Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 18-01-2018, imieniny Małgorzaty, Piotra
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Czy pies musi gryźć?

Elbląg, Czy pies musi gryźć? (fot. KMP Elbląg)

Pod takim hasłem elbląscy policjanci przeprowadzili spotkanie z uczniami zerówki Szkoły Podstawowej nr 6.

W środę 27 września policjanci odwiedzili najmłodszych uczniów elbląskiej „szóstki”. Uczyli, jak zachowywać się, gdy na drodze malucha stanie agresywny pies, a także jak rozpoznać agresywne zachowanie czworonoga. Prezentowali też tzw. „postawę żółwia”, która pozwala zminimalizować skutki pogryzienia.
     Spotkania policjantów z dziećmi, które odbyły się do tej pory, cieszyły się dużym zainteresowaniem, będą więc kontynuowane.
     

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • dzieciaki uczcie sie lepiej szybko biekac a nie przyjmowac postawe zułwia .....run forest...>>
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    fLESZ(2006-09-29)
  • ...99% psów biega szybciej niż człowiek,a pogryzienia są przez duże psy, więc nie polecaj czegoś czego nie sprawdziłeś, no chyba że uciekałeś przed jamnikiem :]
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    m@rco(2006-09-29)
  • Lepiej niech policja zajmie się "niebezpiecznymi psami" i ich właścicielami. Rok temu na "zawadzie" byłem świadkiem jak dwa krutkowłose, umięśnione psy zagryzały się wśród przechodzących ludzi z dziecmi. Właściciel jednego z nich (łysy i lekko zapasiony) kopiąć próbował rozłączyć walczące psy. Na okrasę "kobieta" dresa przez okno rozpaczała w niebo głosy jakby jej dziecku działa się krzywda. Największy dramat rozegrał się jednak na pobliskim komisariacie w "zakrzewiu", gdzie chwilę po tem się udałem. Całą historię zrelacjonowałem szczupłemu łysiejącemu policjantowi który tylko mruczał jak kot i ziewał jak mały szczeniak nie mogąc się doczkać końca mojej relacji. Póżniej ostętacyjnie podziękował i.....i co? Wszystko, koniec tematu, jak czyjeś dziecko będzie zagryzione, przyjedzie telewizja... WTEDY coś trzeba będzie zrobić. Jarecki
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2006-09-29)
Reklama