     Po zaginięciu Sewera wiele osób pospieszyło do nas, aby wyrazić swoje współczucie. Do tej pory nie pojawili się nasi dawni koledzy, może nawet i przyjaciele, z "Czeczena" i "Sekwoi". (...)
     Sprawę wypadku bada obecnie prokuratura".
     Cała relacja brata zaginionego Seweryna C. na temat tragicznego wydarzenia w dzisiejszym Głosie Elbląga..
     
     Zobacz także: "Sprawa Dzikiej Mrówki"

przyg. M
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Taka to prawda zostawili kolegó w potrzebie i uciekli teraz nachodzą Waldemara J.żeby zeznawał na ich korzyść boją się o własne dupy.To się nazywa solidarność żeglarska i koledzy od mentalność ludzka
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Waleczny Herbert(2001-09-18)
  • ALE GDZIE JEST SEWER!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    I.S.(2001-09-19)
  • Ci z tych gazet wypisuja takie bzdory ze to glowa mala, moj tata Waldemar j. moze sie uratowal ale wciasz pamieta to co sie stalo ja mialem zaledwie 7 lat jak moj tata wrocil do domu caly pocharatany bo zaden skorwiel mu nie pomog to jest dlamnie straszne. Nie bylo by wtedy mojego taty a teraz nie dawno jeszcze odeszla mi mam gdybym nie mial ich razem to bym sie zalamal. .Pisal dla was syn Waldemara. J Rafal. J
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    telefonkom(2011-07-29)
Reklama