Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 07-12-2016, imieniny Ambrożego, Marcina
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Noc z 27 na 28 listopada zima Noc z 27 na 28 listopada zima

To nie był prezent tylko pożyczka

"Na wokandę elbląskiego Sądu Okręgowego trafiła kolejna sprawa, której głównym bohaterem jest ksiądz Jan Halberda. Gdański oddział Banku PKO S.A. pozwał byłego dyrektora ekonomicznego elbląskiej diecezji i zarazem byłego proboszcza parafii św. Jerzego, przed oblicze Temidy żądając zwrotu pożyczonych pieniędzy. Chodzi o 650 tys. złotych" - donosi "Głos Elbląga".

"W 1993 r. gdański bank udzielił kredytu obrotowego, krótkoterminowego w kwocie 800 tys. złotych, elbląskiej parafii św. Jerzego. Zabezpieczeniem dla banku miały być hipoteki na nieruchomości należące do parafii św. Jerzego i św. Mikołaja. Ks. Jan Halberda dysponował upoważnieniem do zaciągnięcia kredytu, podpisanym przez biskupa Śliwińskiego, umowę kredytową podpisał wraz z Halberdą kanclerz kurii elbląskiej ks. Zbigniew Bieg.
     - Bank nie miał podstaw, żeby mieć jakiekolwiek wątpliwości przy udzielaniu kredytu. Kościół katolicki cieszy się w Polsce autorytetem i to był również argument brany przez bank pod uwagę - powiedziała "Głosowi" mec. Janina Szczepkowska, pełnomocnik Banku PKO S.A.
     Tytułem spłaty kredytu do banku wpłynęło z diecezji 150 tys. złotych, a następnie biskup Śliwiński oświadczył, że umowa kredytowa jest nieważna, jako że ksiądz Jan Halberda zaciągnął kredyt, nie mając zgody przełożonego, czyli biskupa".
     Jak pisze "Głos Elbląga" biskup Śliwiński stwierdził, że jego podpis na zezwoleniu na zaciągnięcie kredytu został sfałszowany.

IG
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Biskup Sliwinski dawno przekroczyl granicę śmiesznosci. Bardziej śmieszni jesteśmy tylko my, elbląscy parafianie,tolerancyjni dla tych kpin.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    rych(2001-03-14)
  • Niech Śliwa lepiej opowie jak się bawi Polak w Moskwie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Qra(2001-03-14)
  • Pracując pożyczyłem (w imieniu mego pracodawcy) pieniądze i przekazałem je zakładowi pracy, po czym zostałem zwolniony z tego zakładu. Pożyczkodawcy żądają od zakładu zwrotu kwot. Kierownik zakładu twierdzi, że nie byłem upoważniony do pożyczania środków finansowych i traktuje te środki jako zysk nadzwyczajny. Prezesie Sądu Okręgowego w Elblągu: czy to się nie nazywa KRADZIEŻ? Czy zakład pracy „pierze brudne pieniądze” inwestując je w nieruchomości? Czy te nieruchomości, powstałe w wyniku przestępstwa nie podlegają windykacji? Jak ukradnę pieniądze dwóm osobom i kupię 2 samochody to Sąd nie orzeknie ich przepadku na rzecz okradzionych? Nie? Kocham Polskie Sądy!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Hal Berda(2001-03-15)
  • Autor!!! Głównym bohaterem jest ksiądz Jan Halberda? A nie Diecezja Elbląska Kościoła Rzymsko – Katolickiego, której biskupem jest ksiądz Andrzej Śliwiński?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Filip z Konopii(2001-03-15)
Reklama