Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 18-11-2017, imieniny Karoliny, Romana
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Park Dolinka Park Dolinka

By życie stało się piękniejsze (Zawody znane i nieznane, odc. 30)

 
Elbląg, By życie stało się piękniejsze (Zawody znane i nieznane, odc. 30) fot. Anna Dembińska
Rek

Agnieszka Wasilewska postawiła wszystko na jedną kartę. Rzuciła pracę w korporacji, aby móc zajmować się ciałem i umysłem. Jej największą miłością jest masaż hawajski, a dodatkowo jest terapeutką biofeedback'u. Porozmawiajmy o "karmieniu" ciała dotykiem oraz o tym, jak wytrenować mózg.

Agnieszka Pawowicz: - Z wykształcenia jest pani księgową, ekonomistą. Co skłoniło panią do tego, żeby się przekwalifikować i zająć masażem hawajskim?
     Agnieszka Wasilewska: - Przez długi czas pracowałam w branży ekonomicznej, jako księgowa, fakturzystka, pracownik biurowy i lubiłam swoją pracę. Jednak po 12 latach w korporacji poczułam, że się tam duszę, i że to nie jest to, co chce robić w życiu. Chodziłam do pracy z przymusu i strasznie się w niej męczyłam. Już wtedy zaczęłam interesować się szeroko pojętym rozwojem osobistym, psychologią czy komunikacją interpersonalną. Zaczęłam intensywnie jeździć na szkolenia i warsztaty, które były dla mnie formą autoterapii po przebytym rozwodzie. Wciągnęło mnie to na tyle, że stało się moją pasją. Idąc do pracy po weekendowych warsztatach czułam, że są to dwa zupełnie różne światy, które potrafiłam łączyć, jednak było to dla mnie zbyt duże rozdarcie wewnętrzne. Gdy przyszedł moment zlikwidowania działu w firmie, którego byłam kierownikiem, postanowiłam dobrowolnie odejść. Reszta pracowników myślała, że oszalałam, samotna matka z dwójką dzieci i kredytem postanawia zrezygnować z pracy, nie wiedząc do końca, co chce robić dalej i dokąd iść. Wiedziałam tylko, że pieniędzy wystarczy mi na jakieś dwa lata i muszę dobrze je zagospodarować. Zwolniłam się w listopadzie 2012, a już w styczniu pojechałam na pierwszy kurs masażu dźwiękiem. Był to skok na główkę w przepaść, ale nigdy nie żałowałam tej decyzji. W końcu poczułam się wolna.
     
     - A jak zaczęła się pani przygoda z hawajskim masażem lomi lomi?
     Agnieszka Wasilewska: - Podczas jednego z warsztatów, w którym brałam udział, zafundowałam sobie taki masaż. Było to dla mnie niezwykłe i przepiękne wydarzenie. Poczułam, że w końcu ktoś pokazał mi czym jest moje ciało, że powinnam je kochać i szanować. Po powrocie z kursu masażu dźwiękiem, postanowiłam odbyć również kurs lomi lomi. Z jednej strony było to dla mnie niepojęte, że mam masować nagą osobę, a z drugiej czułam "motylki w brzuchu" na samą myśl o tym kursie i wiedziałam, że muszę tam być. Ten kurs prócz techniki masażu uczy także filozofii i rytuałów hawajskich. Jest to wydarzenie, które zmienia, rozwija i wzbogaca człowieka. Gdy wróciłam z kursu natychmiast zakupiłam specjalny stół do masażu. Między pierwszym a drugim etapem kursu, który miał odbyć się po kilku miesiącach, wymasowałam prawie 100 osób. Moja mistrzyni była w szoku i uznała to za fenomen, ponieważ nikt do tej pory nie odważył się po pierwszym kursie masować na taką skalę.
     
     - Na co powinny przygotować się osoby, które postanowią skorzystać z masażu hawajskiego?
     Agnieszka Wasilewska: - Lomi lomi, ma daleką i głęboką tradycję, niegdyś był to rytualny masaż, który wykonywali hawajscy Kahunowie – uzdrowiciele. Jest masażem relaksacyjnym, który rozluźnia, koi i „karmi” ciało dobrym dotykiem. Działa także na emocje oraz psychikę. Podczas masażu leżymy nago, okryci chustą, na specjalnie podgrzewanym stole. Osoby, które początkowo są skrępowane, w trakcie masażu „odpływają” i jest im już w zasadzie wszystko jedno (śmiech). Używa się do niego dużej ilości olejku, którym masażysta, masuje całe ciało od stóp, aż po głowę wykonując przy tym pewnego rodzaju taniec. Do tego dochodzi przepiękna muzyka i świece, które razem tworzą aurę i wyjątkowy klimat. Masaż ten ewidentnie upiększa, panie po sesji są uskrzydlone i mają ten błysk w oku. Działa na bardzo głębokich poziomach i wibruje w ciele jeszcze przez kilka następnych dni. Jest to sprawa bardzo indywidualna, na tyle na ile ktoś się otworzy – na tyle z niego weźmie. Warto wspomnieć, że masaż rozpoczyna hawajska modlitwa, podczas której proszę klienta, aby pomyślał sobie jakąś intencję i zadedykował jej masaż. Często dostaję informacje zwrotne od klientów, że spełniły się ich życzenia. Na masaż polecam przyjść wieczorem. Po sesji jesteśmy w stanie alfa czyli na granicy snu, z której ciężko od razu wyjść, dlatego warto mieć chwile tylko dla siebie i nie forsować organizmu. Dużo można o nim mówić, ale jest to magiczny masaż, którego trzeba po prostu doświadczyć.
     
     - Proszę opowiedzieć coś więcej na temat masażu dźwiękiem oraz terapii czaszkowo – krzyżowej.
     Agnieszka Wasilewska: - Masaż dźwiękiem polega na pracy z gongiem i misami tybetańskimi. Gongiem fizycznie nie możemy dotknąć klienta, leży on - można powiedzieć - w kąpieli tego dźwięku. Z kolei misy układa się na całym ciele, a subtelne wibracje, które powstają w wyniku uderzania w nie specjalną pałeczką, wchodzą głęboko w komórki ciała i dają im możliwość samoregeneracji. Misy mają piękny, kojący dźwięk, który rozbrzmiewa w ciszy, głęboko relaksuje i pięknie pracuje w ciele. Natomiast terapia czaszkowo – krzyżowa nie jest masażem, lecz pracą z ciałem, układem czaszkowo-krzyżowym oraz ośrodkowym układem nerwowym. Podczas tego zabiegu osoba poddająca się terapii leży ubrana na stole do masażu, a terapeuta dotyka ją w delikatny sposób, nie stosując przy tym typowych technik manipulacji ciałem, które występują przy rehabilitacji czy fizjoterapii. Cała terapia polega na pracy na pływach, harmonizując tkanki, przepływy w ciele, układ nerwowy oraz kostny. My jako terapeuci, dotykając człowieka, wyczuwamy rytm płynu mózgowo – rdzeniowego. Jest to trzeci rytm w ciele, po rytmie serca i oddechu. Osteopaci – twórcy tej terapii twierdzą jednak, że pojawia się on jako pierwszy, jeszcze w życiu embrionalnym. Wyczuwając ten rytm, możemy go wzmocnić, a także wyczuć różnego rodzaju blokady. Terapia wspiera całe ciało kompleksowo, aby mogło samoistnie wrócić do zdrowia. Jest na tyle delikatna, że można pracować nią z kobietami w ciąży (dla przyszłych mam, polecam również polinezyjski masaż ciążowy), a także z ludźmi po wypadkach. Znacząco wspiera powrót do równowagi i można powiedzieć że "przywraca ustawienia fabryczne" w ciele. Generalnie bardzo często łączę techniki, a wszystko co robię pięknie ze sobą współgra. Często także poza wspieraniem klientów dobrym dotykiem, wspieram ich dobrym słowem. Są zachwyceni, że przyszli na masaż, a dostali i masaż, i psychoterapię w jednym.
     
     - Jest pani również terapeutką biofeedback'u. Co to takiego?
     Agnieszka Wasilewska: Tak, od 2 lat pracuję w Instytucie Neurorozwoju w Elblągu, gdzie prowadzę terapie, polegające na treningach mózgu. Najpierw wykonuje się badanie QEEG, które polega na ilościowym badaniu fal mózgowych. Ludzie są zaskoczeni, kiedy dowiadują się, jak wiele można wyczytać z zapisu ich fal. Na podstawie badania robi się analizę, która pokazuje nieprawidłowości w ich narastaniu i amplitudach. Wtedy można zaprojektować trening – polega on na prowadzeniu gry wideo wyłącznie własnym umysłem. Fale, których jest za dużo obniżamy, a te których jest za mało podnosimy. Biofeedback poprawia pamięć, koncentrację, obniża stres, wycisza, eliminuje wady wymowy, pomaga przy tremach związanych z wystąpieniami publicznymi, ludzie spokojniej reagują w stresujących sytuacjach, a dzieci lepiej się uczą. Pracujemy z dziećmi od 5. roku życia oraz z dorosłymi. Mamy fantastyczne efekty naszej pracy, które po serii zabiegów wyraźnie widać na parametrach mapy kontrolnej mózgu a przede wszystkim w życiu. Jest to terapia skuteczna i trwała. Przyjeżdżają do nas pacjenci z całej Polski, mamy nawet panią z Holandii, która specjalnie, aby odbyć taką terapię bierze urlop.
     Wszystko co robię jest moją pasją, to spełnienie moich marzeń, aby robić to co kocham i zarabiać na tym. Każdemu tego życzę. A dodatkowo spełniam swoją misję wspierając innych w poprawie jakości ich życia, technikami i metodami, których sama doświadczyłam i które zmieniły i wciąż zmieniają moje życie na coraz lepsze i piękniejsze. Serdecznie dziękuję za rozmowę.

rozmawiała Agnieszka Pawowicz
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama