Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 14-12-2017, imieniny Jana, Alfreda
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

By kapelusz miał duszę... (Zawody znane i nieznane, odc. 12)

 
Elbląg, By kapelusz miał duszę...   (Zawody znane i nieznane, odc. 12) By kapelusz miał swój charakter, swoją duszę, trzeba nad nim popracować - mówi Hanna Szymczak (fot. Anna Dembińska)
Rek

Jej praca wymaga ogromnego wysiłku. Na Zachodzie wykonują ją głównie mężczyźni. Spod jej ręki wychodzą toczki, fascynatory, opaski, turbany, chusty, kaszkiety, cylindry i meloniki. O tym, czy kapelusze nadal są modne i jakie gusta mają elblążanie, opowiada modystka Hanna Szymczak.

- Niewielu jest chyba modystów w Elblągu?
     
- O ile wiem, jestem jedyną modystką w naszym mieście. Mój sklep i pracownia istnieje od 1956 roku, jest to interes rodzinny, najpierw prowadzili go teściowie i ciocia męża, teraz prowadzę go ja. W modniarstwo wciągnęłam się, będąc na urlopie macierzyńskim. Nigdy nie sądziłam, że będę się zajmować nakryciami głowy. Przychodziłam tutaj, by się trochę „pobawić”. Z czasem zrobiłam papiery czeladnicze i mistrzowskie i tak od 1992 roku „bawię” się modniarstwem. Wszystko, co sprzedaję, jest ręcznie robione. Teraz ten zawód jest w niszy. W okresie międzywojennym żadna z pań nie wyszła bez nakrycia głowy, obojętnie do jakiej warstwy społecznej należała. Z czasem to się zmieniło.
     
     - Czy liczba klientów zmalała z upływem lat?
     
- Z pewnością klientów jest mniej. W latach 20. czy 30. kapelusz to był mus. Teraz na co dzień noszą go nieliczni. Zdarza się, że przychodzą do mnie całe pokolenia: prababcia, babcia, mama i wnuczka, czyli czasami noszenie kapeluszy wynosi się z domu. Teraz na co dzień nosi się raczej sportowe nakrycia głowy, bo oprócz kapeluszy można u mnie nabyć także inne nakrycia głowy. Zamówień kapeluszy mam niewiele.
     
     - A latem, gdy nakryć głowy nikt nie kupuje, jak Pani sobie radzi?
     
- To jest praca sezonowa. Latem czasami współpracuję z salonami ślubnymi i przygotowuję stroiki i dekoracje do sukien albo przygotowuję do danej kreacji nakrycie głowy lub welon.
     
     - Nosi się jeszcze woalki?
     
- Kupuje się je zwykle na różnego rodzaju uroczystości i te bardziej, i te mniej przyjemne. Po różnego rodzaju nakrycia głowy klienci przychodzą, gdy wybierają się na przykład na wesela w stylu angielskim. Kupują je także na tzw. eventy tematyczne np. w stylu lat 60.
     
     - Jakie nakrycia głowy są teraz popularne?
     
- Najczęściej klienci szukają bardzo praktycznych rzeczy, które pasują do wielu ubrań w szafie. Najbardziej uniwersalnym nakryciem głowy jest klasyczny beret albo w stylu francuskim, czyli lekko na bok albo noszony prosto, z ozdobami lub bez ozdób, a także kaszkiet, czapka z materiału, czapka wełniana czy dzianinowa.
     
     - Ma Pani jakieś specjalne zamówienia?
     
- Każda klientka jest indywidualna i jeśli uda mi się trafić w jej gust, charakter i styl, to mam ogromną satysfakcję. Jest ona większa niż ta finansowa. Zdarza się też, że klientka przynosi swoje nakrycie głowy, nietrafione albo takie, które się już zdefasonowało i chce zmienić jego fason. Przekrój klientów jest bardzo różny, różne są gusta i zapotrzebowania. Są panie, które szukają bardzo prostych rzeczy, ale zdarzają się klienci, którzy lubią bardziej awangardowe lub eleganckie nakrycia głowy.
     
     - Pani praca wymaga manualnych jeśli nie artystycznych zdolności...
     
- Przede wszystkim do tej pracy trzeba mieć wiele cierpliwości, a także pomysłów, które czerpie się z otaczającego świata.
     
     - A jaki najbardziej oryginalny kapelusz Pani uszyła?
     
- Oryginalne nakrycia głowy szyłam dla teatru na bajkę „Śpiąca królewna” albo na spektakl „Książę i żebrak”. Były to specyficzne nakrycia, a panowie mieli nawet piękniejsze nakrycia niż panie.
     
     - A trafiają się też oryginalni klienci?
     
Oczywiście. Ekstrawaganccy, szukający bardzo oryginalnych rzeczy. Są to rzeczy bardzo awangardowe, których nie założyłaby zwyczajna osoba. Chcą się po prostu wyróżniać z tłumu. Mam też klientki z Nowego Jorku i Londynu. Zamawiają u mnie kapelusze, a potem gdy przyjeżdżają tutaj w odwiedziny, odbierają je u mnie. Są panie, które po 20 latach przynoszą kapelusz do renowacji.
     
     - Czy moda kapeluszowa zmienia się?
     
- Zmienia się, ale klasyka pozostaje klasyką, jest ponadczasowa. Klasyczne są kanotiery, kapelusze w stylu męskim, z małym lub dużym rondem. To się nie zmienia. Zmieniają się dodatki. Z tym trzeba być na bieżąco. By kapelusz miał swój charakter, swoją duszę, trzeba nad nim popracować.
     
     - Śledzi Pani trendy?
     
- Muszę być na bieżąco w kwestii kolorów, materiałów i dodatków. Staram się istnieć na rynku, a wymaga to wiele czasu i wiele pracy.
     
     - Jaką rolę w ubiorze odgrywa kapelusz?
     
- Wykańcza cały strój. Poza tym chodzimy wtedy prosto, z podniesioną głową, prostujemy plecy. Dodaje nam klasy, kojarzy się z elegancją.
     
     - Czy można założyć go też do zwykłego stroju?
     
Można, z tym, że musi być prosty, bez dodatków, bez upiększeń.
     
     - A jaka jest historia kapelusza?
     
- Sięga czasów starożytnych. Już wtedy noszono nakrycia głowy. W średniowieczu kobiety nosiły welony. Obecnie kapelusze noszą koronowane głowy jak na przykład księżna angielska Kate. W Anglii jest też taka tradycja, że na uroczystości ślubne nikt nie przyjdzie bez nakrycia głowy.
     
     - Dużo czasu zajmuje Pani zrobienie kapelusza?
     
- Różnie, to zależy od materiału. Najdłużej trwa wykończenie. Cała praca zajmuje może kilka godzin. To bardzo trudny zawód, na Zachodzie wykonują go głównie mężczyźni, bo wymaga on bardzo dużej siły fizyczne. Ja się śmieję, że nie muszę już chodzić na siłownię.
     

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama