Niedziela 24-06-2018, imieniny Jana, Danuty
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Danie główne: smartfon w ryżu

 
Elbląg, Danie główne: smartfon w ryżu Marcin Banach ratuje z opresji telefony, tablety, latopy (fot. Anna Dembińska)
Rek

Telefony najczęściej upadają na … ścianę. Zdarza się też, że wpadają do … klozetu lub następuje ich zalanie … piwem. Fachowcy internetowi zalecają osuszanie ryżem, ich zdaniem pomoże również pozostawieniem urządzenia między marchewkami na parapecie w kuchni. - Nie polecam – mówi Marcin Banach, serwisant sprzętu elektronicznego, w ręce którego trafiają klejące się smartfony, spalone tablety, a czasem i … obsikany przez psa laptop.

Jak właściciel telefonu komórkowego najczęściej tłumaczy awarię sprzętu?
     - Najczęściej mówi, że „telefon upadł na ścianę” - opowiada Marcin Banach, serwisant sprzętu elektronicznego z Elbląga. - Klienci wstydzą się przyznać, że po prostu nim rzucili. Powodem – i tu znowu najczęściej – był chłopak. Po prostu, emocje podczas kłótni wymknęły się spod kontroli. Są też telefony rozjechane – kontynuuje – ale tu powodem była nieuwaga. Często też smartfony wypadają ich właścicielom do … klozetu.
     Można uratować takiego „rozbitka” czy „topielca”?
     - Rozjechanego telefonu nie da się już raczej uratować, ale z podtopionym można spróbować – mówi serwisant.
     Często właściciele próbują najpierw na własną rękę osuszyć urządzenie.
     - Najpierw szukają porady w Internecie i zalany telefon suszą suszarką, bo na włosy to działa lub na kaloryferze. Później przynoszą do serwisu zalany telefon w paczce ryżu – opowiada Marcin Banach. - Bo ryż pochłania wilgoć. Tłumaczą, że trzymali telefon w ryżu całą noc, ale on się rano i tak nie włączył. Może trzeba było spróbować z ryżem brązowym?(śmiech)
     Z porad znalezionych w sieci korzystają także ci, którzy na własną rękę próbują wyjąć z telefonu baterię. Szybkie usunięcie baterii z urządzenia - w przypadku jego zalania -  może być skuteczne, ale...
     - Telefony nowszej generacji nie dają takiej możliwości, choć na filmikach w Internecie fachowcom udaje się baterię wyjąć. Jednak oni, zanim nakręcą filmik, rozmontowują aparat ze cztery razy – wskazuje Marcin Banach. - Później, faktycznie, wygląda to na bardzo prosty zabieg. Jednak my potem mamy telefon za 2 800 zł, który teraz może być co najwyżej przyciskiem do papieru. Dość drogim, trzeba przyznać.
     Dużo usterek urządzeń elektronicznych wynika z używania nieoryginalnych ładowarek.
     - Nieoryginalna ładowarka może zrobić takie zwarcie na płycie, że aż się płyta zwęgli i będzie do wyrzucenia. Pobite sprzęty są do naprawienia, no, chyba że jest to tablet niemarkowy i nie ma do niego części – mówi Marcin Banach.
     Zdarza się, że sprzęt idzie do kosza z innego powodu.
     - Raz miałem przypadek, że … pies nasikał na laptopa – wspomina serwisant. - Klient przyniósł sprzęt w worku, ja go „rozbierałem” w rękawiczkach. Jednak w połowie pracy dałem sobie spokój, smród był nieznośny. Klient ostatecznie też stwierdził, że już tego laptopa nie chce.
     Kiedy zepsutych sprzętów trafia najwięcej na stół serwisanta?
     - Zacznie się majówka, a po niej zaczną się zalane telefony – przewiduje Marcin Banach. - Jezioro? Też, bo telefon był w kieszeni właściciela, gdy ten próbował skoków do wody. Częściej jednak na aparat wylewa się sok lub piwo. Podobnie jest z laptopami. Trafiają do nas ze skrzeczącymi klawiszami. Klawiatura jest poklejona, ale da się ją oczyścić.
     A co z danymi z uszkodzonych telefonów, tabletów czy laptopów?
     - Dane da się odtworzyć, ale często okazuje się, że tracą one na wartości w momencie, gdy właściciel dowiaduje się, ile na to trzeba czasu poświęcić – mówi Marcin Banach.
     Marcin Banach, który naprawą sprzętu elektronicznego zajmuje się od lat (to również fach i pasja jego taty) przyznaje, że rozwój technologii utrudnia mu pracę:
     - Naprawy są coraz bardziej skomplikowane, bo producenci stosują np. wklejanie baterii lub zalewanie płyty głównej klejami. Jednak za tym ściganiem się w „nienaprawialnym” sprzęcie idą firmy, które produkują narzędzia do naprawy. I nadążają. Zobaczymy, do którego momentu dojdzie ta rywalizacja (śmiech).

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Serwis i oryginalne części Volkswagen
Serwis i oryginalne części Seat
Ubezpieczenia OC i AC
Citroen HADM Gramatowski już otwarty!