Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 23-02-2018, imieniny Polikarpa, Romy
 
Rek

UWAGA!

Gra o życie

 
Elbląg, Gra o życie Człowiek stojący nad krawędzią czeka na pomoc. Rękę po jego życie wyciąga negocjator (fot. własna)
Rek

„(…) Napotykamy ludzi, których świat pęka i rozpada się. Tracąc z oczu cel stają na krawędzi życia. Biorąc ten świat w dłonie, pomagamy odnaleźć drogę ku wewnętrznej harmonii i dajemy nadzieję.” Ten cytat, po raz pierwszy, usłyszałem na kursie policyjnych negocjatorów w Szczytnie – mówi jeden z elbląskich policjantów. – Pamiętam, jak po kilkugodzinnej symulacji szkolący nas mężczyzna głośnym tonem zapytał: Co trzymasz w ręce?! No co? Co trzymasz w ręce?! - dodał jeszcze głośniej. – Życie. Trzymasz w ręce jego życie...

Specyfika policyjnych negocjacji polega na tym, że w punkcie wyjścia pomiędzy stronami jest przepaść. Wydaje się ona nie do przebycia, ponieważ interes stron jest zawsze sprzeczny. Początkowo sprawca incydentu ma wszystkie argumenty, natomiast negocjator nie ma nic, ale chciałby, aby ten… oddał mu wszystko. Rozpoczynają się zatem, długie i żmudne rozmowy, w których odchodzi się od siłowej konfrontacji.
     - Można postawić pytanie dlaczego, w pierwszej kolejności, wykorzystuje się negocjatorów policyjnych do rozwiązania tych sytuacji, a nie grupy taktyczne, antyterrorystyczne, które są świetnie przygotowane do szybkiego i widowiskowego spacyfikowania sprawców sytuacji kryzysowych - mówi elbląski policjant - negocjator. -  Otóż negocjujemy, aby uniknąć niebezpieczeństwa. Kiedy rozmawiamy – sprawca nie krzywdzi zakładników, nie krzywdzi siebie, mamy możliwość przekonania, by odstąpił od wcześniejszego zamiaru.
     W praktyce, większość sytuacji, do których wzywani są policyjni negocjatorzy dotyczy prób samobójczych. Zwykle jest wtedy ciemno,  zimno, pada deszcz, a zdarzenie ma miejsce na moście, wiadukcie lub innym wysoko położonym miejscu. W Elblągu w 2012 roku negocjatorzy byli wzywani trzykrotnie do osób, które znalazły się właśnie na krawędzi, także życia. Negocjacje, na szczęście, zakończyły się pozytywnym finałem.
     Negocjatorzy działają zawsze jako zespół.
     - To od was zależy, co powiecie takiej osobie. Słowa są waszą jedyną bronią, nawet nie bronią, one są narzędziem – tłumaczył na innym szkoleniu specjalista od negocjacji. - Konwencja Brudnego Harrego w stylu „Jak chcesz to skacz” ...hmm… A co, gdy on skoczy? Zabije się, a ty odpowiesz za podżeganie do samobójstwa… To nie o to chodzi - stwierdził. - „Trzymasz w ręce jego życie” – pamiętaj o tym. Naszym celem jest pomoc takiej osobie. Pomoc w wyjściu z sytuacji, w której się znalazła - podkreślał.
     Najczęściej zadawanym negocjatorom pytaniem jest: „Co mu powiedziałeś?” albo  „Czy naprawdę chciał skoczyć?”
     - Nie da się na nie odpowiedzieć - mówi elbląski policjant. -  Bo tak naprawdę, może po prostu nie być na nie odpowiedzi. Negocjatorzy są często postrzegani jako ktoś, kto może zmanipulować osobę – tak nie jest - zapewnia. - Nie używamy sztuczek, nie oszukujemy. Naszym zadaniem jest uspokoić osobę, doprowadzić do tego, aby trochę opadły emocje, jakie jej towarzyszą, a w to miejsce przyszła refleksja i bardziej racjonalne myślenie. O to w tym wszystkim chodzi. Wtedy możemy pomóc.
     W Komendzie Miejskiej Policji w Elblągu działa zespół składający się z czterech negocjatorów. Szkolą się, by skutecznie nieść pomoc. Przed Euro 2012 elbląscy policjanci, w tym także negocjatorzy, brali udział w ciekawym ćwiczeniu w Zamościu.
     - W scenariuszu ćwiczenia był autobus z zakładnikami uprowadzony przez uzbrojoną grupę sprawców - mówi uczestnik szkolenia - negocjator. - Odwzorowano w nich realizm sytuacji. Zakładnicy, którymi byliśmy także my, spędzili w „uprowadzonym” pojeździe kilkanaście godzin. Przeżyliśmy szturm grup antyterrorystycznych oraz ewakuację z zagrożonego miejsca - opowiada dalej. - We wspólnym przedsięwzięciu uczestniczyli policjanci z Hiszpanii, Niemiec oraz Ukrainy. To było ciekawe doświadczenie - przyznaje elbląski policjant.

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Reklama