Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 22-11-2017, imieniny Cecylii, Marka
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

11.11.2017 11.11.2017

Andrzejkowe zwyczaje

Elbląg, Andrzejkowe zwyczaje
Rek

Nalejcie wosku na wodę, poznajcie swoją przygodę. Słychałam od swej macierze, gdy która mówi pacierze, w wigilię Jędrzeja świętego ujrzy oblubieńca swojego. Tak w 1557 r. w swojej sztuce komediowej zatytułowanej „Justyn i Konstancja” napisał Marcin Bielski, co świadczy niewątpliwie o głębokich korzeniach wróżebnych praktyk na polskich ziemiach.

Początkowo wieczór wróżb matrymonialnych przeznaczony był wyłącznie dziewcząt i obchodzono go w wigilię św. Andrzeja, czyli 29 listopada. Sam zwyczaj wróżenia w celu znalezienia oblubieńca na całe życie dotyczy całej Europy i według niektórych hipotez, wywodzi się ze starożytnej Grecji, na co, m.in. zdaniem prof. Witolda Klingera, miałby wskazywać źródłosłów imienia Andrzej (gr. Andress) i greckie słowa aner, andros, oznaczające męża, mężczyznę. Wróżby listopadowe traktowano bardzo poważnie, a odprawiające je indywidualnie lub grupowo dziewczęta szczerze wierzyły w siły sprawcze tychże reliktów magii miłości i płodności.
     
     Magiczne zasiewy
     
Na wschodzie Polski w celach matrymonialnych, jeszcze w XX wieku młode dziewczęta w garnkach lub na małych grządkach zwanych poletkami św. Andrzeja wysiewały ziarna lnu i konopi. Przy czym w jak najszybszym przybyciu do domu męskiego konkurenta miało dopomóc zagrabianie/gładzenie poletek męskimi spodniami.
     Na graniczących z Huculszczyzną ziemiach polskich także ziarna lnu i konopi rozsypywano wokół łóżek panien lub wprost do pościeli, po czym rozebrane do naga kobiety obsypywały się nimi nawzajem „na szczęście” w miłości i macierzyństwie.
     
     Sny o przyszłości
     
Dziewczyna, której miał się przyśnić wybranek odpowiednio się do nocnego odpoczynku przygotowywała. Już od rana 29 listopada pościła i modliła się do św. Andrzeja. Ramy okien, drzwi i furtek smarowała czosnkiem, chcąc uchronić się w ten sposób przed snem złym i upiorami, które według wierzeń ludowych snuły się w jesienne noce po ziemi. Podobnym celom na południu Polski miało służyć rozpalanie w obejściu domów, gdzie mieszkały panny, ognisk zwanych ogniami św. Andrzeja, przy których czuwano przez całą noc.
     
     Wróżby długoterminowe
     
Aby w Boże Narodzenie można było odczytać wróżbę pozytywną, zwiastującą rychłe zamążpójście, należy w dzień św. Andrzeja uciętą przez zainteresowaną dziewczynę gałązkę wiśni lub czereśni wstawić do wazonu z wodą. Jeśli gałązka zakwitnie na święta – dziewczyna wierzyła, że w ciągu roku znajdzie odpowiedniego amanta i wyjdzie za mąż; jeśli gałązka nie zakwitła – czekać trzeba było kolejny rok…
     
     Ku nowym czasom
     
Współcześnie w naszym kraju znana powszechnie jest wróżba losowania różnych przedmiotów o symbolicznym znaczeniu, które umieszczane były pod talerzykami. I tak: obrączka oznaczała ślub, różaniec – stan zakonny, a listek – staropanieństwo.
     Znane do dziś jest też odgadywanie przyszłości i wyglądu przyszłego narzeczonego z kształtów ulanego wosku, który rzuca cień na oświetloną ścianę.
     Inna wróżba, przeznaczona tylko dla niezamężnych panien na wydaniu, polega na ustawianiu przez uczestniczki zabawy swoich butów gęsiego jeden za drugim, przy czym ostatni trzewik przestawiany jest potem na początek kolejki, która zmierza do progu drzwi wejściowych. Wierzy się, że ta panna, której bucik pierwszy przekroczy próg pomieszczenia, jako pierwsza wyjdzie za mąż.
     Wcześniej jednak lepiej upewnić się co do jakości wywróżonego narzeczonego. Nie jest bowiem tajemnicą, że wróżyć można co roku, buty zmieniamy dużo częściej niż kiedyś, a ze źle trafionym małżonkiem nie zawsze można tak łatwo i szybko się rozstać…
     

mk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama