Środa 14-11-2018, imieniny Emila, Wawrzyńca
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Wybory 2018

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

idzie zima pamiętajmy.... idzie zima pamiętajmy....

Inscenizacja Piekarczyka ma już 20 lat

 
Elbląg, Inscenizacja Piekarczyka ma już 20 lat Zdjęcie z inscenizacji z czasów, gdy jeszcze Stary Rynek nie był cały zabudowany (fot. nadesłana)
Rek

- Niedawno obliczyłem, że przez trzydzieści jeden lat pracy zawodowej jako nauczyciel zdążyłem zrealizować 174 inscenizacje historyczne, happeningi i wszelkie inne niedefiniowalne działania, które łączyć może tylko jedna wspólna cecha, mianowicie publiczność. Jednak żadne z tych działań nie jest tak szeroko identyfikowane z moim nazwiskiem i osobą jak inscenizacja pt. „Piekarczyk" - mówi Piotr Imiołczyk, elbląski historyk i organizator "Piekarczyka", który jutro (8 marca) po raz dwudziesty zaprasza dzieci pod Bramę Targową.

Zaczęło się niewinnie. Grupa młodzieży z nieistniejącej już szkoły, realizując film o Elblągu postanowiła włączyć do scenariusza scenę z Piekarczykiem, opisując prawdziwe i historyczne zdarzenie z 8 marca 1521 roku. Byłem ich opiekunem, a że mieliśmy kamerę, sfilmowaliśmy kilka scen pod Bramą Targową w dniu 8 marca 1997 roku. Ponieważ moi uczniowie byli przebrani w stroje z epoki, trochę elblążan się zatrzymało, by życzliwie przyglądać się naszej pracy. I dzieci i ja doszliśmy do wniosku, że może warto, by było stworzyć cykliczną inscenizację o nazwie Piekarczyk. I tak się ta historia zaczyna.
     
     Trudne początki
     Początki inscenizacji były trudne. Po pierwsze – nie wiedziałem, do kogo inscenizację skierować, kto ma być jej głównym beneficjentem. Borykały się z tym problemem pierwsze roczniki odtwórców. Strzałem w dziesiątkę okazały się dzieci z przedszkoli. Odbiorca wspaniały, wręcz fantastyczny. Dzieci z przedszkoli i klas wczesnoszkolnych na trwałe już pozostały głównymi beneficjentami Piekarczyka.
     Po drugie nie wiedziałem, ile przedszkoli jesteśmy w stanie zauroczyć i zaciekawić, zabawić inscenizacją i ile, co zważywszy na porę roku, ma ona trwać. Przyjąłem zasadę tzw. „siusiu-godziny”, czyli dzieci nie mogą przebywać poza przedszkolem nie więcej niż godzinę czasu. Ograniczało to oczywiście ilość przedszkoli do najbliższych, zgrupowanych wokół Starego Miasta. Takie rozwiązanie pozostało trwałe tylko przez cztery inscenizacje. Ot, po prostu pani dyrektor przedszkola na Zawadzie zaprotestowała przeciwko sytuacji, w wyniku której nie zapraszam wszystkich przedszkoli. Nie przyjęła do wiadomości mojej argumentacji „siusiu-godziny” i przekonała mnie, iż problem jest rozwiązalny. Skapitulowałem. Zapraszam od tej pory wszystkie przedszkola. Czasami ciężko jest zapanować nad taką ilością dzieci, ale jaką radość zyskujemy ucząc je i bawiąc.
     Po trzecie wreszcie – nie wiedziałem jaką treścią wypełnić inscenizacje. Czy bardziej ma być to inscenizacja historyczna czy scenariusz zapełnić gagami wprost z klimatu teatru ulicznego. Po paru kolejnych inscenizacjach wypracowaliśmy zasadę „złotego środka”, w której zmieściliśmy i typowe historyczne pojedynki rycerskie przygotowane przez odtwórców historycznych i surrealistyczne „Komando Szalonych Torebek”, która niczym kosmiczna siła porządkując inscenizację, demoluje wszystko, co spotka na swojej drodze. W każdym roku moi uczniowie wprowadzają do inscenizacji coś nowego. Tak więc na bruk przed Bramą Targową trafić może i Charles Chaplin i walczący zawodnicy Sumo, dentysta z olbrzymimi kleszczami do wyrywania zębów oraz Adam i Ewa. Piekarczyk jako inscenizacja bywa szalony, lecz naucza albowiem mamy w nim i sceny hołdu lennego i postać króla Zygmunta Starego. Niezmiennie też, pierwsze przedszkole, które pod Bramę Targową trafi, uzyskuje przywilej wyznaczenia z grona własnych dzieci do roli Piekarczyka, własnego wychowanka.
     Wraz z liczbą wykonawców i publiczności rosła też z roku na rok elbląska Starówka, a puste przestrzenie wokół Galerii El zamieniały się w kamienice w parcelach przy ulicy Stary Rynek. Brama Targowa wypalona w wnętrzu również odzyskiwała zaszczytne miejsce na Starym Mieście. W Bramie Targowej brakuje jeszcze zawieszonej piekarskiej łopaty, jak to było do 1773 roku, ale temu w najbliższym czasie zaradzi Międzyszkolne Koło Historyczne.
     Z szacunkowych danych, jakie zebrałem, przez dwadzieścia lat oglądało Piekarczyka od 4 500 do 5 tys. dzieci, liczbę wykonawców określam na około 500.
     Oczywiście inscenizacji nie byłoby, gdyby nie koleżanki i koledzy nauczyciele, którzy corocznie zbierają dzieci z przedszkoli oraz szkół i przychodzą pod Bramę Targową. Jestem im za to bardzo wdzięczny. Dziękuję również tym wszystkim uczniom, którzy przez dwadzieścia lat przebierali się w kartony, różne dziwne i niebanalne stroje, wykazywały się odwagą, byle rozbawić elbląskie dzieci, czyli najwspanialszą publiczność, którą byle czym nie da się zadowolić. Szczególne podziękowania przekazuję panu Kazimierzowi Kałętkowskiemu, który fotografowany w scenie zbrojnego pojedynku z Piekarczykiem jako dowódca Krzyżaków pozostaje anonimowy, albowiem zawsze występuje w pełnym rynsztunku i jego lica zawsze hełm zasłania.
     
     Piekarczyk do końca świata
     
Nigdy nie sądziłem, że Piekarczyk jako inscenizacja trwale zapisze się w Elblągu. Dwadzieścia lat to jednak dużo, raptem o pięć lat jest młodszy od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Do I rozbioru Polski, elblążanie o Piekarczyku pamiętali i w co nie wątpię, z biegiem lat 8 marca zapisałby się na trwałe jako dzień miasta. Stało się jednak inaczej. Jednakże moim szczególnym powodem do dumy jest sam fakt powrotu do tradycji z XVI, XVII i XVIII wieku. Dla wszystkich elblążan niech będzie to dowód na istnienie więzi historycznych, takich, które są trwałe i doprawdy nikt ani nic, nas elblążan nie potrafi tych więzi pozbawić. A jeżeli i moja w tym skromna zasługa była, to niech w niebie nagrodzą, bo na taką nagrodę na tym łez padole nie liczę. Moi następcy, których się dochowałem, Piekarczyka prowadzić będą do końca świata i o dwa dni dłużej, i oby dzieci w elbląskich przedszkolach nigdy nie zabrakło.
     
     Śródtytuły pochodzą od redakcji
Piotr Imiołczyk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Żarówki LED
Kalendarz Książkowy z Grawerem
Kalendarz Książkowy z Grawerem
Kalendarz Książkowy A5 Firmowy