Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 16-01-2018, imieniny Włodzimierza
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Elbląska strefa zero

 
Elbląg, Elbląska strefa zero (fot. Michał Skorupa)
Rek

Mieszkańcy ulicy Fabrycznej skarżą się, że nie mogą liczyć na pomoc władz miasta i ze wszystkimi problemami muszą sobie radzić sami. Dzikie wysypisko czy woda stojąca na podwórku przed blokiem to tylko część kłopotów, z jakimi przyszło się im się borykać.

Dawniej w budynku przy ulicy Fabrycznej 25 znajdował się warsztat samochodowy. Na początku sierpnia pustostan, który należał do Zarządy Budynków Komunalnych w Elblągu, na mocy wcześniejszego porozumienia z jednym z deweloperów, został rozebrany. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że – jak twierdzą mieszkańcy, część materiałów po rozbiórce pozostawiono na podwórku przed blokami mieszkalnymi.
     - Co prawda miasto rozebrało pustostany, ale gruzowisko pozostało. Obecnie przez okna widzimy wysypisko śmieci. Naprzeciw powstał nowy blok. Deweloper uprzątnął teren wokół tej inwestycji, natomiast my nadal nie możemy się doprosić pomocy od miasta – mówi jedna z mieszkanek ulicy Fabrycznej. - Zostaliśmy okłamani, ponieważ po rozbiórce teren miał zostać uprzątnięty i ładnie zagospodarowany. Tymczasem wszystko jest rozjeżdżone i rozkopane. Część cegieł z rozbiórki wywieziono, natomiast pozostałe elementy konstrukcyjne pozostawiono na jednej wielkiej hałdzie, która ciągle się powiększa. Ludzie, korzystając z okazji, wyrzucają tu niepotrzebne meble i urządzenia, aby nie płacić za ich wywóz. Rozbiórka trwała moment, około trzech dni. Materiały pozostałe po tych pracach leżą już ponad miesiąc, a ludzie sprzątają piwnice i dokładają coraz to nowe graty – dodaje.
     Według dyrekcji Zarządu Budynków Komunalnych, na zlecenie którego zostały wykonane prace, elementy pochodzące z rozbiórki zostały uprzątnięte z danego terenu zgodnie z umową, a pozostałe śmieci pochodzą wyłącznie od okolicznych mieszkańców.
     - Zgodnie z zapisami porozumienia materiały pozostałe po rozbiórce zostały wywiezione i zutylizowane, a teren został uprzątnięty i wyrównany. Na terenie tym znajdują się inne nieczystości stałe, zgromadzone prawdopodobnie przez mieszkańców okolicznych bloków oraz osoby postronne. Nieczystości te zostały zebrane i posegregowane jeszcze przed rozpoczęciem prac rozbiórkowych – mówi Artur Adamczuk, dyrektor ZBK w Elblągu. Dyrektor zapewnia, że pozostałe nieczystości zostaną wywiezione, gdy znajdą się pieniądze na ten cel. Kiedy? Nie wiadomo.
     Niestety, góry śmieci to nie jedyne zmartwienie mieszkańców feralnej ulicy. - Największym problemem jest dla nas kałuża, z którą borykamy się już od kilkunastu lat. Po opadach woda przybiera, ponieważ nie ma tu żadnego odpływu. Często przesiąka ona do piwnic i zalewa wszystko, co się w nich znajduje łącznie z opałem na zimę. Niektórzy żartują, że mamy własne oczko wodne, tylko że sprawa jest poważna i ludzie przez to cierpią – opowiada mieszkanka jednego z bloków przy ulicy Fabrycznej.
     Problem był zgłaszany do zarządcy nieruchomości już wiele razy, niestety bez skutku.

  (fot. Michał Skorupa) (fot. Michał Skorupa)


     - Mieliśmy nadzieję, że przy okazji robót hydrotechnicznych na głównej ulicy, rozwiążą również nasz problem. Zamiast zrobić zwykły drenaż, wszyscy chodzą i rozkładają ręce, żartując że mamy własne oczko wodne. Całoroczna kałuża jest tu jedyną atrakcją dla dzieci, dla których taplanie się w błocie jest doskonałą zabawą. Pamiętam, że odkąd tu mieszkam, borykamy się z zalewaniem piwnic. Przez te wszystkie lata mimo próśb mieszkańców nikt nie podjął próby rozwiązania problemu – mówi jedna z lokatorek.
     Dyrektor Zarządu Budynków Komunalnych potwierdza, że sprawa jest mu znana. - Zadanie tego typu nie może być obecnie zrealizowane, z uwagi na ograniczone środki finansowe na realizację wszystkich potrzeb mieszkańców – stwierdził w przesłanej do naszej redakcji odpowiedzi.
     Lokatorzy są przyzwyczajeni do takiego obrotu sprawy i twierdzą, że są bezsilni w rozmowach z zarządcą budynków.
     - Od wielu lat nie możemy doprosić się również stworzenia małego placu zabaw dla dzieci. Urzędnicy zasłaniają się argumentem, że szybko zostanie on zdewastowany. Przecież w każdym miejscu w Elblągu plac zabaw może zostać zdewastowany, i nie jest to powód aby zabierać dzieciom możliwość do normalnej i bezpiecznej zabawy. Zwracaliśmy się także z prośbą o założenie monitoringu na ulicy. Napisaliśmy nawet w tej sprawie petycję, która również nie uzyskała aprobaty. Jesteśmy zapomniani w mieście, taka elbląska strefa zero – skarży się lokatorka z pobliskiego domu.
     Kolejne kłopoty mogą pojawić się po oddaniu do użytku nowo wybudowanego bloku mieszkalnego, który sąsiaduje ze starymi budynkami przy Fabrycznej. Lokatorzy starej części ulicy, obawiają się, że inwestor zagrodzi część terenu zagradzając tym samym jedyne dla nich przejście do ulicy Tysiąclecia. Natomiast ludziom, którzy niedługo wprowadzą się do mieszkań w nowym obiekcie, zacznie zapewne doskwierać dym z pieców opałowych sąsiadów ze starych bloków, w których nadal nie ma centralnej sieci grzewczej.

Michał Skorupa
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama