Środa 24-04-2019, imieniny Grzegorza, Horacego
 

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Jestem pisarzem samoukiem

 
Elbląg, Jestem pisarzem samoukiem
Waldemar Szostak (fot. AD)

Jest mieszkańcem Domu Pomocy Społecznej „Niezapominajka”, człowiekiem o wielu pasjach. Kocha ludzi i piękno, które go otacza. Drzemią w nim też zdolności dziennikarskie. Niedawno napisał swoją biografię, bo jak sam mówi, jego życie było barwne i bardzo go doświadczyło.

Pisarz samouk
     Waldemar Szostak, bo o nim mowa, jest pisarzem samoukiem. Z powodu choroby nie udało mu się zdobyć żadnego wykształcenia, jednak pewnego dnia jego pisarskie zdolności dały znać o sobie. Przez osiem lat pracował w lokalnej gazecie „Głos Wolsztyna”: - Kiedyś w moim życiu miało miejsce pewne zdarzenie – mówi Waldemar Szostak. - Wracałem właśnie od lekarza i postanowiłem się przejść. Zawsze lubiłem piesze wycieczki, a miałem 3 km do mojego miejsca zamieszkania. W pewnym momencie zachciało mi się usiąść, odpocząć. To, co wtedy zobaczyłem, przeraziło mnie. Chodziło mi przede wszystkim o naszą kulturę. Zamiast ławek zastałem tam same ich kikuty – dodaje. - Pomyślałem wtedy sobie, że przecież u nas w Wolsztynie jest redakcja. Wstąpiłem więc do niej i poprosiłem pracujących tam dziennikarzy, żeby napisali o naszej pseudokulturze. A oni na to, że może ja bym coś „naskrobał”. W ciągu dwóch tygodni powstał artykuł. Zaniosłem go i akurat była naczelna. Przeczytawszy moje wypociny zapytała mnie: „Waldek, czy ty kiedykolwiek miałeś do czynienia z dziennikarstwem?” Ja na to, że nie: „A dlaczego pani pyta?” – zapytałem. „No bo piszesz jak profesjonalista” – odpowiedziała. I od tamtego czasu zostałem rzecznikiem prasowym ludzi niepełnosprawnych. Byłem łącznikiem pomiędzy gazetą a tamtymi ludźmi. Z przerwami piszę do dzisiaj.
     
     Naznaczony przez chorobę

     Waldemar Szostak to dziś mieszkaniec Domu Pomocy Społecznej „Niezapominajka”. Do „Niezapominajki” trafił 15 lat temu po śmierci mamy. Najpierw zamieszkał u brata, w końcu jego domem stał się ośrodek na Toruńskiej. W rok po przyjeździe do Elbląga pochował brata, w kilka lat później zmarła bratowa. Został sam. Dziś jest duszą „Niezapominajki”, nie da się go nie lubić. Wszyscy wołają go tu po imieniu, mówią o nim z sympatią. Nic dziwnego, bo Waldek kocha ludzi i jest pozytywnie nastawiony do świata. Jednak jego świat to teraz tylko mury ośrodka. Waldek od lat jeździ na wózku, jest niepełnosprawny. Choroba towarzyszy mu od dziecka. To ona kierowała całym jego życiem i wyżłobiła ścieżki aż do Elbląga. To przez nią nie mógł się dalej kształcić, nie studiował, choć bardzo chciał: - W zasadzie nigdy nie zastanawiałem się nad swoim życiem – mówi. - Do czasu, gdy zacząłem pisać biografię. A życie miałem bujne, nie chwaląc się oczywiście. I bujne i ciekawe ono było. Miło wspominam te dawniejsze czasy, czasy szkolne. Urodziłem się w Wolsztynie w Poznańskiem, a że byłem wędrowniczkiem, koniec końców trafiłem do Elbląga. Tu bowiem zaczęła się moja choroba, bo odkryto ją kiedyś przed laty w miejscowości niedaleko Gdańska. Tutaj się zaczęła i pewnie tutaj się skończy. Nic nie planuję, bo żeby planować, trzeba mieć pieniądze, a ja na dzień dzisiejszy jestem bez grosza. Mam tyle, żeby żyć, żeby nie umrzeć.
     
     Naukowiec na wózku

     Waldemar Szostak po skończeniu podstawówki, nie podjął dalszej nauki. Od małego wróżono mu jednak, że zostanie naukowcem: - Skończyłem zaledwie podstawówkę i nie mam w zasadzie żadnego zawodu. Moja choroba, tj. zanik mięśni zaczęła się w pierwszej klasie. Szkoda, bo zanosiło się, że będzie ze mnie naukowiec – śmieje się. - Już od małego zadziwiałem błyskotliwymi odpowiedziami. Wróżono mi przyszłość. No i jest naukowiec, tylko siedzący na wózku. Siedzę już na nim trzynaście lat.
     Po szkole podstawowej miał przerwę. Potem przez dziewięć lat pracował w spółdzielni inwalidzkiej. Musiał przejść na rentę. W końcu trafił do lokalnej gazety: - Kiedyś nie było takich możliwości kształcenia jak dziś – mówi ze smutkiem. - Ukończyłem więc tylko podstawówkę. Potem wujek załatwił mi pracę w Karpicku. Była to spółdzielnia inwalidzka w zakładzie chronionym. Robiliśmy tam w zasadzie to, co było potrzebne na rynku, od opakowań styropianowych, śrub okrętowych dla stoczni szczecińskiej, po wiązki krosowe do telewizorów. Pracowałem tam dziewięć lat, dłużej zdrowie mi nie pozwoliło. Załapałem się na rentę. Oczywiście wolałem pracować, bo kto chce chorować? Nic przyjemnego. Zanik mięśni zaczął postępować, jednak teraz jakby się trochę zatrzymał.
     
     Działacz i społecznik

     Waldek zawsze był znany z tego, że lubił pomagać ludziom. Z czasem stał się rzecznikiem ludzi niepełnosprawnych w swoim Wolsztynie: - Tam, w Wolsztynie swoją działalność bardzo rozwinąłem, bo nie ograniczyłem się tylko do gazety, ale do współpracy z burmistrzem, policją, nie tylko na potrzeby gazety, ale na potrzeby osób niepełnosprawnych – mówi. - Chodziło tu o takie sprawy jak zrobienie parkingu dla niepełnosprawnych, obniżanie progów, usuwanie barier architektonicznych. Niedawno, jeszcze przed wyborami napisałem apel do nowo wybranych władz Elbląga o zwrócenie większej uwagi na podjazdy, obniżenie progów, o likwidację barier architektonicznych – dodaje. - Spotkało się to z wielkim aplauzem naszej dyrekcji i dyrektor obiecał mi, że po wyborach zrobimy zebranie z mieszkańcami ulicy Toruńskiej, bo głównie chodziło mi o naprawienie tej ulicy. Mamy zamiar napisać list intencyjny do władz miasta, by zwrócono uwagę głównie na tę ulicę. Przez 15 lat, które jestem tutaj, nic z nią nie zrobiono. W ostatnim czasie, gdy budowano hospicjum czy ulicę Chrobrego, chodził tu ciężki sprzęt i ulica ta jest bardzo zniszczona. M.in. przez tę ulicę zniszczyłem swój wózek i w tej chwili jest on nie do naprawienia. Poszło zawieszenie i jeszcze inne rzeczy. A ja bez tego wózka jestem jak bez prawej ręki. Jestem biedny w tej chwili, bo muszę siedzieć tutaj. Na zewnątrz wychodzę, ale tylko przed budynek ośrodka, a jeśli chodzi o wyjazd do miasta czy gdzieś, jest to w tej chwili wykluczone. A ja tak bardzo lubię przebywać na świeżym powietrzu, w ogóle jestem miłośnikiem piękna. Lubię piękno pod każdą postacią. Jestem wrażliwy na krzywdę ludzką, kocham ludzi, kocham zwierzęta i przyrodę.
     
     Biografia
     Waldek ma za sobą bardzo pracowity okres. W maju ukończył swoją biografię. Teraz czeka na jej zatwierdzenie i jak dobrze pójdzie oddanie do druku: - Do 15 maja był termin oddania biografii – mówi. - Musiałem ją oddać w pięciu egzemplarzach. Teraz czekam na wyniki, ponieważ we wrześniu zbiera się kapituła i będzie rozstrzygać, co dalej z nią będzie. Bardzo się starałem, bo w zasadzie nie jestem dziennikarzem z wykształcenia, jestem samouczkiem i robię to z potrzeby serca, robię to, co mi serce dyktuje.
     Waldek czuje potrzebę pisania, jest miłośnikiem literatury pięknej. W szkole zwracano uwagę na jego niesamowite zdolności w tym kierunku. Dziś wydaje gazetkę w „Niezapominajce”: - Po przyjeździe do Elbląga pisałem do „Razem z Tobą”, potem stworzyłem gazetkę wewnętrzną w „Niezapominajce”. Ostatnio trochę tego zaniechałem, bo dotknęły mnie sprawy finansowe. Dokładam z własnych pieniędzy do interesu, robię to w czynie społecznym, a tusz, papier dużo kosztuje – dodaje. - W ostatnim czasie dużo drukowałem, stąd wyniknęły te trudności. Już w latach szkolnych odkryto we mnie „złoża mojej mądrości”. Miałem bardzo świetną wychowawczynię, polonistkę. Świetną, bo umiała przekazać wiedzę, nauczyła mnie wszystkiego, przede wszystkim zamiłowania do literatury pięknej. Odkryła też we mnie dobrą pamięć do nauki wierszy. Miała niewyparzony język, ale pod względem przekazywania wiadomości była świetna. Mówiła: „Tak deklamujcie jak Szostak!” I musiałem tak deklamować na każdej uroczystości szkolnej. Czasami wychodziło mi to bokiem, ale nauczyło też trochę samodyscypliny. Przez lata mojej choroby nauczyłem się przede wszystkim cierpliwości i teraz to procentuje. Dzięki mojej dobrej pamięci wziąłem się za biografię.
     
dk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Wspaniały, mądry, bardzo inteligentny i godny poszanowania człowiek. Warto zainteresować się losem tak miłego, sympatycznego człowieka o tak bardzo bogatej kulturze osobistej jakim jest Waldemar Szostak. Pozdrawiam serdecznie:) i życzę wszystkiego dobrego.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    15 2
    (2013-07-14)
  • Pan Waldek potrzebuje wsparcia, aby móc kupić wózek elektryczny, na którym mógłby się poruszać. Może któryś z elbląskich biznesmenów mógłby go wspomóc? MK
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    10 2
    (2013-07-14)
  • Bzrdzo pozytywnie :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    7 2
    william(2013-07-14)
  • Jestem pewna,że okazywana wokół sympatia wróci do pana Waldemara w nieoczekiwanym momencie, w dodatku zwielokrotniona :-) Życzę powodzenia.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    6 2
    Czytelnik_MOBI_9720(2013-07-15)
  • Bardzo ładny pokój ma Pan Waldemar w tym ośrodku pomocy społecznej, dobrze zaopatrzony. Widać że bieda naprawdę doskwiera Panu Waldemarowi. No chyba że pokoje o takim standardzie i z takim wyposażeniem to norma w tym ośrodku. Jednakowoż mogę się mylić i Pan Waldek znajduje się w pokoju kierownika, tylko po co w biurze kierownikowi telewizor LCD ???
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 2
    Jurand_z_Zawady(2013-07-15)
  • Zawiść i zazdrość przemawia przez Pana. Niezapominajka nie jest domem dla ludzi biednych. By móc tam przebywać trzeba mieć stałe źródło dochodu i nie zabierają wszystkiego. Poza tym, może Pan Waldemar spotkał na swej drodze ludzi mu życzliwych, którzy doposażyli jego pokój w widoczne "luksusy", których brak w innych pokojach. Wszystkie pokoje są o wysokim standardzie a każdy z mieszkańców może sobie zakupić co tylko chce by żyło mu się tam łatwiej.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 2
    (2013-07-15)
  • pokoj przedstawiony na zdjeciu to pokoj personelu, przez lata bylem na Torunskiej I pokoje pensjonariuszy nawet w nowej czesci wygladaja inaczej
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 2
    blebleble(2013-07-15)
  • super artykuł, taki normalny, bez polityki, ale nawet tutaj musi być zawiść, zazdrość!! niech i Pan Waldemar ma z 5 telewizorów, laptopy itp. skoro ma to kupil sobie albo dostał od życzliwych miłych ludzi, których tutaj brak!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 2
    Czytelnik_MOBI_36197(2013-07-15)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Modny Citroen C3 - HADM Gramatowski
Rabaty do 11 000 zł na auta z rocznika 2019 w
ZWYCIĘSKI SUV C5 AIRCROSS - HADM Gramatowski
Ostatnie sztuki Skody Rapid w salonie HADM