Środa 23-01-2019, imieniny Rajmunda, Ildefonsa
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Dzieci niepełnosprawne też zasługują na kochający dom

 
Elbląg, Dzieci niepełnosprawne też zasługują na kochający dom fot. Anna Dembińska
Rek

Zaadoptowała niepełnosprawnego Alanka ponad dwa lata temu. Początki nie były łatwe. Jednak dzięki czułej opiece i miłości rodziców dziecko błyskawicznie zaczęło robić postępy. Dziś ma szanse na normalne życie, a jego dzielna mama napisała książkę o najpiękniejszej przygodzie swojego życia, jaką była adopcja niepełnosprawnego chłopca. Pomóżmy jej ją wydać.

Dominika Kiejdo: Niedawno napisałaś książkę. Z potrzeby serca. Nie jest to zwyczajna lektura. Opowiada o adopcji Alanka, dziecka niepełnosprawnego, które nagle trafiło do Twojej rodziny.
     Magdalena Madeja: Z napisaniem książki nosiłam się już od dawna, jeszcze przed adopcją Alanka. Moje życie jest bogate w trudne doświadczenia. Kiedyś byłam samotną matką, do wielu rzeczy doszłam sama, ciężką pracą. Wiele osób namawiało mnie, żebym to opisała w swojej książce i ja tę książkę wtedy napisałam. Nie puściłam jej jednak w obieg. Kiedyś natknęłam się na książkę pt. "Z życia rodziny adopcyjnej". Po jej przeczytaniu stwierdziłam, że jest ona napisana tak banalnym językiem, że uwierzyłam, że jak też mogę napisać podobną. Książka opowiadała o adopcji zdrowych dzieci. Pomyślałam sobie wtedy, że chyba przyszedł czas właśnie na mnie. W internecie jest wiele stron i historii poświęconych adopcji dzieci, zdrowych dzieci. Nigdy nie spotkałam się ze stroną nawołującą do adopcji dziecka niepełnosprawnego. A przecież takie dzieci też powinny mieć szansę na normalne życie. Z reguły są jednak one skazane na samotne życie w ośrodkach.
     
     - O adopcji dzieci z niepełnosprawnością mówi się niewiele. A Ty w tym temacie masz już duże doświadczenie.
     - W zasadzie nie wiem, czy na rynku jest jakakolwiek książka na temat, jak wygląda życie rodziny adopcyjnej dziecka z niepełnosprawnością. Dlatego uznałam, że trzeba przełamać ten stereotyp i rozwiać wszelkie obawy przed podjęciem decyzji o takiej adopcji. Uznałam, że czas napisać o tym książkę. Chciałabym, by dotarła ona do jak największej liczby osób, zwłaszcza kandydatów na rodziny zastępcze czy rodziny adopcyjne. By pokazać, że można.

  Dwuletni Alanek, fot. archiwum prywatne Dwuletni Alanek, fot. archiwum prywatne


     
     - Nie miałaś żadnych obaw przed adopcją Alanka? Przypomnijmy, że w dziesiątej dobie życia Alanek wypadł swojej biologicznej matce z wózka. Nie dawano mu szans na przeżycie. Gdy przeżył operację, lekarze prognozowali, że będzie dzieckiem leżącym. Nie dawali mu większych szans.
     - Rokowania nie były zbyt dobre. Lekarze mówili, że Alan będzie w stanie wegetatywnym. Pytali się nas, czy zdajemy sobie sprawę z tego, czego się podejmujemy. Że będzie to dziecko leżące, patrzące tylko w sufit. Nie będzie samo jadło, nie będzie mówiło, nie będzie chodziło. Bałam się wtedy tylko jednego. Zwrócono się do nas o przyjęcie Alana tylko dlatego, że jestem z zawodu pielęgniarką. Poczułam się wtedy w pełni odpowiedzialna za to, co stanie się z tym dzieckiem. Było to dla mnie spore obciążenie psychiczne. Miałam świadomość tego, że wychowanie takiego dziecka będzie trudne. Wiedziałam, że jest ono bardzo chore i wymaga intensywnej opieki. Nie bałam się podjąć tego wyzwania ani ciężkiej pracy związanej z opieką nad nim. Czułam jednak mocno, jak wielka odpowiedzialność na mnie ciąży.
     
     - Zanim poznałaś Alanka, nastawiałaś się z mężem na adopcję zdrowego kilkuletniego dziecka. Stało się jednak inaczej.
     - Zakładaliśmy, że przyjmiemy do siebie zdrowie kilkuletnie dziecko, żebym nie musiała rezygnować z pracy. Wszystko od samego początku układało się jednak zupełnie inaczej niż zakładaliśmy. Stąd tytuł mojej książki "Kalejdoskop pewnego życia".
     
     - Zupełnie inaczej potoczyły się także losy Alanka. Wbrew prognozom lekarzy chłopiec zaczął dobrze się rozwijać, a wkrótce stanie na własnych nogach... O czym możemy dowiedzieć się w Twojej książce.
     - Zastosowaliśmy pewną terapię, o której piszę w swojej książce. To bardzo prosta terapia, nie wymagająca wielkiego wysiłku, nakładów finansowych czy interwencji lekarzy specjalistów, a przyniosła ogromne rezultaty w rozwoju Alanka. W książce opisuję pierwszy najtrudniejszy rok życia Alanka. Pokazuję krok po kroku, jak pięknie się rozwijał, można powiedzieć, ze rozkwitał z dnia na dzień. Znajdziemy tutaj też wiele zabawnych elementów. Opisane są kąpiele, wyjaśniam, dlaczego tak wyglądały i czemu miały służyć. Pokazuję elementy, jakie wprowadziłam w swoim domu, żeby żaden z członków mojej rodziny nie czuł się wykluczony w nowej sytuacji, jaką była adopcja chorego dziecka.
     
     - Wasza terapia przyniosła pożądany efekt. Dziś to dziecko, któremu lekarze nie dawali żadnych szans, samo je, zaczyna mówić, samodzielnie staje przy meblach...
     - Alanek ma dziś 2 lata i 4 miesiące. Rozwija się dobrze. Obecnie raczkuje, przy meblach sam podniesie się do pozycji stojącej. Czekamy na ortezy, które mają mu ułatwić chodzenie i utrzymanie równowagi. Intelektualnie rozwija się dobrze, zaczyna mówić, sam je. Nie wymagam od niego, żeby był omnibusem. Dla mnie i tak już jest mistrzem samego siebie. Zniknęły także napady padaczkowe. Pewne jest, że będzie chodził, nie będzie to może chód idealny, ale dla nas nie jest to ważne. Największym problemem na razie jest przykurcz lewej rączki, ale z tym też sobie poradzimy. Patrząc na to, jakie rokowania były na początku, Alan jest w świetnej kondycji, jest zaprzeczeniem tego, co o jego stanie zdrowia mówili lekarze.
     
     - Wracając do Twojej książki. Napisałaś ją. Miałam zaszczyt jako pierwsza ją przeczytać. Jednak żeby książka mogła ukazać się na rynku, potrzebne są pieniądze.
     - Jest wydawnictwo, które bardzo chętnie by ją wydało. Bardzo podoba mu się treść. Ujęło to tak, że jest to książka napisana miłością. Bardzo się z tego ucieszyłam, ale przerosły mnie koszta wydania książki. Na wydanie tysiąca egzemplarzy potrzebna jest kwota 7350 zł. Założyłam zbiórkę na zrzutka.pl, ponieważ wydanie książki z własnych pieniędzy jest ponad moje możliwości, a nie ukrywam, że moim marzeniem jest jej wydanie. Jestem przekonana, że opowiadając naszą historię, pomoglibyśmy wielu rodzicom podjąć decyzję o adopcji dziecka niepełnosprawnego. Taki jest cel tej książki. Chcę nią pokazać, że nie warto bać się podjęcia takiej adopcji, bo niepełnosprawne dzieci też powinny mieć szansę na znalezienie kochającego domu. Niektórzy boją się kwestii finansowych związanych z opieką nad dzieckiem niepełnosprawnym. Nigdy jednak nie pozostajemy z tym sami. Są fundacje, są ludzie, którzy pomagają. Można na wiele sposobów skorzystać z pomocy. Wiele rzeczy jest do przeskoczenia. Kwestia tego, jakie mamy nastawienie.
     
     "Czy warto pomóc Pani Magdzie w wydaniu książki „Kalejdoskop pewnego życia”, żeby każdy mógł ją przeczytać? Oczywiście, że warto! Miałam przyjemność przeczytać przygotowany egzemplarz i przeczytałam go jednym tchem. Po prostu nie mogłam się od niej oderwać, mimo że znałam historię Alanka. Wszystkie słowa, emocje zawarte w książce trafiały do mnie tak mocno, że nie mogłam skończyć na pierwszej stronie. Napisałam Pani Magdzie, żeby nie kończyła na pierwszym tomie i już zaczęła pisać następną książkę, bo każdy będzie chciał wiedzieć, jak potoczyły się dalsze losy naszego bohatera. Z uwagi na duże koszta związane z wydaniem książki zachęcam i proszę wszystkich o wsparcie finansowe (wystarczy wejść na stronę i dokonać wpłaty), które umożliwi dotarcie z przekazem na temat adopcji oraz rodzicielstwa zastępczego dzieci niepełnosprawnych do potencjalnych rodzin adopcyjnych. Jeśli masz w sobie niekończące się pokłady empatii, energii i chęci zdobywania nowych wyzwań oraz doświadczeń w opiece nad dziećmi, zbuduj dzieciom pozbawionym opieki ich biologicznych rodziców dom pełen ciepła, bezpieczeństwa i wiecznego uśmiechu. Rodzina zastępcza jest formą czasowej opieki do momentu, aż rodzice biologiczni nie rozwiążą sytuacji kryzysowej, w jakiej się znaleźli i jaka stworzyła zagrożenie dla bezpieczeństwa ich dzieci. Osoby chętne do tworzenia rodzin zastępczych w celu uzyskania dokładnych informacji – proszone są o kontakt z Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Elblągu, przy ul. Komeńskiego 40, w poniedziałki, wtorki i czwartki w godzinach od 7.30 do 15.30, w środy w godzinach od 7.30 do 17.00, w piątki w godzinach od 7.30 do 14.00. (tel. 55 233 62 82 wew. 17 lub 22)" Magdalena Paradowska, kierownik Zespołu ds. Rodzinnej Pieczy Zastępczej.

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Kalendarz Książkowy A5 Firmowy
Kalendarz Książkowy z Grawerem
Żarówki LED
Pieczątki Firmowe