Środa 18-07-2018, imieniny Szymona, Kamila
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Angielski tak, ale tylko dla starszaków

 
Elbląg, Angielski tak, ale tylko dla starszaków Angielski w przedszkolu tak, ale tylko dla starszaków (fot. arch. AD - ilustracja do tekstu)
Rek

O tym, jak ważna w dzisiejszym świecie jest znajomość języków obcych nie trzeba nikogo przekonywać. Psychologowie twierdzą, że im wcześniej dziecko złapie kontakt z językiem obcym, tym łatwiej go przyswoi. Tymczasem w elbląskich przedszkolach angielskiego uczą się tylko starszaki.

W tym roku szkolnym „przygotowanie dzieci do posługiwania się językiem obcym” obejmuje w Elblągu tylko pięciolatki. W przyszłym będą to sześciolatki.
     - Na zajęcia dla dzieci młodszych nie ma pieniędzy w budżecie – tłumaczy Łukasz Mierzejewski z biura prasowego UM w Elblągu.
     Teraz cała nadzieja w lokalnych politykach i rodzicach czterolatków, którzy „muszą wymusić” wysupłanie pieniędzy z miejskiej kasy. Problem może być też z nauczycielami języka obcego. Obecnie najstarsze dzieci edukują nauczycielki przedszkola (posiadające kwalifikacje) i nauczycielki ze szkół podstawowych.
     - Nauczycielki ze szkół podstawowych mają „nadgodziny” w przedszkolach – wskazuje Łukasz Mierzejewski.
     Rodzice - teoretycznie - mogliby zapłacić za dodatkowe zajęcia prowadzone przez wybraną szkołę języków obcych. Teoretycznie, bo praktycznie „ustawa przedszkolna” uniemożliwia takie rozwiązanie. Przedszkola mogą pobierać jedynie opłaty za wyżywienie oraz za dodatkowe godziny pobytu w placówce (poza bezpłatnym limitem). Rodzice jednak się nie poddają.
     - Myśleliśmy nad tym, aby to jeden z rodziców uczył dzieci albo finansować zajęcia z funduszu Rady Rodziców – mówi pani Anna, mama czterolatka.
     W praktyce rodzice, którzy chcą by ich dziecko złapało kontakt z językiem obcym, muszą zająć się tym samodzielnie i poza terenem przedszkola.
     Wbrew pozorom lepiej mają dzieci w małych placówkach, w podelbląskich miejscowościach. W przedszkolu w  Gronowie Elbląskim "przygotowanie dzieci do posługiwania się językiem obcym” obejmuje tegoroczne pięcio- i sześciolatki. W przyszłym roku nauką zostaną objęte również czterolatki. No tak, ale przedszkole w Gronowie ma tylko dwa oddziały, dlatego młodsi wcześniej zaczynają przygodę z językiem angielskim niż ich elbląscy rówieśnicy. I tu wracamy do tematu pieniędzy...

Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

RTV + SZAFA
Kuchnia klasyczna
Kuchnia, a aneks kuchenny
Kuchnia nowoczesna