Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 25-11-2017, imieniny Katarzyny, Erazma
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

11.11.2017 11.11.2017

Danie główne: smartfon w ryżu

 
Elbląg, Danie główne: smartfon w ryżu Marcin Banach ratuje z opresji telefony, tablety, latopy (fot. Anna Dembińska)
Rek

Telefony najczęściej upadają na … ścianę. Zdarza się też, że wpadają do … klozetu lub następuje ich zalanie … piwem. Fachowcy internetowi zalecają osuszanie ryżem, ich zdaniem pomoże również pozostawieniem urządzenia między marchewkami na parapecie w kuchni. - Nie polecam – mówi Marcin Banach, serwisant sprzętu elektronicznego, w ręce którego trafiają klejące się smartfony, spalone tablety, a czasem i … obsikany przez psa laptop.

Jak właściciel telefonu komórkowego najczęściej tłumaczy awarię sprzętu?
     - Najczęściej mówi, że „telefon upadł na ścianę” - opowiada Marcin Banach, serwisant sprzętu elektronicznego z Elbląga. - Klienci wstydzą się przyznać, że po prostu nim rzucili. Powodem – i tu znowu najczęściej – był chłopak. Po prostu, emocje podczas kłótni wymknęły się spod kontroli. Są też telefony rozjechane – kontynuuje – ale tu powodem była nieuwaga. Często też smartfony wypadają ich właścicielom do … klozetu.
     Można uratować takiego „rozbitka” czy „topielca”?
     - Rozjechanego telefonu nie da się już raczej uratować, ale z podtopionym można spróbować – mówi serwisant.
     Często właściciele próbują najpierw na własną rękę osuszyć urządzenie.
     - Najpierw szukają porady w Internecie i zalany telefon suszą suszarką, bo na włosy to działa lub na kaloryferze. Później przynoszą do serwisu zalany telefon w paczce ryżu – opowiada Marcin Banach. - Bo ryż pochłania wilgoć. Tłumaczą, że trzymali telefon w ryżu całą noc, ale on się rano i tak nie włączył. Może trzeba było spróbować z ryżem brązowym?(śmiech)
     Z porad znalezionych w sieci korzystają także ci, którzy na własną rękę próbują wyjąć z telefonu baterię. Szybkie usunięcie baterii z urządzenia - w przypadku jego zalania -  może być skuteczne, ale...
     - Telefony nowszej generacji nie dają takiej możliwości, choć na filmikach w Internecie fachowcom udaje się baterię wyjąć. Jednak oni, zanim nakręcą filmik, rozmontowują aparat ze cztery razy – wskazuje Marcin Banach. - Później, faktycznie, wygląda to na bardzo prosty zabieg. Jednak my potem mamy telefon za 2 800 zł, który teraz może być co najwyżej przyciskiem do papieru. Dość drogim, trzeba przyznać.
     Dużo usterek urządzeń elektronicznych wynika z używania nieoryginalnych ładowarek.
     - Nieoryginalna ładowarka może zrobić takie zwarcie na płycie, że aż się płyta zwęgli i będzie do wyrzucenia. Pobite sprzęty są do naprawienia, no, chyba że jest to tablet niemarkowy i nie ma do niego części – mówi Marcin Banach.
     Zdarza się, że sprzęt idzie do kosza z innego powodu.
     - Raz miałem przypadek, że … pies nasikał na laptopa – wspomina serwisant. - Klient przyniósł sprzęt w worku, ja go „rozbierałem” w rękawiczkach. Jednak w połowie pracy dałem sobie spokój, smród był nieznośny. Klient ostatecznie też stwierdził, że już tego laptopa nie chce.
     Kiedy zepsutych sprzętów trafia najwięcej na stół serwisanta?
     - Zacznie się majówka, a po niej zaczną się zalane telefony – przewiduje Marcin Banach. - Jezioro? Też, bo telefon był w kieszeni właściciela, gdy ten próbował skoków do wody. Częściej jednak na aparat wylewa się sok lub piwo. Podobnie jest z laptopami. Trafiają do nas ze skrzeczącymi klawiszami. Klawiatura jest poklejona, ale da się ją oczyścić.
     A co z danymi z uszkodzonych telefonów, tabletów czy laptopów?
     - Dane da się odtworzyć, ale często okazuje się, że tracą one na wartości w momencie, gdy właściciel dowiaduje się, ile na to trzeba czasu poświęcić – mówi Marcin Banach.
     Marcin Banach, który naprawą sprzętu elektronicznego zajmuje się od lat (to również fach i pasja jego taty) przyznaje, że rozwój technologii utrudnia mu pracę:
     - Naprawy są coraz bardziej skomplikowane, bo producenci stosują np. wklejanie baterii lub zalewanie płyty głównej klejami. Jednak za tym ściganiem się w „nienaprawialnym” sprzęcie idą firmy, które produkują narzędzia do naprawy. I nadążają. Zobaczymy, do którego momentu dojdzie ta rywalizacja (śmiech).

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama