Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 23-04-2018, imieniny Wojciecha, Jerzego
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Ostatnie ślady zimy? Ostatnie ślady zimy?

Czytelniczka: Wykupiłam mieszkanie od miasta i mam same problemy

 
Elbląg, Czytelniczka: Wykupiłam mieszkanie od miasta i mam same problemy Urzędnicy po 34 latach uznali werandę za część mieszkania (fot. nadesłane)
Rek

- Przez ponad 34 lata moje mieszkanie miało 44 metry powierzchni, ale gdy je w ostatnim czasie wykupiłam, powierzchnia z dnia na dzień powiększyła się o 8 metrów. Urzędnicy trzy razy zmieniali protokół w sprawie sprzedaży. A teraz muszę płacić wyższy czynsz za dodatkowe metry letniej werandy - skarży się nasza Czytelniczka. Zobacz zdjęcia.

Problemy pani Ireny (nazwisko do wiadomości redakcji) rozpoczęły się z chwilą złożenia w ratuszu wniosku o wykup mieszkania komunalnego przy ul. Lotniczej, które mieści się w budynku z lat 30. - Złożyłam go w grudniu 2012 roku, bo pomyślałam, że warto być właścicielem. Pomyślałam o dzieciach, że zostawię im je w spadku – opowiada pani Irena. Przydział na to mieszkanie dostałam w 1980 roku, jest w nim napisane wyraźnie, że mieszkanie składa się z dwóch pokoi, werandy, kuchni, przedpokoju i wc. Miesiąc później dostałam umowę najmu, w której określono, że mieszkanie ma prawie 44,5 metra kw. powierzchni. Te obliczenia trochę zmniejszono w 2005 roku – do 44,1 metra kw. - w aneksie do umowy najmu, który powstał podczas inwentaryzacji lokali mieszkalnych – pani Irena na dowód pokazuje dokumenty.
     
     To wszystko na mój koszt
     Te wszystkie wyliczenia potwierdził też biegły sądowy, który w 1997 roku dokonywał pomiarów na potrzeby sprawy rozwodowej. - W tym samym też roku zrobiłam wreszcie generalny remont. Udało się wygospodarować miejsce na łazienkę, bo do tej pory w mieszkaniu była tylko toaleta. Założyłam też centralne ogrzewanie gazowe, wymieniłam podłogi, wygładziłam stare, poniemieckie ściany. Zdjęłam drzwi łączące pokój z werandą, który był bez światła dziennego, żeby było tam nieco widniej, bo dotychczas o każdej porze dnia trzeba było włączać w nim światło. To wszystko zrobiłam na własny koszt, chociaż mieszkanie było własnością ZBK – opowiada pani Irena.
     W lutym 2014 roku, a więc ponad rok od złożenia wniosku o wykup mieszkania, pani Irena otrzymała z ratusza protokół, podpisany przez wiceprezydenta Janusza Hajdukowskiego, w którym napisano, że jej mieszkanie ma 44,1 m kw. powierzchni i składa się z dwóch pokoi, kuchni, łazienki, wc i korytarza.
     - Gdy byliśmy już u notariusza, by podpisać umowę i notariusz nie wymienił werandy, jako pomieszczenia przynależnego do mojego mieszkania, zapytałam, a gdzie w tym spisie jest weranda. Zapytałam o to, bo bałam się, że gdy kiedyś ja lub moje dzieci zechcą sprzedać to mieszkanie, będzie problem. I wtedy się zaczęło – opowiada pani Irena.
     
     8 metrów więcej
     Umowa nie została podpisana, a w mieszkaniu pani Ireny pojawili się kolejno inspektorzy ZBK, dyrektor ZBK, pracownicy departamentu nieruchomości i geodezji. Stwierdzono, że jeśli na werandzie znajdują się meble, wiszą firanki, to należy to pomieszczenie potraktować, jako dodatkowy pokój.
     - Nikt nie zapytał, ile mnie kosztuje ogrzewanie tego pomieszczenia, w którym zimą bez grzejnika bywały minus 4 stopnie – żali się pani Irena.
     Po tych oględzinach sporządzono drugi protokół, w którym mieszkanie pani Ireny miało już 52,2 metra kw. powierzchni. - Urzędnicy napisali, że mam w nim trzy pokoje. Z werandy zrobili sobie pokój, mimo że jest to lekka konstrukcja, nie posiadająca fundamentu, niedocieplona, z pruskiego muru, a dach ją pokrywający, to deska i papa. Piętro niżej pomieszczenie o tych samych cechach konstrukcyjnych sąsiadka wyłącza z użytkowania na sezon jesienno-zimowy, co powoduje jeszcze większe pogorszenie parametrów cieplnych – mówi pani Irena. - Urzędnicy zwiększyli mi metraż i nakazali dopłacić jeszcze ponad 600 zł do kwoty wykupu mieszkania. A ja przecież na własny koszt to wszystko zrobiłam i dzięki temu jakoś ona przetrwała te wszystkie lata. Poszłam w tej sprawie do wiceprezydenta Hajdukowskiego, to mi powiedziano w konfrontacji z szefową działu nieruchomości, że sama się upomniałam o werandę! Że sama tak chciałam.
     
     Weranda to tylko kłopot
     Po wizycie w ratuszu pani Irena dostała kolejny protokół w sprawie sprzedaży mieszkania. W nim już napisano, że mieszkanie składa się z dwóch pokoi, kuchni, łazienki, przedpokoju i werandy.
     - Dostałam więc w sumie trzy protokoły, a w każdym z nich inny skład pomieszczeń . Nikt nie wziął pod uwagę ani wyliczeń sprzed lat, ani opinii biegłego sądowego. Teraz muszę płacić za 8 metrów więcej, mimo że ta weranda tak naprawdę tylko powiększa koszty utrzymania mojego mieszkania. Chyba wrócę do ciemnego pokoju i zamykania jej na okres jesienno-zimowy. Zmniejszę dzięki temu rachunki za gaz, bo takie pomieszczenie to tylko koszty i kłopot dla mnie i mojego nowego zarządcy, z którym od dwóch miesięcy wymieniam korespondencję w związku z dwukrotnym zalaniem werandy przez deszcz. Zapomniana przez wszystkich, oprócz mnie, poniemiecka weranda okazała się dobrym argumentem na zdobycie dodatkowych pieniędzy do budżetu miasta. Gdzie tutaj jest sprawiedliwość? – pyta pani Irena.
     Wysłaliśmy pytania w tej sprawie do Urzędu Miejskiego. Czekamy na odpowiedź.

RG
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • skoro nad weranda są okna, więc tam musi być też pokój i ktoś za niego tez płaci, to dlaczego pani ma mieć to za darmo? Proste proszę wziąć miarę i zmierzyć swoje metry, nikt nie zmusił Pani siłą do podpisania czegoś nie zgodnego z prawda? Taką samą odpowiedzialność za podpisane dokumenty ponoszą dwie strony, nie tylko urzędnicy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    31 7
    el222(2014-10-08)
  • Mieszkanka chciała być cwana i zrobić sobie dodatkowe darmowe pomieszczenie lecz jej nie wyszło. Tak to wygląda.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    32 9
    (2014-10-08)
  • Nie rozumiem problemu?! Jeśli okazało się, że mieszkanie ma 8 metrów kwadratowych więcej to powinna się cieszyć jeśli nie dostanie wyrównania za te 32 lata płacenia pomniejszonego czynszu! Referendum z 2013 roku spowodowała, że coraz więcej roszczeniowców domaga się swoich praw "na huki".
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    26 5
    Prorok.,Igor(2014-10-08)
  • Przykra sprawa, trzeba było cicho siedzieć u notariusza i nie byłoby sprawy. Zdjęcie ilustrujące tekst wskazuje, że pani zagospodarowała werandę jako rozszerzenie "ślepego" pokoju. Sama to przyznaje między wierszami - usunięcie drzwi, ogrzewanie - do tego wstawienie mniejszych plastikowych okienek (koszmarnie wyglądających w porównaniu z tymi poniżej) itd. Także rozumiem żal z powodu wyższej ceny mieszkania, ale pretensje można mieć tylko do siebie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    21 4
    kasaki(2014-10-08)
  • hm takich cwaniaków jest więcej widać że weranda ma cech pokoju jest ocieplona itp więc zalicza się do pokoju nic w tym dziwnego a co chciała pani miec jeden pokój gratis za werande tez trzeba płacić nic za darmo nie zawracaj kobieto ludziom gitary
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    19 2
    (2014-10-08)
  • Cwaniactwo nie popłaca. Przed wykupem miała być weranda. Dopiero po wykupie paniusia mogłaby sobie ją zagospodarować. Błąd pani, za który, niestety, musi pani zapłacic. To tak jak moja sąsiadka. najpierw wyremontowała mieszkanie komunaklne ZBK, wymieniła podłogi, okna i etc. a potem przystąpiła do wykupu i tu zdziwienie, ze. .. standart mieszkania się podniusł i więcej trzeba zapłacic. Ludzie myślcie, najpierw wykup a potem remont. NIGDY ODWROTNIE!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    26 1
    BobRozważny(2014-10-08)
  • a swoją drogą mieszkanie ZBK to chyba dla biednych ludzi?? Nie rozumiem czemu są sprzedawane takie mieszkania. Przecież jak Cię stać to nie powinno się korzystać z zasobów ZBK. Ja za darmo mieszkania nie dostałam a nie zarabiam milionów. Ale może nie rozumiem idei ZBK. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    20 4
    (2014-10-08)
  • Nie miała baba kłopotu kupiła sobie. .. mieszkanie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    11 2
    (2014-10-08)
  • to jest tak jakby wliczono balkon który jest zabudowany! Kto przy zdrowych zmysłach wlicza w powierzchnię mieszkania balkon?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    9 10
    mweg(2014-10-08)
  • Nie dość że od państwa dostała chałupe jeszcze za komuny to jeszcze obrażona kapitalizm to płacić, komuna dawała za darmo, czas oduczyć się socjalizmu zwłaszcza myślenia mi się należy gdzie inni muszą kredyt spłacać przez 30 lat
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    17 8
    NIESAMOWITE(2014-10-08)
  • Nie trzeba było zabudowywac przed wykupem werandy. Tak jest w kazdym miescie. Za zabudowaną werande sie płaci jak za normalne metry.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    13 3
    (2014-10-08)
  • współczuje, niestety tak to bywa, rzeczoznawcy sobie a urzędnicy sobie
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 3
    elbl(2014-10-09)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Clinex Glass
Płyn do mycia i dezynfekcji
Pieczątki Trodat
Clinex Floral