Piątek 19-10-2018, imieniny Jana, Pawła
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Wybory 2018

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Sadowa o poranku Sadowa o poranku

Granie w orkiestrze jest dla mnie magiczne (Młodzi zdolni, odcinek 13)

 
Elbląg, Granie w orkiestrze jest dla mnie magiczne  (Młodzi zdolni, odcinek 13) Maja Andrzejewska (fot. Michał Skroboszewski)
Rek

 Maja Andrzejewska mówi, że jest osobą zamkniętą, ale muzykę przeżywa bardzo emocjonalnie. Na skrzypcach gra od dziecka, a na swoim koncie ma m.in. występ z Narodową Orkiestrą Kameralną Słowacji.

Anna Kaniewska: - Naukę gry na skrzypcach rozpoczęłaś w wieku 6 lat. Dlaczego najbliżsi posłali Cię do szkoły muzycznej?
     Maja Andrzejewska:
- W mojej rodzinie nie ma tradycji muzycznej, chociaż moja mama gra na fortepianie. Jako dziecko również chciałam grać na tym instrumencie. W szkole miałam do wyboru skrzypce lub wiolonczelę. Wybrałam skrzypce, wbrew mojemu ojcu, który opowiadał się za wiolonczelą. Dzisiaj wiem, że był to dobry wybór. Gdy zaczęłam osiągać pierwsze sukcesy, to zaczęłam o tym myśleć na poważnie. Już w okresie gimnazjum wiedziałam, że zwiążę swoje życia z muzyką.
     
 - Brałaś udział w wielu konkursach, udało Ci się zdobyć sporo nagród. Po raz pierwszy zostałaś nagrodzona na Konkursie Skrzypcowym Polski Północnej. Co czułaś?

     - To była ogromna radość, duma i motywacja do dalszej pracy. W tamtym czasie byłam już oswojona z sytuacją konkursową i wiem, że jeśli nie zdobyłabym wtedy żadnej nagrody, to nie byłabym specjalnie rozczarowana. Na konkursach bywa różnie. To są specyficzne sytuacje. Bardzo ważne jest środowisko, w którym dany konkurs się odbywa. Oczywiście cała sprawa jest tajemnicą poliszynela. Są profesorowie, którzy jeszcze próbują zachować twarz, ale są również tacy, którzy nie kryją się z koneksjami.
     
     - Stresujesz się występami?
     - Jestem osobą zamkniętą, ale muzykę przeżywam bardzo emocjonalnie. Występy mnie stresują. Chociaż wiele osób mi mówi, że tego stresu w ogóle po mnie nie widać. Może to kwestia adrenaliny, która też uzależnia. Im więcej występów mam na koncie, tym bardziej zdaję sobie sprawę, że to jest prawdziwa szansa, aby się pokazać. Na wszystkie moje występy i konkursy jeździłam z tatą. Mamy już swoje specyficzne rytuały. Mój tata jest architektem i na muzykę patrzy tak jak na swój zawód, jest bardzo precyzyjny, o co nieraz się spieramy.
     
     - W 2010 roku na Międzynarodowym Konkursie Skrzypcowym im. Bogdana Warchala w Dolnym Kubinie na Słowacji zajęłaś I miejsce oraz zdobyłam dwie nagrody specjalne. W ramach wygranej w następnym roku zagrałaś z Narodową Orkiestrą Kameralną Słowacji. To chyba niezwykłe przeżycie?

     - Tak. Pierwszy raz wzięłam udział w tym konkursie w 2009 r. Wróciłam do domu bez nagrody. Przez kolejne dwanaście miesięcy wiele się zmieniło, ja zmieniłam nauczyciela. Pojechałam po drugi na konkurs z zupełnie innym nastawieniem. Dostałam bardzo ciekawy repertuar do zagrania, była to „Wiosna” Piazzolli. Udało się. Z orkiestrą współpracowało mi się świetnie. Granie w orkiestrze jest dla mnie magiczne. Gdy czuję, że za mną jest tyle osób, że oni grają ze mną i chcą, aby wszystko wyszło dobrze, to jestem naprawdę szczęśliwa.
     
     - Jaką muzykę najbardziej lubisz wykonywać?
     - Dużym wyzwaniem jest dla mnie granie muzyki współczesnej. Nie mam takiego nastawienia, że coś lubię bardziej, a coś mniej. Im utwór jest trudniejszy, tym rzetelniej do niego podchodzę. Na co dzień słucham innej muzyki: house, elektro, pop. Jeśli już sięgam po muzykę klasyczną, to jest to odbiór skupiony na technice.
     
     - Teraz jesteś na II roku studiów. Co dalej?
     - Przede wszystkim chciałabym się szkolić w Wiedniu czy Londynie. Myślę, że każdy kto skończył szkołę muzyczną, w końcu zacznie uczyć młodszych. Nawet jeśli uda mu się zrobić karierę solową, to nie będzie do końca życia tylko występować. Sama jeszcze nie wypróbowałam swoich zdolności pedagogicznych. Trochę mnie przeraża praca z małymi dziećmi. Nie wiem, czy miałabym cierpliwość.
     
     - Masz jeszcze jakieś inne zainteresowań oprócz muzyki?
 - Wracając do tej cierpliwości, a właściwie jej braku, to często mam zajawki, którymi niestety szybko się nudzę. Rysowałam, tańczyłam, jednak zawsze gdzieś to porzucałam, bo nie byłam dobrze zorganizowana i do tego zawsze brakowało czasu. Lubię podróżować. Dzięki muzyce zwiedziłam kilka krajów, m.in: Słowację, Czechy, Austrię, Niemcy, Francję.

,
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

RTV + SZAFA
Kuchnia nowoczesna
Kuchnia klasyczna
Kuchnia inna niż inne