Niedziela 21-10-2018, imieniny Jakuba, Urszuli
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Wybory 2018

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Cichutko na szlaku. Słychać tylko plusk spadających liści. Cichutko na szlaku. Słychać tylko plusk spadających liści.

Dlaczego lubimy czytać o wojnie?

 
Elbląg, Dlaczego lubimy czytać o wojnie? Dlaczego lubimy czytać o wojnie wyjaśniał historyk i nauczyciel Piotr Imiołczyk (fot. dk)
Rek

Na to i inne pytania próbowaliśmy znaleźć odpowiedź podczas dzisiejszego (7 listopada) spotkania w ramach cyklu „Książki, które wstrząsnęły światem”, które poprowadził elbląski historyk i nauczyciel, Piotr Imiołczyk.

W przededniu Święta Niepodległości wracamy myślami do przeszłości, doceniając bohaterskie czyny naszych przodków, wspominamy czasy okrutnej wojny i walkę ginących na polu chwały żołnierzy. O tym, dlaczego lubimy czytać o wojnie, można było porozmawiać podczas dzisiejszego spotkania z elbląskim historykiem. Tym razem bohaterem wieczoru była książka Ericha Marii Remarque’a „Na zachodzie bez zmian”.
     - Remarque’a nie tyle interesuje przebieg samej walki, kto w niej uczestniczy, kto jest czyim wrogiem – mówi Piotr Imiołczyk. - Interesuje go los jednostki, a z tej pozycji wojna wydaje się absolutnym totalnym chaosem, absolutną, totalną zagładą, absolutnym dbaniem tylko i wyłącznie o swój własny interes. A ten interes na polu walki to nic innego jak tylko przeżyć.
     Inspiracją dla Remarque’a były dzieła innych wybitnych pisarzy. Wojna jako chaos pojawia się po raz pierwszy u Stendhala. Widziana z pozycji jednostki jawi się tu jako chaos, śmierć i strach. Obraz ten uzupełnił i zbudował na nowo Lew Tołstoj w „Wojnie i pokoju”.
     - W latach 1920 – 33 podobnych książek jak ta Remarque’a powstało około sześć tysięcy – mówi Piotr Imiołczyk. – Można by było ocenić ją jako banał. Dlaczego więc wywołała taką skalę emocji? „Na zachodzie bez zmian” to opowieść o klasie, która udaje się na wojnę. Wszyscy bohaterowie książki giną, a wraz z nimi i główny bohater. Jednak nie o samą opowieść tu chodzi – dodaje historyk. – Chodzi tu o to, co te osoby doznają. Najbardziej przerażające jest to, gdy główny bohater uświadamia sobie, że wszystko to, co było kiedyś tj. normalne życie przed wojną, nie ma już znaczenia. Jego pokolenie nie ma przyszłości. Dlaczego nie ma? Bo olbrzymia skala śmierci, jaką doznało podczas działań wojennych, zabiła w nim poczucie przeszłości i przyszłości. Pozostała jedynie teraźniejszość, a ona może skończyć się tylko śmiercią. Przerażające jest to, że wojna w sposób totalny potrafi zabić człowieka i jakby wbić go w teraźniejszość.
     Dlaczego więc tak bardzo lubimy czytać o wojnie? – Książki, w których wojna nie występuje, należą do rzadkości i mówiąc szczerze, są nudne – mówi historyk. - Jaka miłość czy pożądanie są bardziej plastyczne i pobudzające zmysły niż te, które toczą się w okowach wojny, olbrzymich scen batalistycznych i śmierci? Nie było epoki historycznej, w której wojna nie zostałaby opisana w jej rzeczywistym kształcie, w której romantyzm znikał wyjątkowo szybko, a cierpienie fizyczne i psychiczne, ból i strach trwały wyjątkowo długo.
     Nie ma więc nic lepszego niż dobra lektura na długie listopadowe wieczory.

dk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • Bo nic tak nie cieszy, jak cudze nieszczęście.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    0 0
    (2013-11-08)
  • To prawdziwy historyk z pasja ma przeogromna wiedze ktora przekazuje innym mialam okazje duzo sie od P. Imiolczyka nauczyc i za to dziekuje mu bardzo
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 0
    TO:)(2013-11-08)
  • Myślę, że nie masz tu racji. Można sobie poczytać o cudzym nieszczęściu w postaci zawodu miłosnego, utracenia majątku czy nawet dramatu miłości i przyjaźni w czasach wojny. Ale czytanie o masakrach wojennych opisanych w tak dosadny sposób, jak np. u Remarque'a, trzeba czasem rozkładać na raty - tak jest to ciężkie. Myślę, że - oprócz powodów podanych przez p. Imiołczyka, które zresztą nie do każdej literatury się odnoszą, bo np. w "Na Zachodzie. .. nie ma żadnego wątku romansowego - czytamy o wojnie, żeby lepiej ją poznać. W szkole uczą nas raczej o jej podniosłej stronie (i tylko w kontekście Polaków na wojnie - polski naród jako "mesjasz narodów", jako ofiary, jako napadnięci itp. ) w imię hasła "Bóg, honor, ojczyzna", w szkolnej literaturze nie ma takiej masakry na froncie, jak u Remarque'a, dlatego poznajemy zupełnie inny wymiar tragedii wojennej. Myślę też, że czytając o wojnie utwierdzamy się w przekonaniu, które chyba każdy normalny człowiek czuje pod skórą - że wojna jest zawsze złem totalnym, obojętnie jakie "korzyści" by przyniosła.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    0 0
    (2013-11-09)
  • Dla dzieci są gry wojenne w komputerze, gdzie maluch z radością rozwala przeciwnika, dla młodzieży są setki filmów w telewizorach z ludźmi, którzy się zabijaja, podpalają samochody i dają jakąś bardziej wesołą i emocjonującą rozrywkę niż czterej pancerni. Dla "dorosłych" są ustawki i zadymy pomeczowe i nie tylko, gdzie mogą w realu z radością przywalić maczetą lub pałą prawdziwemu, żywemu człowiekowi. Upieram się jednak, że cudze nieszczęście cieszy. Oczywiście nie wszystkich, ale wielu, bardzo wielu.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    0 0
    (2013-11-13)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Polar z haftem
Czapka z nadrukiem
Naszywki
Torba z nadrukiem elbląskiej Starówki