Piątek 14-12-2018, imieniny Jana, Alfreda
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Rek

Dzień Dziecka Utraconego

Elbląg, Dzień Dziecka Utraconego fot. AD
Rek

Dzień 15 października ma szczególne znaczenie dla dużej grupy rodziców. Jest to dzień pamięci o ich zmarłych dzieciach. W Polsce każdego roku tragedia ta dotyka wiele rodzin: 40 tysięcy kobiet przeżywa poronienie, 2 tysiące dzieci rodzi się martwo, a kolejne 5 tysięcy nie dożywa swoich osiemnastych urodzin z powodu chorób i wypadków. Śmierć dziecka – bez względu na jej przyczynę czy wiek dziecka – jest wydarzeniem, które zostawia ślad na całe życie.

Wsparcie, jakie mama i tata otrzymają w dniach tuż po śmierci dziecka, ma kolosalne znaczenie dla przeżycia całej żałoby. Dlatego tak ważne jest, aby personel medyczny, który towarzyszy rodzicom w momencie śmierci dziecka, był przygotowany do niesienia emocjonalnego wsparcia osieroconym rodzicom. To od postawy lekarza, pielęgniarki, położnej oraz od atmosfery, którą stworzą w szpitalu, zależy, czy rodzice ten bolesny czas będą wspominać spokojnie, czy jako czas dodatkowej traumy.
     Specjaliści zajmujący się zagadnieniami związanymi z żałobą podkreślają istotę pożegnania ze zmarłym. Dlatego tak ważne jest, aby w szpitalu rodzice mieli godne warunki do powiedzenia „żegnaj” swojemu ukochanemu dziecku. Mama, jeśli tylko chce, powinna móc dostać maluszka na ręce na tyle czasu, ile sama uzna za stosowne. Pożegnanie to powinno odbyć się w intymnej atmosferze. Dobrze, jeśli w szpitalu, wzorem tego, co jest dostępne na zachodzie Europy, jest specjalna sala, gdzie rodzina może pożegnać się z maluszkiem. Personel medyczny może również pomóc rodzicom poprzez stworzenie pamiątek po zmarłym dziecku, np. odbić stópki i rączki na kartce czy zaproponować zrobienie zdjęć. Tego typu pamiątki mają kolosalne znaczenie w procesie emocjonalnego zdrowienia osieroconego rodzica.
     Niestety, w naszych szpitalach nadal dominuje postawa, która zniechęca matkę do takich zachowań. Od rodziców oczekuje się, żeby jak najszybciej zapomnieli o zmarłym dziecku i żyli tak, jakby nic się nie stało. Oczekiwania te – wyrażane zarówno przez personel medyczny, jak i ogół społeczeństwa – są zupełnie nierealne i raniące. W przypadku poronienia rodziców próbuje się także odwodzić od zorganizowania pogrzebu dziecka, mimo że przepisy prawa pozwalają na pochówek bez względu na jego wiek czy wielkość. Zapomina się, że bez grobu żałoba jest o wiele trudniejsza.
     Stowarzyszenie Rodziców po Poronieniu prowadzi w październiku bieżącego roku kampanię w szpitalach pod hasłem „Proszę, pomóż mi pożegnać się z dzieckiem...”. Do szpitali trafią ulotki, plakaty oraz broszury dotyczące pracy z pacjentką doświadczającą przegranych narodzin.
     Dziś (15 października) o godzinie 18 w kościele p.w. Świętej Trójcy przy ul. Kieleckiej na Zatorzu odbędzie się msza Św. w intencji rodzin zmarłych dzieci.
     
     
AP
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • niestety prawda. My przeżyliśmy poronienie pierwszego dziecka w czwartym miesiącu ciąży i żona przez kilka następnych miesięcy nie mogła się otrząsnąć. Strata była tym dotkliwsza że staraliśmy sie o dziecko przez blisko rok. Dziś powiedziałbym że w przypadku żony była to jesli nie depresja to jej zaawansowane początki. Nikt w szpitalu nawet nie starał sie przybrać współczującego tonu, nie mówiąc o pytaniu czy chcemy pożegnać dziecko, nie wspominając już o możliwości pochówku (?!). Nie znam się na psychologicznych metodach stosowanych w takich przypadkach pozwalających na w miarę szybki powrot do tzw. normalnego życia ale z punktu widzenia niedoszłego ojca trudno jest stwierdzić czy pożegnanie martwego zarodka spowodowałoby łatwiejsze poradzenie sobie z żalem po jego stracie, ponieważ mężczyzna naturalnie przybiera rolę pocieszyciela o wiele bardziej to wydarzenie przeżywającej kobiety. Myślę że jeszcze trudniej byłoby gdyby dziecko było starsze lub zmarło przy porodzie. Nie mniej, mimo tego że nie było to tak dawno (2005 rok), wówczas zabieg usunięcia martwego płodu był traktowany jak usunięcie wyrostka robaczkowego czy czegoś jeszcze bardziej błahego. Nie wiem jak jest teraz, ale zważywszy na bardzo powolny charakter zmian ludzkiej mentalnosci mogę przypuszczać że niewiele się w tej kwestii zmieniło. Dziś mamy dwoje dzieci i właśnie zdałem sobie sprawę że rzadko wspominam tamto wydarzenie. Pozdrawiam wszystkich rodziców którzy przeżyli coś podobnego. Nie zazdroszczę Wam.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-10-15)
  • nie zmienilo sie nic. .. znieczulenie zabieg sen jak nic nie boli do domu. .. brak pytan brak wspolczucia. .. lacze sie z Toba w bolu i zazdroszcze tej dwojki. .. pozdrawiam was. .. dbaj o zone nawet kiedy minie 10 czy 20 lat ona wciaz bedzie pamietac. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    fghj(2010-10-15)
  • Ja też w 2005 roku leżałam w szpitalu, bo byłam już po terminie. Przyjechała kobieta która poroniła !! I niestety tak jak pan napisał, nikt z personelu nawet się nie zapytał jak ona się czuje po stracie maleństwa. I jeszcze na domiar złego położyli tą panią w sali w której inne pacjentki również tak jak ja czekały na poród !!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-10-15)
  • Ja swoje pierwsze dziecko straciłam pod presją innych, późniejsze próby zajscia w ciążę przypłaciłam depresją. Nie powiodło się również kilka prób zapłodnienia pozaustrojowego. .. .ale w końcu zostałam mamą. Dzisiaj z perspektywy czasu i zaobserwowanych wydarzeń wiem jedno że żaden szpital w którym byłam poza kliniką w Białymstoku nie zaproponował mi pomocy psychologicznej.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Juantorena(2010-10-15)
  • a ja bym chciala opowiedziec o wszystkim jakiemus specjaliscie. .. psychiatrze czy psychologowi ale nie wem gdzie mam sie udac i nie mam pieniedzy by moc isc prywatnie. .. moglby mi ktos polecic naprawde kogos zaufanego. .. potrzebuje pomocy. minal rok a ja wciaz mam problem z tym co sie stalo ze soba ze wszystkim. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    fghj(2010-10-16)
  • Mało kto wie, i spzitale też o tyum nie mówią, sama nie wiem czemu- z wygodnictwa moze, ze rodzice mają prawo do pochówku dizecka, które stracą w drodze poronienia. Tyle, z e muszą to powiedziec w szpitalu, z e chca pochowac. Takie jest prawo polskie, którym oczywiscie nikt w szpitlau nie informuje, bo po co- wygodniej i łatwiej jest wyskrobiny z macicy wrzucic do worka i już. Rodzice- znajcie swoje prawa i upominajcie sie o nie. Pochówek jest mozłiwy, własnie na życzenie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-10-17)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Podpis elektroniczny zestaw na 2 lata (bez czytnika)
Domena funkcyjna .com.pl
Hosting WWW BIZNES
Konto poczty elektronicznej