Wtorek 25-09-2018, imieniny Władysława, Aurelii
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Brudasy lubiły perfumy

 
Elbląg, Brudasy lubiły perfumy O kosmetykach w średniowieczu opowiadała dr Grażyna Nawrolska (fot. Anna Dembińska)
Rek

Nie pomoże puder ani róż, gdy skóra lepi się od brudu. Niestety, w średniowieczu o higienę zbyt przesadnie nie dbano, za to chętnie sięgano po kosmetyki. - Rozwijały się choroby i gdy już było bardzo źle, mówiono, że to kara boska. No, ale za co? Chyba za niemycie się! - mówiła podczas dzisiejszego (16 sierpnia) „Ziołowego lata w bibliotece” Grażyna Nawrolska.

O kremach, balsamach i perfumach w średniowieczu mówiła podczas swojego wykładu archeolog Grażyna Nawrolska. Ale wszystko zaczęło się od bumu kosmetycznego w VII-VIII w., czyli od czasu rozwoju państw arabskich na Bliskim Wschodzie.
     - Ze źródeł dostępnych wiemy, że Arabowie stosowali peeling, czyli – jak to sami mówili - „usuwanie złego naskórka” - wskazywała Grażyna Nawrolska. - W tym celu nakładali maseczki, a dłonie natłuszczali olejkami migdałowymi. Produkowali również kremy z jaśminowych płatków. Wszystko po to, by podobać się bardziej.
     Kosmetyki kosmetykami, ale najważniejsza jest higiena, a z tą w średniowieczu było bardzo słabo.
     - Brak higieny powodował, że w miastach panował smród – opowiadała Grażyna Nawrolska. - Ulicami płynęły rynsztoki z nieczystościami, a w nocy przez okno wyrzucano śmieci. Szczególnie w upalne dni można sobie wyobrazić wszechobecny fetor. Owszem, z czasem korzystano z łaźni – kontynuowała. - Tam, oprócz zabiegów higienicznych, przeprowadzane były zabiegi chirurgiczne, ale w dużej mierze było to miejsce spotkań i przyjemności wszelkich. W łaźniach funkcjonowały damy do towarzystwa, które umilały czas. I – jak się z czasem okazało – to doprowadziło do zamknięcia łaźni w XVI w., bo szerzyły się w sposób straszliwy choroby weneryczne. Pozostała higiena domowa.
     - Kosmetyki stosowano na brudną skórę, bo miały chwilowo zniwelować przykry zapach – mówiła Grażyna Nawrolska. - Rozwijały się choroby i gdy było bardzo źle, mówiono, że to kara boska. No, ale za co? Chyba za niemycie się!
     Przykre zapachy przykrywano stosując zioła o intensywnym aromacie, czyli miętę, majeranek, tatarak. Wykładano tymi roślinami pomieszczenia i szafy. Sam człowiek - też nie za czysty – stosował ziołowe specyfiki.
     - Panowała moda na rozjaśnianie twarzy, bo taka twarz oznaczała przynależność do wyższej grupy społecznej – opowiadała Grażyna Nawrolska. - W tym celu stosowano maseczki ze zbóż zmieszanych z wodą, choć samej wody do mycia zbyt często nie używano. Wiek XVI i XVII, jeśli chodzi o higienę, był jeszcze gorszy od średniowiecza – wskazywała prelegentka.
     Stosowano natomiast bardzo chętnie perfumy.
     - Produkcję perfum rozpoczęto w klasztorach – przypominała archeolog.- Mnisi byli w większości osobami wykształconymi, czytali księgi, mieli więc dostęp do receptur arabskich czy rzymskich. Najbardziej znaną wodą perfumowaną było Zioło Panny Marii – ze złocienia balsamicznego rozcieńczonego wodą. Była również woda majowa produkowana z irysów i róży.
     Tą, która spisała receptury kosmetyczne, była mniszka Hildegarda z Bingen.

  (fot. AD) (fot. AD)

- W jej księdze można znaleźć przepisy na wyroby z kamieni szlachetnych sproszkowanych, ale i na kosmetyki z: ogrodu, warzywniaka, lasu czy z – jak możemy to dziś powiedzieć – artykułów żywnościowych – opowiadała Grażyna Nawrolska.
     I tak, możemy zrobić krem z lilii: łodygi i liście rozgnieść i wycisnąć sok, zmieszać to z tłuszczem i gotowe;
     - tonik z lilii: 3 łyżki korzeni lilii, pół litra wody i łyżka miodu. Wodę należy zagotować z korzeniami przez godzinę, następnie zostawić na noc, by się „przegryzło”. Całość przecedzić i jeszcze raz zagrzać. Dodać miód. Stosować do cery suchej i – jak zapisała Hildegarda – starej;
     - balsam do ciała z róży: zalać płatki róży olejkiem migdałowym i przez 4 tygodnie trzymać w ciepłych warunkach. Następnie przecedzić, wycisnąć i stosować;
     - maseczka z fasoli: filiżanka białej fasoli, łyżka oliwy, sok z cytryny, łyżka miodu. Fasolę ugotować i rozetrzeć, następnie dodać resztę i maseczkę można nakładać na twarz na 15 minut.
     - To kosmetyki naturalne więc zdrowe, ale i o krótkim terminie przydatności do użycia – zaznaczyła Grażyna Nawrolska.
     
     Ostatnie spotkanie w ramach cyklu "Ziołowe lato w bibliotece" odbędzie się 23 sierpnia o godz. 11 w sali "U św. Ducha". Barbara Bukowska poprowadzi warsztat kulinarny pt. "Marchew po mazursku, lody bananowe".

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

AMK Meble łazienkowe 4
AMK Komoda 1
Promocja RATY 0%
Promocja RATY 0%