Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 24-02-2018, imieniny Bogusza, Macieja
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Studniówki

Wiadomości

Na osiedlu

Społeczeństwo

Gospodarka

Sport

Kultura

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Babciu, Dziadku, dziękujemy Wam!

 
Elbląg, Babciu, Dziadku, dziękujemy Wam! Dziś świętują babcie (fot. arch. AD)
Rek

Są niemal na każde zawołanie. Uczą nas tak wiele: przywiązania do rodziny, dobrych manier, wpajają zasady moralne, opowiadają ciekawe historie. Wspominamy ich z wielką tkliwością, ze łzą w oku, bo uczynili nasze dzieciństwo szczęśliwym. Dziś dziękujemy im za to, że są, że byli, że dali nam miłość.

A mój dziadek…
     Niektórzy postawią im dziś na grobie świeczkę, bo już dawno odeszli. Maluchy wręczą laurkę, starsi kupią kwiaty i czekoladki. Dziś (21 stycznia) i jutro (22 stycznia) obchodzimy bardzo ważne święto, dzień Babci i Dziadka. A zawdzięczamy im wiele. Wspominamy nasze z nimi rozmowy, wspólne spacery, gry i zabawy na śniegu, opowiedziane przez nich historie sprzed kilkudziesięciu lat. Jesteśmy wdzięczni za ich opiekę, za wychowanie, za to, że byli, gdy ich potrzebowaliśmy, za to, że kochali. Jak wspominają swoich dziadków starsi elblążanie? Jak spędzają czas ze swoimi dziadkami najmłodsi?
     - Mojego dziadka nie ma już wśród nas – mówi trzydziestolatka. - Zmarł w 1999 roku. Gdy byłam mała, zawsze przyjeżdżał do mnie do domu, bo rodzice byli już w pracy, a on miał za zadanie odprowadzić mnie do szkoły. Pamiętam, jak wysiadał z autobusu, a ja, dziewięciolatka, wypatrywałam go z okna. Kroczył w swojej jasno zielonej kurtce i machał do mnie. W domu graliśmy w karty i w chińczyka. Czasami dawał mi cichaczem "zaskórniaki", które wkładałam do skarbonki. Opowiadał o swojej rodzinie, o tym, jak wielka była bieda w czasie wojny, jak walczył na froncie i dostał się do obozu koncentracyjnego. Pamiętam też naszą ostatnią rozmowę. Brakuje mi go bardzo. Mój drugi dziadek, urodzony w 1916 roku, w czasie wojny uciekł z niemieckiego wojska, do którego go przymusowo wcielono. Cudem przeżył. Potem trafił do Włoch, by walczyć po polskiej stronie. Brał udział w Bitwie pod Monte Casino. Miał bardzo ciężkie dzieciństwo. Był nieślubnym dzieckiem służącej i wielkiego pana, którego dzieci odwoził do szkoły. Był źle traktowany, spał w stodole, nie miał dobrych butów, chodził głodny. Pamiętam, jak mówił, że wojna była dla niego wybawieniem, bo mógł uciec od złego ojca, który nigdy się do niego nie przyznał.
     - Moja babcia jest nowoczesna – mówi kilkunastoletnia Kasia. - Jest zawsze w biegu. Wszędzie jej pełno. Pracuje w firmie, ma wiele pasji, ale gdy do niej zadzwonię z problemem, zawsze wysłucha, doradzi. Uwielbiam jej sernik, jej domowe niedzielne obiady. Bardzo lubię nasze rozmowy. Czasami chodzimy razem do kina lub na zakupy. Ma dobry gust i wie, co jest modne, więc zawsze wychodzimy zadowolone z centrum handlowego.
     - Moja babcia była nietypowa: przeklinała i nie chodziła do kościoła – mówi elblążanka. - Za to dziadek w niedzielę wstawał bardzo wcześnie i sam biegł do kościoła na poranną mszę. Mama musiała zatykać mi uszy, bo babcia miała w zwyczaju co jakiś czas wtrącić brzydkie słowo. Była choleryczką i często kłóciła się z dziadkiem. Jednak tak samo, jak się kłócili, tak też się kochali. Jedno wskoczyłoby za drugim w ogień. Szkoda, że nie ma ich już wśród nas.
     - Moi dziadkowie są już od dawna na emeryturze, więc mieli dla nas, wnuków, zawsze dużo czasu – mówi uczennica szkoły podstawowej. - Często chodzimy do nich na noc, bo to wielka atrakcja. Wcześniej odbierali nas z przedszkola. Jeździmy też z nimi do rodziny na wakacje i jest wtedy super. Rozpieszczają nas, przekarmiają, kupują prezenty. Kochamy Was bardzo!
     
     Fajnie jest być babcią…
     Mówi się, że więź między wnukami i dziadkami jest szczególna, że wnuczęta szybciej znajdują nić porozumienia z dziadkami niż z rodzicami, mimo różnicy kilku pokoleń. Czy jest tak w istocie? Fajnie jest dziś być babcią, nawet wtedy, gdy zostaje się nią w wieku czterdziestu lat? – Jest to uczucie nie do opisania – mówi czterdziestoletnia Tereska, która została babcią przed tygodniem. - Kocham to maleństwo, w każdej minucie myślę o nim. Czuję, jakby była moim dzieckiem, choć fizycznie jej nie urodziłam. Mimo, że jestem babcią, nadal czuję się młoda. Pragnę spędzać z wnuczką jak najwięcej czasu. I bardziej pasuje mi tu określenie matka ojca niż babcia. Jestem bardzo szczęśliwa, że Amelka urodziła się zdrowa. Pomogę synowi i synowej w wychowaniu tego maleństwa.
     - Jestem babcią od dwudziestu lat – mówi pani Alicja. – Do tej pory kontakt z wnukami miałam w dni wolne od pracy, gdyż dopiero niedawno przeszłam na emeryturę. Teraz mam więcej czasu dla wnuków i zawsze gdy zachodzi tylko potrzeba: wizyta dziecka u lekarza, pomoc w nauce, wyjście na lodowisko, nie ma takiej opcji, żebym odmówiła jakiejkolwiek pomocy.
     - Bycie babcią to najfajniejsza „fucha”, jaką można sobie wyobrazić – mówi pani Jadwiga. - Daje dużo radości i zabawy. Czasami trudno jest dziś być typową babcią czyli gotującą i piekącą smakołyki, a takiej oczekują nasi wnukowie. Dzisiejsze babcie są bardziej nowoczesne, znają wszystkie nowinki internetowe, uprawiają sport, jeżdżą na rowerze. Właśnie taką babcią jestem. Najsympatyczniejsze jest to, gdy taki smyk usiądzie na kolanach, przytuli się lub zadzwoni i zapyta, kiedy się zobaczymy, bo ma wiele do powiedzenia.
     - Bardzo miło jest być babcią – mówi pani Hania. - Jestem szczęśliwą babcią pięciorga wnuków i jednej wnuczki. Przyjście na świat wnucząt to nowy rozdział w życiu. Jest dopełnieniem naszego dojrzałego życia i bardzo oczekiwanym wydarzeniem. Moje wnuki to Ignaś (9 lat), Hubert (7 lat), Borys (3 lata), Nikodem (1 rok i 3 miesiące) i wnuczka Lena (5 lat). Uczestniczę czynnie w kontaktach z wnuczętami od chwili ich narodzin. Zawsze wspierałam moje córki i synową w opiece nad maluchami. To babcia zawsze ma czas. Cieszyło mnie każde pierwsze słowo „baba”. Bardzo fajnie jest być babcią! To babcia ma zawsze słabość do wnucząt, rozpieszcza je, uczy, bawi się. Z racji różnicy wieku moich wnuków z każdym inaczej spędzam czas. Babcia to fajny kompan do spacerów, do zabawy klockami, do śpiewania i tańczenia, grania w piłkę, do przytulania i lulania na rączkach oraz czytania bajek. Ze starszymi Ignasiem i Hubertem prowadzę fajne rozmowy telefoniczne. Chłopcy mają swoje komórki i są obyci z techniką komputerową. Bardzo lubię rozpieszczać wnuki i wnusię. Sprawia to obu stronom ogromną przyjemność, chociaż rodzicom niekoniecznie. Ale od tego są właśnie babcie.
     Wszystkim Babciom i Dziadkom w dniu ich święta życzymy zdrowia, długich lat życia i pogody ducha! Dziękujemy za Waszą mądrość, dobroć, cierpliwość i ofiarowane serce! Dziękujemy Wam, że jesteście, że byliście!

dk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
  • Szkoda, że nie wszystkie wnuki pamietają o Babciach, Dziadkach. Maluszki jeszcze tak, ale już starsze dzieciaki - coraz rzadziej. Warto docenić to, że ma się jeszcze Babcię czy Dziadka. A ilu wspaniałych dziadków czeka na swoich wnuków. .. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3 0
    smutno(2014-01-22)
Reklama